Tak w skrócie można podsumować mój długi weekend. Zauważyłam, że "miastowe" troski zupełnie nie potrafią się odnaleźć w wiejskiej rzeczywistości. Część gubię już w czasie podróży, a te które jednak ze mną dotrą na miejsce same się rozpierzchają po okolicy i wracam sobie już bez nich. Bardzo miło jest zgubić kłopoty gdzieś po drodze... :) I znów dostrzec, co jest ważne, a co mniej.
Mogłam się spokojnie (bez zbędnego szumu miasta) wsłuchać w ptasie trele i zatopić w odgłosy budzącej się przyrody. Problemy pękały jak bańki mydlane w rytm "śpiewu" kukułki. ;) No i zaprzyjaźniona gospodyni, pani Alojzyna - jak ją nazywamy, uraczyła nas, jak zwykle, niezrównanymi w smaku wypiekami. Tyle szczęścia na raz - jak tego nie docenić?
I okazało się, jak niewiele potrzeba do szczęścia: trochę słońca, hamak, książka i ptasia filharmonia w tle... :) Dzieci zajęte śledzeniem wiewiórki, podkradaniem się do bociana, włażeniem na drzewa, i innymi zabawami z tamtejszymi dziećmi przybiegały, żeby się napić, albo coś zjeść i wtedy mogłam je zatrzymać przy wspólnej partyjce Uno - Wściekłe Ptaszki, albo grze Owczy pęd, by odpoczęły przez chwilę. Mieliśmy też pieczenie kiełbasek na ogniu i wieczorne skoki przez dogasające ognisko (kategoria powyżej 10 lat, w której brałam udział) ;) oraz zaciekły mecz z dziećmi gospodarzy z naprzeciwka (w kategorii od lat 4 do 44, w którym tym razem nie uczestniczyłam, bo biegałam z aparatem). :) Zresztą, co Wam będę opowiadać...
 |
Modrzew się odradza... nowe igły i cudownie purpurowe młode szyszeczki |
 |
...a i stare pięknie dojrzałe |
 |
Pączkowe chrusty pani Alojzyny |
 |
Zwis swobodny, czyli chwila namysłu: w co będziemy się teraz bawić? |
 |
Koleżanka Ruda, która świetnie udawała, że jej tam wcale nie ma ;) |
 |
I kolega Kajtek, zdecydowanie mniej bojaźliwy |
 |
Dudek i sarenki wieczorową porą (niestety teleobiektywu jeszcze nie mam) :( |
 |
Atrakcje wieczorne, po cenzurze ;)) |
Na koniec oczywiście dwa rustykalne chusteczniki, które specjalnie zabrałam ze sobą na wieś, żeby zrobić im sesję w wiejskiej scenerii. :) Oba bejcowane i woskowane, ozdobione reliefami 3D.
Nr 1
 |
I malutkie pudełeczko do kompletu |
Nr 2
No i to już koniec wiejskiej relacji..., ciąg dalszy za niecałe 3 tygodnie, bo 23.05 znów uciekamy do krainy szczęśliwości na weekend. :)) Ciekawe co przyroda przez ten czas zdziała? ;)
Pozdrawiam sielsko
Ewa
Też uwielbiam wieś i często na działkę uciekam,jak tylko się ciepło zrobi na stałe się przenoszę:) Chusteczniki piękne:)stawiam bardziej na pierwszy,bo jest do niego pudełeczko:)a najbardziej to pudełeczko mi się podoba,bo natychmiastowo znalazłoby zastosowanie:)
OdpowiedzUsuńOch, jak ja bym się chciała na wieś przenieść! Cudownie masz! :)
UsuńMówisz, że pudełeczko od razu zaaklimatyzowałoby się u Ciebie? ;)
Buziaki
Najfajniej jest pić poranną kawę w słoneczku...czas leniwie płynie i czuć spokój:)No pewnie,że szybciutko znalazło by swoje miejsce i by się zapełniło po brzegi a przy tym cieszyłoby moje oko:)
UsuńNapisz do mnie na maila. ;)
UsuńBuziak
Nie ma to jak wypad za miasto, można podładować akumulator. Świetne miejsce do wypoczynku, no i piękne zdjęcia zrobiłaś!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam-D.
Oj tak, nigdzie tak nie wypoczywam, jak tam!
UsuńPa
Na wsi jest dokładnie tak, jak mówisz. Wszsytkie troski odchodza w dal a świat wydaje się być bardziej pzyjazny. Zapraszam cię do dołączenia do akcji sadzenia kwiatów dla pszczół. Szczegóły na moim blogu. Pozdrowienia ze wsi na mazowszu:)
OdpowiedzUsuńBardzo ważna akcja! Pewnie, że się przyłączam.
