wtorek, 23 maja 2017

Czas Komunii

Po zwariowanym kwietniu, przyszedł nie mniej atrakcyjny maj, dlatego nie ma mnie ostatnio... ani na blogu ani w domu. :) A i ogród woła tubalnym głosem, więc nie da się nie słyszeć. :)) Jemu też muszę poświęcić swój czas, bo jak nie wiosną, to kiedy... za rok o tej samej porze? ;) Tak naprawdę to nie wiem czy dobrze robię siadając dziś z rana do komputera, bo powinnam się zająć zupełnie czym innym, ale że majowy czas komunii dobiega końca, to tylko teraz jest ten moment, by pokazać coś z nim związanego. 


Wykonałam prezent komunijny dla dziewczynki - komplet składający się z kuferka i kartki z życzeniami. Chciałam, by był ponadczasowy, by po latach był nostalgicznym wspomnieniem tego szczególnego dnia i nic nie stracił ze swojej magii. Postawiłam na delikatne przydymione kolory, które już dziś wyglądają jak nadgryzione zębem czasu. :)) Dużo zabawy, bo są i cieniowania i patyny, pasta strukturalna i szablony poszły w ruch, przecierki i złocenia, a na kartce i hostii embossing.


Pudełko-kuferek w zamyśle miał służyć do przechowywania pamiątek z Komunii Świętej, na przykład różańca, medalika czy książeczki do nabożeństwa, ale także kartek z życzeniami od gości, czy zaproszeń na Komunię, jeśli zostało jakieś; zdjęć, które nie zmieściły się do albumu, oraz innych drobnych prezentów, albo chociażby tak nieistotnych teraz, a za 50 lat wzruszających elementów, jak wsuwka do włosów z białym kwiatuszkiem. ;) Wiecie - pomysłów jest mnóstwo, co warto przechować i ocalić od zapomnienia...


W środku sentencja i hostia


Na wieczku medalion z datą wypełniony szklącym werniksem.


Tworzenie kartek stało się ostatnio dla mnie przyjemnością i nie mogłam jej sobie przy takiej okazji odmówić. ;) Do kompletu stworzyłam taką oto okolicznościową kartkę.


Kochani, to tyle na dziś. Zmykam do roboty, bo tyyyle czasu minęło, łoj! ;)

Pozdrawiam Was naprawdę majowo!
Ewa


środa, 10 maja 2017

Kocyk

Ale co to ma być? Ja się grzecznie zapytywam co ten śnieg robi w maju?! Po wczorajszej porannej zamieci śnieżnej nie mogłam dojść do siebie. Ale myślałam, że zdarza się.., nawet w najlepszej rodzinie. O kwietniu nie będę nawet wspominać, bo się na niego obraziłam i przez cały miesiąc nie odzywałam się do niego. Miał za swoje, a co! Ale majuś, żeby przykład brał z takiego kwietnia? Nie przystoi. No wstyd, po prostu wstyd. Wszyscy w pogotowiu czekali na maj a tu do Zimnej Zośki nawet nie ma co marzyć o ciepełku czy chociażby słonecznym dniu. Pół miesiąca do niczego. ;) Zęby zaciskam, by nie narzekać i nie złorzeczyć na pogodę, ale że szczęka nieszczelna, to coś tam czasem wysepleni się pod nosem, szczególnie że dziś znów pada śnieg, pada śnieg, lecą z nieba białe piórka...


Majówka za nami. Co prawda śniegu na szczęście nie było, ale szału też nie. Poniedziałek był ładny, ciepły. Koniec, kropka. Ale rewelacja! Gdzie te majówki, kiedy się na kajakach w strojach kąpielowych pływało? Teraz potrzebny jest koc. Ciepły koc. I ja go mam. :) Mój ci on, samorobny. A tak dokładniej, to nie mój, tylko głównie dzieci go okupują i sam się nie zrobił, tylko mu pomogłam. Powołałam do życia pierwsze kwadraty... oczywiście rok temu.


I tak sobie z doskoku szydełkowałam kolejne kółka, które potem zamieniałam w kwadraty. A że trwało to od czasu, gdy miałam czas do czasu, gdy znów miałam czas, to w tym międzyczasie zapominałam jak je robiłam. Bo zamiast skorzystać z gotowego projektu, to ja, jak to ja, musiałam sama sobie wymyślić wzór, że to niby taka jestem już "enteligentna" w temacie. Jak się robi ciągiem, to się liczbę słupków czy półsłupków pamięta, ale jak się ma np. kwartalną przerwę, to już niekoniecznie. ;) Gdy orientowałam się, że w danym okrążeniu miały być jednak słupki, miałam już zrobionych kilka kwadratów i za nic w świecie nie chciało mi się pruć! Stąd nie wszystkie kwadraty są identyczne. :))) 



