sobota, 26 marca 2016

Życzenia wielkanocne

Kochani, z okazji Świąt Wielkiej Nocy chciałam dziś bez zbędnych słów złożyć Wam i sobie najserdeczniejsze życzenia - króciutkie, ale bardzo treściwe. Alleluja!




Pozdrawiam ciepło
Spokojnych Świąt
Ewa


wtorek, 22 marca 2016

Jak w garncu

Awaria poczty mailowej przeniosła się na internet i odcięła mi nagle dostęp do tlenu. ;) Zaległa cisza w eterze. Ani nic sprawdzić, ani pobuszować, ani nic wygooglować nie można, no koniec świata! Niby laptopik można otworzyć, ale okno na świat zabite i nic nie widać. Dziwne uczucie, jakoś tak tyle czasu bez internetu, jak bez ręki. Bać się, czy raczej wybrać się na terapię uzależnień? W każdym razie dostęp do tlenu już od wieczora mam. Hurra!

Za parę dni Wielkanoc, na blogach zrobiło się świątecznie i wiosennie, bo przecież wiosnę już mamy od dwóch dni, a u mnie oczywiście wszystko na opak - ani jednego ani drugiego. Za to jak w przysłowiowym marcowym garncu przygotowałam dziś taki mały wiosenny gar z bigosem ;) i powrzucałam kilka różnych ostatnich prac. Na początek oczywiście łapacz. Można powiedzieć, że wczesnowiosenny, żółciutko-zieloniutki na tle jeszcze nierozbudzonej przyrody. ;)



Zrobiłam też kolejny wiosiorek, tym razem w liliowo-fioletowym  kolorze.


A żeby nie było zbyt nudno, że tylko te łapacze i łapacze, to dla odmiany mam chustecznik. Biały, patynowany, ze srebrną poświatą, taki księżycowy.  ;))





No i oczywiście dalej dziergam, szydełkowo kombinuję i się rozkręcam. Cuuudowne zajęcie! Podczas karmienia żółwia wzrok padł mi na brakującą gałkę od żółwiowej szufladki. Wciąż nie mogłam się zdecydować, jaka gałka najlepiej by pasowała do przemalowanego w zeszłym roku stolika... etniczna wzorzysta, czy jednobarwna, w jakim kształcie, itd, itp. Problem jak ta lala! Aż do dzisiaj. Dziś usiadłam i raz dwa wydziergałam ubranko na gałkę. Szufladka zyskała oryginalną gałeczkę (tym samym stolik uważam za zakończony), a ja zyskałam kolejną kapkę radości! :)



Gdy syn wrócił z teorii oznajmił, żebym nie wprowadzała mu żadnych "szydełek" do pokoju.
- Oj, taka mała gałeczka przecież nic ci nie przeszkadza.
- Ja ciebie już znam! Jutro wrócę ze szkoły i będę mieć szydełkowy abażur!

I cóż począć, nie to nie, ale szydełkowy abażur to jest pomysł! ;)

Pozdrawiam serdecznie
Całusy
Ewa

piątek, 11 marca 2016

Nowa umiejętność

Ogarnęło mnie istne łapaczowe szaleństwo. Coś niesamowitego! Jestem absolutnie zaskoczona, bo nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Myślałam, że spróbuję, coś tam sobie poplączę, coś podoczepiam i już. Spróbowałam i przepadłam. Wciągnęło mnie na całego, ręce się rwą, pomysłów mam sto i nie nudzą mi się nic a nic. Dlatego wybaczcie tę monotonię tematyczną na blogu. Ona się niedługo skończy, bo zacznie się... ogrodowa monotonia. :))


Na początku chciałam Wam pokazać łapacz miłości, który nie wiem jak to się stało, ale dopiero spostrzegłam, że umknął mi z posta o łapaczach miłości. Pojawił się tylko w kolażu, a nie solo, więc żeby się na mnie nie obraził zaprezentuję go dziś. ;) A że on taki romantyczny, serduszkowy, pąsowy, to do przedwiosennego posta też pasuje. ;)


Miłość złapana, klucz do serca dołączony. ;)

Muszę się Wam przyznać, że tak mnie wciągnęło "łapaczowanie", że z tego powodu nauczyłam się w końcu szydełkować! :) Nauczyłam to za dużo powiedziane - uczę się i ćwiczę, po prostu dopiero raczkuję. ;) A że chciałam mieć również serwetkową wariację na temat łapaczy, to nie było wyjścia - trzeba się było nauczyć. Moja kochana koleżanka, która z szydełkiem jest za pan brat od dziecka, wytłumaczyła mi wszystkie podstawowe oczka i słupki oraz jak czytać te magiczne kropeczki, kreseczki i krzyżyki. Ha, nawet wiem co to pikotek, taka jestem wyedukowana! :)) Pod jej okiem wydziergałam swoją pierwszą serwetkę - to był wspaniały i dłuuugi dzień. ;) A później w ciągu dwóch tygodni ferii zrobiłam kolejne pięć (między innymi oczywiście). Proszę o wyrozumiałość, zdaję sobie sprawę, że są one wielce niedoskonałe, nie uprane i nie ponaciągane, ale tak się z nich cieszę, że się nimi pochwalę. :))

