Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 sierpnia 2014

W Polskę idziemy, drodzy panowie...

A właściwie jedziemy i raczej - drogie panie, a nie panowie. ;) W każdym razie chciałam powiedzieć, że jutro wyjeżdżamy na urlop. Jak zwał, tak zwał - urlop to ja raczej mieć będę, gdy całą Szarańczę w tym samym czasie na obozy wyprawię (siedzą na głowie i co 5 minut pytają kiedy jedziemy!!!). ;) W każdym razie zostawiam harmider codzienności zamknięty w domu na klucz. A ile się nakluczyłam z tegorocznymi planami wakacyjnymi! ;) Nie zliczę już ile było wersji, ile miejsc przestudiowałam, ile razy przekładaliśmy termin wyjazdu i jak plątałam trasy. W końcu wyszedł supeł, który mąż musiał przeciąć, bo mnie już krew zalewała i upał dobijał, i powoli już mi się nic nie chciało, nawet wyjeżdżać. Przy tych upałach, nic tylko leżeć na plaży... Ale nie ma tego złego, przynajmniej znam już cel (a nawet niektóre trasy!) przyszłorocznych wakacji. :)


A w tym roku padło na Polskę (może uda się zahaczyć również o Czechy). Na spokojnie i bez pośpiechu. Na całkowitym luzie. Połazimy po zamkach, górach i jaskiniach, pozachwycamy się widokami, ciszę też mam nadzieję gdzieś znajdziemy. ;) Ile nas nie będzie dokładnie, nie wiem... Wakacyjny plan jest z grubsza naszkicowany, a pole dla modyfikacji zostawione i tak jest dobrze. ;)

Ale nie myślcie, że zostawię Was z takim pustostanem blogowym przez ten czas. :) Nie pisałam nic w tym tygodniu, bo skupiałam się na pakowaniu i przygotowaniu domu oraz działeczki na rozłąkę (zaraz jadę podlać moją zieleninę). ;) No i napisałam parę postów, które opublikują się podczas mojej nieobecności. Dokończyłam opisywać Danię i przedstawiłam też postęp prac na działce (ostatnia aktualizacja: pierwsze dni sierpnia). ;)) Mam nadzieję, że będziecie miały co czytać i nudzić się przez ten czas beze mnie nie będziecie. ;)


Udanego sierpniowego wypoczynku, korzystajcie z lata i pogody...
Ściskam wszystkich mocno
Ewa

sobota, 17 sierpnia 2013

Pamiętnik wakacyjny - Tak mi dobrze!

Biję się w piersi! Wiem, że powinnam się odezwać, dać chociaż mały znak życia, że nadal istnieję, ale... tak mi dobrze, że do niczego się nie zmuszam. Ciąg wypoczynkowo-urlopowy przerodził się tak jakoś spontanicznie w ciąg towarzyskich odwiedzin. Jest miło i przyjemnie, dlatego cichutko siedzę, aby mnie żadne obowiązki nie znalazły. ;)) Dobrze mi i leniwie... Tak leniwie, że się po prostu nadal obijam ;)) (choć coraz wyższa sterta do prasowania woła o litość coraz głośniej).


Laptop nadal omijam szerokim łukiem. Na wsi nawet mowy nie było, abym do niego pod gruszą zasiadła (tak jak planowałam). Pod gruszą rozgrywały się jedynie leniwe partyjki scrabbli, czy ukochanego przez dzieci Uno. Podczas pobytu na wsi pogoda dopisała i zapowiadane 30-stopniowe upały ziściły się. Dzięki temu, jak również dzięki wytraceniu zasobów energii w jeziorze oraz zmęczeniu po podróży, dzieci zdawały się jakby lekko (ale zaznaczam, że tylko lekko!) pozbawione nadmiaru sił życiowych i nie męczyły mnie o badmintona tudzież o inne gry wymagające idealnej kondycji fizycznej. ;) Miałam wolne! :)) I tak mi dobrze było!

