środa, 19 czerwca 2013

Światełko w tunelu

Jestem, żyję - choć ledwo, ale to zawsze coś! Wstyd mi, bo widzę, że zaglądacie, że czekacie na jakiś nowy sygnał, a ja przepadłam. I wszelki słuch po mnie zaginął. Ale dziękuję Wam za Waszą obecność mimo mojej ciszy. Zmobilizowałam się w końcu i postanowiłam coś skrobnąć, choć łatwo nie było. I jest nadzieja, że jeszcze wpadnę tu w czerwcu. :))) Tylko przypomnijcie mi, proszę, jak się nazywam? ;) 
Światełko w tunelu

Mam teraz trudny czas i napięty do granic możliwości. Dużo "atrakcji", dużo ważnych spraw i nie wszystkie dobre. Oprócz realizacji mnóstwa tych zwykłych i (nie)codziennych zadań, myśli moje cały czas zaprzątał jeden smutny i niespodziewany fakt. Stało się coś, co się stać nie miało. Co potoczyło się zbyt szybko, a skutek wszystkich zaskoczył. Myślałam o tym  dzień i noc... i z nadzieją czekałam na to, co przyniesie kolejny dzień. Ale przyniósł złą wiadomość. Coś co całkiem niedawno zyskałam, bezpowrotnie straciłam...

I choć ciężko mi na sercu, to nie chcę już przekładać w nieskończoność tego postu. Napiszę Wam o tym, co działo się w międzyczasie - żeby się troszkę wytłumaczyć, to przedstawię dziś taki osobisty telegraficzny skót..., pomijając oczywiście wizyty dzieci u dentysty, fryzjera, na bilansie, w urzędzie paszportowym, zajęcia z filozofii, egzaminy muzyczne, i tym podobne..  Sama nie wiem, jak to wszystko udało mi się przeżyć.

1. Odbyło się oficjalne zakończenie edukacji przedszkolnej u córci, z dyplomami i biretami, upominkami i księgą pamiątkową dla każdego dziecka opuszczającego progi przedszkola. Z tej okazji dzieci przygotowały przezabawne przedstawienie, w którym mój Rodzynek był słodką krówką. :)
A tu po prawej portret rodzinny - teraz już wiecie jak wyglądam :))
Dzieci (wraz z paniami oczywiście) przygotowały imponujące drzewo genealogiczne wszystkich abiturientów.

Nasze kochane babcie i dziadzio
2. Odbyły się pierwsze zawody judo, w których uczestniczyło nasze najstarsze dziecię. Powiem Wam, że takich emocji nie spodziewałam się w najśmielszych snach! Adrenalina trzymała mnie (i męża też!) cały następny dzień. Nie sądziłam, że takie to na nas zrobi wrażenie. Dwa dni chodziłam jak nakręcona. ;)) I chociaż zarówno mąż, jak i ja należeliśmy do usportowionych dzieci i w niejednych meczach czy zawodach sami uczestniczyliśmy, to TE zawody zapamiętamy chyba do końca życia! Syncio zaskoczył nas swoją walką, swoją postawą i ...cechami charakteru! Nie jestem w stanie tego opisać, bo bym musiała elaborat stworzyć - w każdym razie dumni jesteśmy z syna jak nie wiem co.

Najmłodsza pociecha też chce iść w ślady rodzeństwa,... ale jeszcze musi się trochę podszkolić! ;))
3. Córcia też po raz pierwszy brała udział, tylko że w Konkursie Młodego Muzyka (na zawody judo jest jeszcze za słaba, choć power do walki ma, że ho ho!). Emocje były, nie powiem, choć w poprzednich latach udział w tym konkursie brał syn-judoka, więc emocje już nieco znane, ale jednak to nowy nasz narybek poszedł "w świat muzycznych rywalizacji" i znów nowe przeżycia nam towarzyszyły. Córcia dostała 2 dyplomy - dla najmłodszego uczestnika konkursu oraz wyróżnienie. Oj, dumna jestem, dumna!


4. Miał też miejsce występ z okazji zakończenia edukacji wczesnoszkolnej u syncia. Łza mi się w oku kręci, bo rzeczywiście te 3 lata mieli wspaniałe. To za sprawą cudownej wychowawczyni i przesympatycznych, bardzo zgranych dzieci w klasie. Pani nam się trafiła z najwyższej półki pod każdym względem - prawdziwa perła... Ech, aż żal to już koniec. Oby moja córcia trafiła teraz na taki świetny zespół i równie wyjątkową wychowawczynię w I klasie.