Niestety na taką serwetkę potrzeba kilka godzin dłubania. Oczywiście zależy to od wprawy, stopnia skomplikowania wzoru, wielkości serwetki, itd. Niemniej jednak nie da się tego zrobić rach ciach. Każde kolejne okrążenie zabiera coraz więcej czasu, no cóż: matematyka - obwód jest coraz większy. :) Poza tym nie da się śledzić akcji filmu jednym okiem, a drugim sobie dziergać, jak przy drutach. ;) Przynajmniej ja jeszcze tego nie potrafię. Ja muszę się skupić na wkłuciu we właściwe oczko, na liczeniu słupków oraz na kontrolowaniu momentów, kiedy trzeba zrobić narzut i to ile razy, (!) i ciągłe monitorowanie, czy aby na pewno nigdzie się nie pomyliłam i wzór jest podobny do tego na obrazku. ;) Ale mnie się ta robota prawdziwie spodobała. A poza tym biorę na warsztat na razie nieduże serwetki, często "wygryzam" sobie po prostu ze wzoru sam najładniejszy środek. ;)) A wzorów mam całe mnóstwo, bo wypożyczyłam od mojej mistrzyni robótkowe gazetki... i szaleję. Druty tymczasowo poszły w odstawkę, wszak wiosna idzie, a ja połknęłam szydełkowego bakcyla, czym jestem zupełnie zaskoczona. :)

Żeby nie być gołosłowną, pokażę dzisiaj pierwszego serwetkowego łowcę marzeń (w stylu shabby) - żebyście wiedziały po co mi właściwie ta nowa umiejętność była potrzebna. No, do szczęścia oczywiście! ;)
 

To ściskam Was serdecznie
Udanego weekendu
Ewa


wtorek, 8 marca 2016

Czerń czy biel? Kolor czy nie?

Poprzedni post też miał czerń w tytule. Przez te ostatnie łapacze, coś się zafiksowałam na ten kolor. ;) Zamiast wiosennych barw, kwiatów, pisanek i innych radosnych akcentów, to ja z czernią tu wyjeżdżam. ;) Ale pogoda jeszcze wciąż niezdecydowana, więc i ja taka między zimą a wiosną, między czernią a bielą zawieszona. No bo jak to jest z tą czernią i bielą - czy to są kolory czy nie? Niektórzy twierdzą, że nie, inni, że tak. To jak to w końcu jest?

Biel to najjaśniejsza z barw, po prostu najjaśniejsza odmiana szarości. Newton udowodnił, że białe światło przechodząc przez pryzmat rozczepia się na wszystkie kolory tęczy. A skoro zawiera w sobie całe spektrum barw, to chyba jest kolorem. A może tylko ich nośnikiem? Ponadto biel można teoretycznie uzyskać ze zrównoważonej mieszaniny trzech podstawowych kolorów (czerwonego, zielonego i niebieskiego). Skoro powstaje z innych kolorów, to sama jest kolorem. Tak, teoretycznie.


Z kolei czerń to najciemniejsza z barw. Często uważana jest za brak koloru, za brak światła widzialnego. Żeby cokolwiek zobaczyć potrzebne jest światło, przedmioty je pochłaniają w różnym stopniu i tak też odbijają, dlatego widzimy kolory. Czarny pochłania światło i nie odbija go z powrotem do naszego oka. Ale prawda jest taka, że jedynie w fizyce istnieją tzw. obiekty doskonale czarne, w rzeczywistości nie istnieją przedmioty, które całkowicie pochłaniają światło i wcale go nie odbijają. Występującą w naturze najciemniejszą rzeczą jest smoła oraz sadza. Zatem nie ma czarnego koloru. Hmm, powiedzcie to malarzowi. ;)

Namieszałam trochę, niewiele wyjaśniłam, ;) ale wiadomo przecież, że kolor w rzeczywistości nie istnieje, to jedynie subiektywne wrażenie psychiczne, porozmawiajmy o kolorach z mężczyznami - widzenie przez nich barw zaskakuje mnie niezmiennie. ;)) Ale tak naprawdę nie powinniśmy się wykłócać o odcienie, bo wrażenie powstające w mózgu człowieka rzeczywiście możne być różne, gdyż kolor nie jest obiektywną cechą ani przedmiotów ani światła i zależy od wielu czynników, miedzy innymi od naszego sposobu reagowania na bodźce. A jako ciekawostkę powiem Wam, że Goethe miał duży wkład w naukę o kolorze - sformułował własną teorię i jako pierwszy zwrócił uwagę na psychofizyczny charakter widzenia barw. Na dodatek bardziej cenił swoją teorię o kolorze niż twórczość poetycką. Kto by pomyślał?!

Tak czy inaczej, zostawiając teoretyczne rozważania, dziś pokażę chustecznik, do przygotowania którego użyłam farby w białym i czarnym kolorze, :) oraz dwa mini łapacze-wisiorki, wykonane z białych i czarnych nici kordonka. :)) Zacznę od chustecznika. Sama nie wiem czy jest on czarny z dodatkiem bieli, czy biały z dodatkiem czerni. Tak się jakoś zdecydować nie mogłam.;) W każdym razie czarno-biały jest na pewno. Czerń to ponadczasowa klasyka i elegancja, łączy w sobie tradycję i nowoczesność. Pasuje do wszystkiego, może być skromna lub drapieżna. A idealnym kompanem jest dla niej biel - równoważy czerń, dodaje lekkości, odbiera zbytniej powagi, jest lekka i niewinna. Duet idealny. Wykorzystałam koronkową serwetkę i moje ulubione  falbanki. Kilka perełek, różyczka i guziczek na wierzchu, i powstał taki oto chustecznik.
 


Muszę powiedzieć, że łapacze są bardzo wdzięcznym przedmiotem twórczym. Do ich tworzenia można wykorzystywać przeróżne materiały, techniki, dodatki. O tym napiszę więcej przy najbliższej okazji, bo się strasznie rozkręciłam łapaczowo. ;) Dziś będzie o naszyjnikach. Malutkie kółeczka o średnicy 4 cm posłużyły jako punkt wyjściowy do stworzenia pierwszych wisiorków. Są one raczej monochromatyczne. Jednak jeden jest zdecydowanie biały, drugi czarny z kropelką bieli.




Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpuf
Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpuf
Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpuf
Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpuf
Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpuf
Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpufvvvvvv

Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpuf
Od koloru, który według niektórych nie jest kolorem, a całkowitym brakiem koloru i mają rację. Inni z kolei mówią, że „nic nie jest czarne” i również poniekąd mają rację. Czerń w ogóle jest ciekawą barwą, bo jest to barwa pełna przeciwności i nie tylko w różnych kulturach, ale w obrębie tylko naszej kultury, potrafi mieć całkiem różne znaczenia. Jak to więc jest z tą czernią? - See more at: http://blog.michalgosk.com/psychologia-kolorow-kolor-czarny/#sthash.7Hhkq4Hm.dpu
I na koniec z okazji dzisiejszego Dnia Kobiet taki żarcik o mężczyznach:

Ile kolorów rozróżnia mężczyzna?
-Biały, czarny i kolorowy. :))

Pozdrawiam Was... kolorowo oczywiście, czujcie się dziś radośnie kobiece! :)
Ewa


piątek, 4 marca 2016

Czerń i zieleń

Dostałam pierwsze zamówienie na łapacz snów/marzeń. A propos, czy pozwolicie, że będę je nazywać z racji nazwy bloga łapaczami marzeń a nie snów? ;) Tak więc moje pierwsze zamówienie brzmiało krótko: kolory Ninja, czyli zieleń i czerń oraz kot. To prezent urodzinowy dla... niech Was kolorystyka nie zmyli... dla dziewczynki! :)) Tak się tym przejęłam, że gdy spojrzałam na gotowy już łapacz, przeraziłam się, że jest za poważny. Ja rozumiem, że dziewczynki gdy wchodzą w okres "nastolęctwa" odżegnują się od księżniczek, różowości i innych oznak dziecinności, ale przecież dziecko pozostaje w nas do starości. :) A w wieku 11 lat jest go jeszcze całkiem sporo! Dlatego ten łapacz uznałam za zbyt dojrzały.


Na szczęście okazało się, że jak najbardziej można go rozjaśnić innymi kolorami, ważne żeby zielony i czarny oraz kot pojawiły się w łapaczu. Uff! :) Zabrałam się zatem za supłanie drugiego. Do ciemnej zieleni (Ninja) ;) dodałam również jaśniejszy odcień w postaci piórek i koralików. Wybrałam też "kropelkę" żółtego, jako bezpiecznego rozjaśniacza i zrezygnowałam z dominujących kulek na rzecz malutkich czarnych koralików. A czarne piórka schowałam pod spód. Za to koty musiały być czarne i są nawet dwa. :) Ale żeby się koty nie nudziły, dałam im zadanie. Misja dla kotów Ninja brzmi: zdobyć różę... dla Róży. :))

 

Mam nadzieję, że się spodoba, marzenia będzie spełniał, a sny będą super przygodowe. :)) Sto lat! 

Pozdrawiam Was jak zawsze bardzo serdecznie i idę robić łapacze wiosny! ;)
Ewa


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...