Lecz upały nie straszne, gdy się leży nad jeziorem. I choć nie jestem miłośniczką leżenia plackiem i smażenia się na słońcu, to tym razem bezruch był mi najwidoczniej potrzebny. I usprawiedliwiony po intensywnym czerwcu i po dalekich wojażach w pełni zasłużony. Tak więc leżąc z głową w cieniu oddawałam się bez poczucia winy (ba, nawet z pełną aprobatą!) błogiemu lenistwu. Im dalej od brzegu dzieci odpływały na materacu i innych dmuchanych przyrządach z ojcem swym osobistym, tym bardziej odpływały myśli me na krańce świadomości. I po raz pierwszy od lat poczułam, że naprawdę odpoczywam! Dlatego tak mi dobrze! Nawet zdjęć niewiele zrobiłam, bo obiekty oraz podmiot fotografujący takie jakieś niemrawe. ;)


Nadal jestem w stanie upojenia wakacyjnego i staram się jak mogę, aby ten stan trwał jak najdłużej (bo niechybnie we wrześniu się skończy). ;) Dlatego niestety melduję, że zdjęć jeszcze nie uporządkowałam i niczego z podróży nie opisałam. Ale sumiennie do zadania się przyłożę, gdy tylko odnajdę stare tory i odzyskam właściwy rzeczy ogląd.

Tymczasem w różowych okularach nadal ukrywam się przed szarą rzeczywistością i czekam (wcale nie niecierpliwie) ;) na wybudzenie się z cudownej wakacyjnej "niemocy" delektując się nowym (w każdym razie od lat niedoświadczanym) doznaniem: ach jak mi dobrze! :)


Ciii... pozdrawiam cichutko
Ewa

czwartek, 1 sierpnia 2013

Pocztówki z Danii

Nie wytrzymałam! Wczoraj pierwszy dzień w domu a jutro znowu w drogę. Ale między jednym a drugim praniem, między rozpakowywaniem jednej a pakowaniem drugiej torby musiałam wpaść choć na momencik, aby przesłać Wam pozdrowienia z Danii. Zdjęć mam prawie trzy tysiące, więc uporządkowanie ich, wybranie spośród nich zaledwie garstki i opisanie miejsc, które zwiedzaliśmy troszkę mi zajmie czasu. Dlatego teraz, tak na szybciutko, wysyłam Wam kilka pocztówek z Danii z serdecznymi pozdrowieniami. :)) 








Jutro wyjeżdżamy na wieś, by odpocząć po trudach podróżowania. :))) Prognozy pogody na najbliższe dni na Kaszubach są obiecujące: 30 st.! Idealna temperatura, by usprawiedliwić "nicnierobienie" i leżenie plackiem nad jeziorem. ;)

Zmykam nastawić pierwszą dziś pralkę, pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do poczytania w kolejnym pamiętniku wakacyjnym za dwa tygodnie... A może uda mi się pod gruszą coś sklecić? Zobaczymy. :)

Wielkie uściski (bo stęskniłam się za Wami) :))
Ewa

piątek, 12 lipca 2013

Pamiętnik wakacyjny cz. I - Wsi spokojna


Całe nasze życie składa się z okruszków - okruszków szczęścia i okruszków smutku. Te ostatnie najlepiej strzepać od razu, ale te pierwsze warto zachować - nigdy nie wiadomo kiedy się mogą przydać. ;) Warto się po nie nawet schylić. I schować. Pomyślałam sobie, że w wakacje poprowadzę taki mini pamiętnik ulotnych chwil szczęścia. Oczywiście mój blog, z założenia, nie jest pamiętnikiem, ale jednak w jakiś sposób zapamiętuje różne chwile z mojego życia. Wakacje to dla mnie czas wyjątkowy, bo mogę go niemal w całości poświęcić dzieciom - bez jeżdżenia na zajęcia, bez gonienia do lekcji, bez siedzenia przy instrumentach. Od porannych wygłupów w łóżku, po wycieczki, wyjazdy, gry i zabawy, aż po wieczorne łóżkowe dyskusje, których nie muszę skracać - spędzamy razem. W tym roku wakacje zapowiadają się też wyjątkowe, bo w ciągłych rozjazdach. Dlatego stwierdziłam, że stworzę taki tyci pamiętnik wakacyjny, aby złapać okruszki szczęścia i je tu przechować. Mało mnie będzie w domu i mało u Was (wybaczcie), ale postaram się jednak coś publikować (choć w sierpniu może być ciężko). Ale na pewno utrwalę te cenne błogie chwile i się z Wami podzielę. ;)