UsuńPa
Ja też wyjechałam na łono wsi aby naładować akumulatory.I potwierdzam że wieś jakoś w cudowny sposób wyciąga z nas te "miastowe" troski.
OdpowiedzUsuńSerwetniki i pudełeczka piękne.Pozdrawiam.
Tak, tam odchodzą sobie w siną dal.
UsuńDziękuję
Pa
Super taki wypad - szczególnie dla dzieciaków ale i dla nas dorosłych, zaganianych w tygodniu, daje możliwość relaksu :)
OdpowiedzUsuńJa także spędziłam majówkę na wsi. Moi chłopcy biegali do upadłego - nawet deszcze im nie przeszkadzał :)
Dla dzieci to raj! Moje nie mogą się doczekać, kiedy pojedziemy na wieś. Ja też. ;) Mogłabym tam siedzieć cały czas.
UsuńAle super widoki,te chrusty mniam...:))Pudełeczka super,pozdrawiam cieplutko:))
OdpowiedzUsuńChrusty boskie! Niestety musiałam się podzielić z innymi. ;)
UsuńPa
Cudowne widoki ;33
OdpowiedzUsuńWidzę weekend majkowy udany ;)
Pozdrawiam.
Zapraszam do mnie : )
Udany, jak najbardziej.
UsuńCzytając i oglądając odpoczęłam chwilkę, pięknie, zazdroszczę ;)))
OdpowiedzUsuńTo się bardzo cieszę. :))
Usuńpięknie i smacznie-pozdrawiam.J.
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńPa
Bo widoki są bezkonkurencyjne! :))
OdpowiedzUsuńBuziak
Ja też odpoczywam na wsi:))) Kocham taki relaks na łonie przyrody, a najbardziej uwielbiam lasy i łąki:) Sesja w wiejskiej scenerii baaardzo udana. Pozdrawiam cieplutko. Ania
OdpowiedzUsuńWszystkie SPA i relaksujące masaże niech się schowają. :))
UsuńTrzymaj się! Pa
Fantastyczne zdjęcia, co za piękny czas uchwyciłaś!!!
OdpowiedzUsuńChustecznik - obłędny!!!
Trzeba się było czasem zwlec z hamaka. ;)
UsuńDzięki, pa
Ewo,dobrze że masz okazję pobyć tam ,gdzie wszelkie troski znikają oraz "posortować" sprawy na ważne i mniej ważne...Wtedy najlepiej podładowujesz swoje baterie:)
OdpowiedzUsuńO tych sarenkach opowiadała mi Misia:)
Ojejku,to jej 25.05 nie będzie????
Pudełeczka jak zwykle świetne.
Pozdrawiam.Olka
Ciekawe czy opowiadała, jak się mama za krzakami z aparatem czaiła? ;))
UsuńNie będzie, a czy o czymś zapomniałam? ;/
Dziękuję.
Uściski
Opowiadała,a jak budowała napięcie...
UsuńMamy próbę przed konkursem.
Pa
ależ Wam zazdroszczę tej Waszej wiejskiej odskoczni od codzienności :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Oj, przecież Ty też się "wiejskowałaś"! :)) No, tylko rybki nie brały. ;)
UsuńPa
Oj to nie o to chodzi, my cały czas jesteśmy na etapie szukania swojego ulubionego miejsca na "weekendowe" wypady z dala od miejskiego gwaru, a Wy już je znaleźliście i właśnie o to mi chodzi :)
Usuńpozdrawiam
Aaaa, to cudowne miejsce "mamy" za sprawą cudowej osoby. Ale najchetniej przygarnęłabym je na stałe.
UsuńPa
Cudowne chwile w kontakcie z przyrodą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Tak, najcudowniejsze....
OdpowiedzUsuńPa
Taki wiejski odpoczynek mocno potrafi zregenerować ;) Zazdroszczę :D
OdpowiedzUsuńA chusteczniki to po prostu bajka.
Buziaki
K.
Dosłownie dwa dni nawet wystarczą, a człowiek wraca odmieniony. ;)
UsuńDziekuję Kasiu. :))
Pa
Bardzo piękne zdjęcia , od razu uśmiech się pojawia na twarzy ;) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo się bardzo cieszę. :)
UsuńPozdrawiam
zazdraszczam takiego wiejskiego wypoczynku:)
OdpowiedzUsuńwytwory pięknie się zaprezentowały:)
Tak im jakoś z wsią do twarzy. :)
Usuńiście sielskie obrazki! :)
OdpowiedzUsuńSielsko, sielsko było...:)
UsuńZazdroszczę takiej majówki, akumulatory podładowane, procesor zresetowany, można żyć ;)Moja była baaaaardzo pracowita i to wcale nie z powodu moich ulubionych przecieranek, tylko czysto zawodowo :/ Nic to , niedługo wakacje :D Pozdrawiam - M.
OdpowiedzUsuńNo tak - zresetowane co trzeba! Wszystkie "errory" się wyczyściły.