W założeniu kocyk miał być okrywką na hamak w chłodniejsze dni - z naciskiem na chłodniejsze, czytaj jesienne, względnie późno letnie, gdy człowiek ma ochotę się jeszcze pobujać, a tu już chłodek nie daje zrelaksować się. Okazuje się, że w maju też się może przydać! ;) 

Szczególnie, gdy rano woda malowniczym soplem sterczy ze słuchawki od szlaucha! Szczoteczka do zębów z wrażenia sama wypada z rąk! ;)


Kocyk zrobiłam z czterech kolorów włóczki MyBoshi i rzeczywiście jest milutki, mięciutki i cieplutki. ;) Fajnie się pod nim ogląda bajki.;) Dorabiam teraz poduszkę, ale mam kłopot, bo okazało się, że wycofują tę firmę (nie wiem dlaczego?) i nie mogę dostać granatu... Tak to jest jak się robótkę rozciąga w czasie na rok! Ale kolejne SN zakończone. :)


Uwaga, to nie są zdjęcia z Wielkanocy - kwiatuszki się rozrosły i poczochrały. Niestety to dzisiejsze poranne widoki balkonowe... :))

o 7.00 rano!  
i godzinę później....

I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam Was MAJOWO!!!
Ewa


piątek, 28 kwietnia 2017

Wspaniałe chustecznikowanie ;)

"Stałem się panem świata żebrząc u drzwi Twoich.
I choćby świat się rozszalał jak spienione morze –
nie podniosę żagli, okręt twojej miłości jest mi kotwicą." 


Skompromituję się dokumentnie tym wyznaniem. To znaczy nie tym, co przed chwilą przeczytałyście, tylko tym, co teraz nastąpi. :) Nawet myślałam, żeby może o tym nie wspominać, jakoś to dyskretnie przemilczeć, ale trudno - obciachu narobię sobie i już. :) Może pamiętacie, bo wspominałam kiedyś, że nie oglądam seriali, żadnych seriali. Tak z definicji. Nie mam czasu ani ochoty. A już takich tasiemcowych, to nawet mowy nie ma! A w życiu! Na głowę bym musiała upaść, żeby tracić czas na takie bzdury. Ale przyszła kryska na Matyska, jak to się mówi, i choć upadku nie przypominam sobie, to jednak jakiś uraz głowy musiał mieć miejsce, bo uległam. Ale muszę wyraźnie zaznaczyć, że się opierałam. ;)


Fabuła, jak to fabuła, przy tylu odcinkach raz lepsza, raz gorsza, a pałacowe intrygi czasem bardziej a czasem mniej głupawe, ale nie przejmuję się tym, bo nie dla akcji ten serial oglądam, lecz dla obrazów! Ta zjawiskowość kolorów, ta plastyczność kadrów! Te zdobienia, stroje, wnętrza - po prostu cudo! Nie dziwię się, że ten turecki serial historyczny o naprawdę niezwykłym, a u nas zupełnie nieznanym, XVI-wiecznym władcy osmańskim - Sulejmanie I, zyskał taką popularność na całym świecie. 


Nie przypominam sobie, abyśmy na lekcjach historii uczyli się o najpotężniejszym i najdłużej panującym sułtanie państwa osmańskiego, które pod jego panowaniem objęło aż trzy kontynenty. Był to człowiek wszechstronny i wyjątkowy -  zreformował prawo, administrację i finanse państwa, rozbudował flotę. Był mecenasem kultury i sztuki, sam również  tworzył biżuterię i pisał poezję pod pseudonimem Muhibbi. Był osobą sprawiedliwą o wysokiej moralności. Po śmierci zyskał przydomek Wielki czy też Wspaniały.


No i oczywiście to, co jest również interesujące w tym serialu, to zderzenie ówczesnej obyczajowości europejskiej z zasadami życia panującymi w muzułmańskim państwie islamskim. Cóż, obca kultura, zupełnie inne zwyczaje i potęga imperium Osmanów ukazane z wielkim rozmachem w superprodukcji "Wspaniałego Stulecia" wpłynęły na sukces serialu.


I teraz przy prasowaniu, zamiast penetrować zakamarki własnej psyche i rozkładać życie na czynniki pierwsze (co zazwyczaj robiłam przy prasowaniu), albo snuć marzenia (co robię przy każdej nadarzającej się okazji), puszczam sobie "kolejsetny" odcinek i szusuję żelazkiem po koszulach niczym padyszach na swym białym koniu po polach bitewnych, albo nałożnice po kamiennych korytarzach seraju. 😁


Wzięło mnie przy okazji na pałacowe chusteczniki. Pierwszy w złocie i turkusach zrobiłam już wcześniej, ten drugi, w srebrzystej zieleni - przedwczoraj. Pięknie się mieni beżowym odcieniem srebra, lecz tego zupełnie nie widać na zdjęciach. Nawet nie wiem, czy widać, że jest zielonkawy. ;) Przy obu chustecznikach pobawiłam się postarzającymi mediami, patynami, metalicznymi farbami i woskami, oraz użyłam kryształków. Uraz głowy zrobił swoje. :))


A na koniec wiersz Muhibbiego.

Co to za dźwięki Sulejmanie ?
Rozpoznasz je, jeśli się zbudzisz i zaczniesz nasłuchiwać?
Ten deszcz.., czyje to łzy? Za kim płyną?
To błyszczące  ciemne niebo - czyją jest twarzą?
Przyjaciela? Wroga?

Wszystkie nasze czyny wzbudzają w naszych sercach drżenie setek werbli.
Jutro, kiedy umrzemy usłyszymy ich dźwięk.
Dziś głupota zatyka nasze uszy.
Zasłania oczy przed prawdą.
Dlatego szamoczemy się w pragnieniu miłości i strachu przed jutrem.

Zapal tę świecę własnej bezmyślności ogniem uczucia
i uwolnij się od własnej ślepoty.
Ten świat jest twoim więzieniem.
Każdy więzień cieszy się, gdy jego lochy popadają w ruinę.
A zatem ciała nasze są lochem dla naszych dusz.
Kiedy śmierć zrujnuje nasze ciała i obróci je w proch,
dusza stanie się wolna i połączy się z Bogiem.

Zmądrzej i nie oczekuj od nikogo wierności w tym lochu zwanym życiem.
Nie istnieje wierność na tym świecie.
Ten świat nie jest miejscem, w którym można żyć.
Nawet poranek tutaj jest kłamstwem,
bo za nim ukrywa się noc.

Pozdrawiam obciachowo ;)
Ewa


piątek, 21 kwietnia 2017

Mija czas

Kwiecień - zupełnie zwariowany miesiąc. I tak już chyba będzie na wieki. A może coś się zmieni za kilkanaście lub kilkadzieścia lat? Na razie tego nie wiem, więc póki co kwiecień mi się jawi niczym trąba powietrzna, albo tornado jakie! Przyjdzie, porwie, zawiruje, zamiesza i pozostawi do ochłonięcia. I tak rok w rok o tej samej porze. Niby jest w tym przewidywalność, lecz na nic się ta wiedza zda, gdy się przed tym nie da uchronić. ;) 


Poza tym kwiecień to taki miesiąc, gdy soki zaczynają szybciej krążyć. Docierają do wszystkich uśpionych przez zimę komórek i zaczyna się chcieć. Tak generalnie chcieć, gdyż budzi się po prostu chcenie. Budzą się nowe idee i pomysły, wychodzą także na powierzchnię pilne sprawy pozimowe. Pobudzone nagle soki uderzają do głowy i człowiek nie wie za co ma się łapać! :))

W konsekwencji znów wypadłam z rytmu blogowego, a już było tak pięknie. Był plan i ja. I razem  radośnie wsiadaliśmy w kolejne posty i odjeżdżaliśmy zgodnie z rozkładem jazdy. A potem mijał czas i plan się rozjechał, a właściwie to ja się spóźniałam. Wciąż pilniejsze sprawy czekały na mnie tam, po drugiej stronie ekranu. I choć Ewa po drugiej stronie ekranu ;) jeszcze nie ochłonęła, to dziś, w ten zimny, wietrzny kwietniowy piątek postanowiła złapać jakiś ekspres na bloga i pomachać z okienka. :)) 

Mija czas, minie kwiecień, chyba złapię rytm? ;)

Pozdrawiam
Ewa


niedziela, 16 kwietnia 2017

Wielkanocne życzenia

Kochani,

nie było mnie ostatnio, ale porwały mnie wiry życiowe - te przyziemne i te podniebne. :) Ciężko wysupłać mi czas na bloga, ale może w maju będzie lepiej!
Dziś wpadam dosłownie w ostatniej chwili i dosłownie na momencik, aby złożyć Wam świąteczne życzenia. Wiosenne kwiaty na balkonie przystroiły się dziś w śnieżne ozdoby, czyli zaczynamy mieć nową tradycję - na Boże Narodzenie ciepło, na Wielkanoc zima! :)) Ale nic to, ja Wam za to życzę, 

by słoneczna pogoda zawsze gościła w Waszym sercu
by radość była silniejsza niż smutek
a śnieżnobiałe światło promieniało od Was
na wszystkie strony świata!

Weselmy się!


Z pozdrowieniami
Ewa


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...