Na początek pobyt na wsi, nie jedyny w te wakacje. Na wsi, jak zawsze, cisza i spokój. Poza tym jest to miejsce, które kochamy i często odwiedzamy, więc co tu opisywać za dużo... Nie napiszę chyba zbyt wiele, ale za to wstawię więcej zdjęć. ;)


Tak jak Wam wspominałam poprzednio, w dziupli starej gruszy gniazdo w tym roku uwiły krętogłowy. Nie są to ptaszki płochliwe i nie przejmują się za bardzo obecnością człowieka. Pod gruszą stoi centrum naszego życia wiejskiego, czyli wielki stół biesiadny, przy którym robimy wszystko: jemy, gramy, rysujemy... A wszystko to w towarzystwie śmiechów, wrzasków, okrzyków przeróżnych, które to w ogóle w tym roku nie przeszkadzały ptaszkom w pracy. Jedynie co je wprawia w osłupienie to aparat przy twarzy - wtedy stają się ostrożniejsze. Ale i tak w porównaniu z sikorkami są bardzo odważne. W zeszłym roku dziupla była zajęta właśnie przez sikorki - to są dopiero strachulce! Ile się nas naobserwowały, ile naczaiły, ile odczekały zanim niepostrzeżenie wleciały nakarmić swoje pisklęta. Aż żal nam ich się zrobiło i przenieśliśmy się kawałek dalej do altany, aby dać spokój wypłoszonym rodzicom. Byliśmy wtedy z przyjaciółmi, których głowa rodziny pasjonuje się fotografią ptaków. Znikał zawsze o poranku w poszukiwaniu "rannych" ptaszków, a i w ciągu dnia wypuszczał się na łowy z aparatem. :) I uparli się z moim mężem, że zrobią zdjęcie tej płochliwej sikorce karmicielce! Możecie sobie wyobrazić, jakie to było pasjonujące zajęcie. ;) Kilka godzin z aparatem wycelowanym w dziuplę! :)) Ale udało się:

W zeszłym roku...
...w tym roku.
Zobaczcie jak się świetnie maskuje na tle drzewa

A w ogródku dojrzewały owoce...


I nie tylko w ogródku, bo w lesie już się śmiały do nas jagody. ;) Tradycyjnie nie obyło się bez kulinarnych wspaniałości pani Alojzyny. :)) Cudowna uczta dla takiej ciastolubnej jak ja!


Pola i łąki w tym roku strasznie wysuszone. Na Kaszubach cały czerwiec praktycznie nie padało. Czerwiec był cudownie słoneczny na północy Polski (w przeciwieństwie do reszty kraju). :(
Chciałam zrobić zdjęcie makom buszującym w zbożu, lecz znalazłam dosłownie pojedyncze sztuki

Przy samej rzeczce można było za to znaleźć trawę soczyście zieloną (i przy okazji narwać świeżej mięty na herbatkę).

 I oczywiście poskakać przez rzekę, a jakże!


Odwiedzaliśmy króliczki, kózki i lamy (zdjęcia lam zrobię następnym razem) - to dla miejskich dzieci najprawdziwsza frajda!



 A poza tym każdy wypoczywał jak chciał... :)


Mam nadzieję, że choć trochę wprowadziłam Was w sielski nastrój, a dzisiejszym spacerkiem po małych szczęściach na "wsi spokojnej" poprawiłam Wam nastrój! :))


Słońca, humoru, odpoczynku życzę... i do następnego razu!
Pozdrawiam ciepło (i troszkę leniwie) ;)
Ewa

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...