UsuńJeszcze troszę i wakacje! Masz rację.
Buziak
Może pani Alojzyna następnym razem zdradzi przepis na te smakołyki!!!staje w kolejce po przepis:)))
OdpowiedzUsuńTen chustecznik z koronką po prostu cudowny!!!
Iguś, żebyś Ty widziała drożdżówę pani Alojzyny! Smakuje tak obłędnie jak wygląda. No właśnie problem jest takiego rodzaju, że jak to często z leciwymi gospodyniami bywa wszystko robią "na oko". :) Ale ja już się odgrażałam nie raz, że w końcu muszę przyjść i wszystko obejrzeć od A-Z. Zgodę mam, więc może w wakację groźby spełnię.
UsuńNo, nareszcie trochę namierzyłam Twoje upodobania wnętrzarskie, zgadza się, czy jednak biel?
Buziak wielki
To ja(bardzo)nalegam abyś groźby spełniła:)te pączkowe chrusty będą mi się śnić po nocach:)
UsuńMoje upodobania zmieniają się jak Ja z roku na rok jak cyferka przeskakuje:)Ciągle coś robię,zmieniam,nie mam się czym pochwalić dlatego na razie podziwiam wasze wnętrza
Czyli znaczy, że nie namierzyłam. ;)To dalej będę uważnie czytać komentarze od Ciebie i wpisy na Twoim blogu. Mam nadzieję Cię w końcu namierzyć. :))
UsuńOj, zazdroszczę takiego wypoczynku :) Dawniej na wakacje jeździłam na wieś do dziadków, teraz niestety do wynajętych kwater i ośrodków, do obcych ludzi... też miło, ale to już nie to samo :( Faworki uwielbiam, ale sama nie potrafię ich dobrze zrobić (chyba muszę to przećwiczyć), narobiłaś mi apetytu :)) A chusteczniki rewelacyjne, szczególnie ten pierwszy mnie oczarował, jakby żywcem przeniesiony tutaj z innej, pięknej epoki :)))
OdpowiedzUsuńU obcych ludzi jest inaczej niż u dziadków, rodziny, czy zaprzyjaźnionych dusz. Ale jak nie ma innej możliwośći, to lepsze to niż nic. ;)
UsuńDziękuję, cieszę się, że rustykalne klimaty też się podobają. :))
Pa
Wieś jest cudowna, można odpocząć, rozleniwić się "pracując" i naładować baterie!
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia i ogólnie bardzo pozytywny blog - będę zaglądać i już oficjalnie obserwuję :)
Pozdrawiam :)
Dziekuję za odwiedziny i ciepłe słowa. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba u mnie i że zechciałaś mnie odwiedzać. To miłe, dziekuję.
UsuńPozdrawiam
Mam rodzinkę na wsi, a właściwie na totalnym odludziu :) Zimą, gdy zasypie ich śnieg, to ciężko jest do nich dotrzeć, ale wiosna i lato rekompensuje wszystko:))
OdpowiedzUsuńOj tak, zima na wsi zdecydowanie różni się od lata! :) Ale jeżeli ktoś kocha wieś, to i takie niedogodności zniesie.
UsuńBuziaki
Piękne chwile, piękne zdjęcia:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję Madziu! :)
UsuńZapraszam do mnie po wyróżnienie :)
OdpowiedzUsuńTak, tak Lidko, już pół wpisu mam i pół odpowiedzi.... ;) juz za chwileczkę, już za momencik...
UsuńPa
a ta wiewiórka BOSKA :)
OdpowiedzUsuńWiewióreczka rzeczywiście cudowna i uszy miała takie wielkie, muskularne... ;) Tego nie widać na zdjęciu, ale uszy jej mnie zachwyciły.
UsuńPa
Kraina szczęśliwości - to świetne określenie twoich zdjęć :)))))
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńPiękne zdjęcia:)Wieś sielska , a chusteczniki poprostu śliczne. Właśnie patrze na mój , zrobiony kilka lat temu i się nadziwić nie mogę jaki on w porównaniu z Twoimi paskudny...... ;)
OdpowiedzUsuńNo wiesz! Ani mi tu takich komentarzy zostawiać! ;)) Zakazuję! ;)) Moje pierwsze prace też powalające nie były... takie prawo początków.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie
Ewa
Widze ze wiosna doskonale ci sprzyja :-)Chusteczniki z ptaszkami poprostu cuda!
OdpowiedzUsuńWspanialy taki odpoczynek na lonie natury!
KOcham wiosnę, a szczególnie maj. :)
UsuńDziękuję Grażynko.
ależ pięknie z bocianem, wiewiórką, i zwisającą z trzepaka dziatwą .. :^)
OdpowiedzUsuń:))) No tak, wiejski kojmplet. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń