wtorek, 10 stycznia 2017

Miesiąc styczeń – czas do życzeń

W zeszłym tygodniu weszłam na zaprzyjaźnione blogi, a tam eksplozja tematyki noworocznej. Wiem, że to, co piszę odkrywcze ani zaskakujące nie jest. Były plany i postanowienia (lub informacje o ich braku), nowe projekty i cele, były podsumowania i refleksje, metody i narzędzia ułatwiające okiełznanie niesfornych 365 nadchodzących dni, a także szeroko rozumiany powiew nowości. Słowem - posylwestrowe wirtualne poruszenie. I przyznam się szczerze, że owo blogowe poruszenie poruszyło i mnie. :)

Bo jak pozostać niewzruszonym, gdy tyle radosnej energii płynie z tych styczniowych postów! Tyle w nich optymizmu i nadziei, że oczy same zaczynają się uśmiechać czytając pełne refleksji i zapału słowa. I tak sobie wtedy pomyślałam, że nawet jeśli ktoś, tak jak ja, nie gloryfikuje tej szczególnej zmiany daty, to jednak musi przyznać, że potrzebne są swoiste punkty na osi czasu. Może nim być Nowy Rok, ale równie dobrze pierwszy dzień wiosny, czy początek wakacji, urodziny, albo po prostu jutrzejszy dzień, to nie ma większego znaczenia. Kropki zaznaczamy sami na naszej osobistej osi czasu w zależności od potrzeby zmiany w naszym życiu. Oczywiście im bardziej charakterystyczne są to punkty, jak Nowy Rok, tym więcej osób je wybiera i wspólna fala życzeń, by zmienić coś w życiu przybiera na sile.

Źródło

A jak mówi przysłowie - styczeń jest najlepszym czasem do życzeń, więc chyba jednak warto skorzystać. Zmiany wcale nie muszą być drastyczne czy spektakularne, wystarczą drobiazgi prawie niezauważalne, ale dla nas ważne. Niech zmiany będą na nasze możliwości i niech wypływają z miłości... do nas samych. Nie mamy stać się własnym nadzorcą rozliczającym nas z każdego odstępstwa, lecz przyjacielem, który wie, co zmieni nas i naszą codzienność na lepsze i życzy nam tego z całego serca. I myślę, że takie życzenia śmiało mogą zakropkować całą oś!

Pozdrawiam noworocznie
Ewa


sobota, 24 grudnia 2016

Życzenia

Ja jestem światłością świata
(J8,12)



Wy jesteście światłem świata. 
Nie może się ukryć miasto leżące na górze. 
Ani nie zapalają lampy i nie kładą jej pod korcem, lecz na świeczniku, 
i świeci wszystkim w domu. 
Niech tak świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki 
i oddali chwałę Ojcu waszemu w niebie.  
(Mt5,15-16)


Kochani, z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego Nowego Roku chciałabym Wam tym razem życzyć oczywiście spokojnych i pełnych radości chwil przy wigilijnym stole, dużo ciepła i miłości nie tylko przy nim, ale przede wszystkim odkrywania w sobie boskiego światła. Niech promieniuje silnym blaskiem dając Wam poczucie spełnienia i niewysłowione szczęście!

Z miłością
 Ewa

wtorek, 22 listopada 2016

Przespane łapacze

Odgrzewam kotlety. Kotlety były zamrożone i niepokazywane, więc właściwie powinnam napisać, że je odmrażam a nie odgrzewam, ale nie bądźmy drobiazgowi. 😉 Jak Wam już wspominałam, mam trochę prac, które przez ostatnie pół roku całkiem dobrze się miały w domowym zaciszu. Dzisiaj chciałam Wam pokazać łapacze, które przespały od czerwca, a inspiracją stał się mój nowy ogrodniczy nabytek...


Nie będę się rozpisywać, bo nie ma o czym. 😉 Po prostu pokażę i już. Większy ma 25 cm średnicy, a mniejszy 18 cm. Jeden idzie bardziej w fiolety, drugi w pąsowe czerwienie. Z racji tego, że była to późna wiosna, znalazły się też kwiaty.

 Większy z gęstą brodą




i mniejszy


I to by było na tyle odmrażania na dziś. 😉

Pozdrawiam

Ewa

środa, 16 listopada 2016

Pismo obrazkowe?

Od pewnego czasu coraz częściej natrafiam na opinie, że podstawą bloga są zdjęcia. Nie ważny jest tekst, a przynajmniej nie tak ważny jak obrazki. Ranga fotografii jest dużo wyższa niż ranga tekstu, bo odwiedzający bloga nie lubią się męczyć czytaniem! Muszę się przyznać, że nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy, bym obejrzała jedynie zdjęcia nie czytając ani słowa. Ale to mnie się nie zdarzyło i wcale nie oznacza, że trend jest inny. Zbyt wiele stron do przejrzenia, zbyt mało czasu - rozumiem, że to wymusza pewne zmiany. Ale sama nie wiem, co sądzić o powrocie do pisma obrazkowego. Zgadzam się, że zdjęcia są ważne, nawet bardzo, ale dla mnie są one nadal uzupełnieniem treści. Nawet jeśli zdjęcia stanowią 90% całości, to są one wciąż dodatkiem do zamieszczanego tekstu a nie odwrotnie.  To, co zawarte w literach i to, co pomiędzy nimi buduje przekaz.


Gdy odwiedzasz czyjś blog już dłuższy czas, wiesz gdzie ta osoba trzyma buty w przedpokoju, jaką ma kanapę i dywan, w jakim wazonie stoją kwiaty na kuchennym parapecie. Wiesz jak wyglądają dzieci, jak pies czy kot, a jak grządki w ogródku. Znasz ulubione miseczki, ramki na ścianie i lampę nad stołem. To wszystko odkrywasz ze zdjęć właśnie. Ale między pojemnikiem na szczoteczki do zębów a wzorem pościeli w sypialni kryje się coś znacznie więcej. Bo nawet, gdy nigdy nie widziałeś żadnej z tych rzeczy, to gdy odwiedzasz czyjś blog już dłuższy czas, wchodzisz w ten świat. Wchodzisz w intymność tej osoby, w jej myśli, pragnienia, w jej wrażliwość i temperament. Nawet gdy pisze na ściśle określony temat i pisze mało, a najmniej o sobie, to i tak z tej niejawności można wydobyć poufne cząstki duszy (bez względu na to ile będzie dodanych zdjęć). Wystarczy wczytać się w to, co pisze. Tylko trzeba chcieć się wczytać. A potem można nacieszyć oczy obrazkami. :)

Pozdrawiam ciepło
Ewa


środa, 9 listopada 2016

Do bani z takimi postanowieniami!

Postanowienia są do bani - ta prawda jest bardzo dobrze znana wszystkim sylwestrowym entuzjastom. Niech mi tu ktoś zaraz rzuci kamieniem (tylko nie w monitor, proszę), kto choć raz w życiu nie poczuł porażki noworocznych ambitnych planów! Ja, jako dojrzała i doświadczona kobieta, od niepamiętnych czasów nie stosuję już strategii ustalania nowo-roczno-życiowego grafiku. W zamierzchłych czasach porzuciłam ten jakże szkodliwy psychicznie zwyczaj i jestem z tego powodu przeszczęśliwa. Tymczasem nie zwróciłam w swej pysze uwagi, że ów "wyprychany" przeze mnie proceder zdarza mi się od czasu do czasu praktykować w innych ramach czasowych, na przykład jako nowotygoniówka lub nowomiesięcznica. Przyznać się muszę, że najczęściej miewam właśnie nowojesienne zamierzenia, chociaż nie powiem, że z nowowiosennymi ustaleniami jestem bez winy. Nie muszę chyba dodawać jak z tymi postanowieniami z innych pór roku wychodzi? Ano podobnie do tych sylwestrowych. Jak tylko wypowiem głośno jakąś moją decyzję, zaraz słyszę za plecami cichy chichot Losu: "ty, słyszałeś co Ewa przed chwilą powiedziała/napisała? Bo nie wytrzymam!" :)) Czy to tylko ja tak mam?


Wiecie już do czego zmierzam? ;) Piszę, choć postanowiłam nie pisać. Eee, do bani z takimi postanowieniami! No jakoś się po prostu nie dało. Jakoś się tęskniło, zżyło, myślało. Poza tym mija już piąty miesiąc resetu i ogarniania rzeczywistości, więc doszłam do wniosku, że chyba już wystarczy! Kobieto, ileż można! Opuść światy równoległe i wracaj, bo tylko tu prowadzisz bloga. :)) To jest twój najlepszy blog we wszechświecie (bo jedyny), więc pisz, co ci tam impulsy elektryczne do paluszków wyślą i... nic nie deklaruj, nic nie planuj, nic nie ustalaj, bo to tylko ułudy. Muszą istnieć. Bez nich nie moglibyśmy funkcjonować. Cudowna Virginia Woolf twierdzi, że "iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." Zatem biorę głęboki oddech wypełniając płuca świeżą, czystą iluzją i wracam! :)

Pozdrawiam lekko oprószona śnieżkiem
Wasza Ewa

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...