A to słodka niespodzianka zorganizowana dla dzieci przez ich Panią... Sami powiedzcie, czy nie jest to dowód na niesamowitą sympatię w relacjach wychowawca-uczniowie?



Żeby od nadmiaru wrażeń nie oszaleć, znaleźliśmy też czas na "odzipkę". ;) Spacer po plaży w Babich Dołach (tam z kolei ja byłam po raz pierwszy) :)), bardzo mi się przydał. Szum morza i słony zapach jodu zawsze działa kojąco,  widok starych kutrów- odprężająco, a urwiste klify przywołały wspomnienie wakacji w Danii. I przez chwilę poczułam się lekko i spokojnie, z dala od trosk. Oderwałam się od swego stada i samotnie ruszyłam przed siebie, zostawiając w oddali cały świat (pod opieką męża). Myśli odleciały wraz z mewami. Zresztą i tak bym ich nie usłyszała - morze było głośniejsze i o czym innym chciało rozmawiać... Ale to dobrze.
Na horyzoncie półwysep Helski

Trzy szczęścia

Przede mną jeszcze 3 bardzo pracowite dni - organiazacja przyspieszonych urodzin córci - w sobotę dla dzieci, w niedzielę dla rodziny, więc choć już ledwo dycham, ale do poniedziałku muszę dotrwać. ;)) 

A od poniedziałku jestem z synkiem w szpitalu, ale obiecuję, że się jeszcze w czerwcu odezwę, bo mam dla Was placuszki z akacji  i cukier różany (tylko jeszcze się suszy). Rozejrzyjcie się tymczasem wokoło w poszukiwaniu akacji i krzewów dzikiej róży, tylko z dala od ruchliwych ulic! No i mam chustecznik. ;) Ale nie wcisnę już ich do tego postu, bo padniecie. :))

Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło
Ewa (tak mam na imię, prawda?) :))

41 komentarzy:

  1. No no, zdolne dzieci masz :)
    A na Hel też bym sobie pojechała wypocząc :)
    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kasiu, jak dawno Cię nie było. :))
      To, hop i może choć na parę dni się uda.
      Pa, pa

      Usuń
  2. Fajnie,że znalazłaś chwilkę.Czekamy na kolejne wpisy:) Kochana doszła paczuszka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wielkim trudem tę chwilkę wydarłam.
      Edytko, zabijesz mnie! Zupełnie zapomniałam. :(( No wstyd.
      Jutro zaglądam do skrzynki...
      Buziaki

      Usuń
    2. Nie zabije,rozumiem wszystko:) Jestem tylko ciekawa,bo wysłałam ponad tydzień temu,pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Faktycznie "imprezowy " masz czerwiec ;) ale już niedługo wakacje i wtedy jest jakaś szansa na odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ewuniu, ciężki ten czerwiec wyjątkowo. I również przez towrzyszące emocje, wyczerpał mnie. Nawet nie wiesz jak czekam na wakacje!
      Buziaczki Ci przesyłam

      Usuń
  4. My Matki Polki mamy chyba jakieś dodatkowe akumulatory :)) Takie zdolne dzieci to skarb :) Życzę wytrwałości i spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, z pewnością mężczyźni nie daliby rady.
      Dziekuję Lideczko moja. :)

      Usuń
  5. Coś smutno zaczęłaś ... Mam nadzieję, że wszystko w porządku! A te nasze szczęścia, przecież dla nich się poświęcamy i to właśnie my - mamy, które zawsze znajdą dla nich czas, zawsze przytulą i choć zmęczone, będą zawsze wypełniać wszystkie codzienne obowiązki! Kochamy je ponad życie :-) nawet jeśli sił często brak ... Buziolki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak to właśnie jest. Czasem ciężko, ale bez nich świat byłby pusty.
      Dziekuję Izuś, buziaki

      Usuń
  6. Prawda- masz na imię Ewa ;) Smutny początek, aż mi gdzieś serce podwiało- życzę wytrwałości w pokonywaniu trudności i powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach...
    Pozdrawiam cieplutko i serdecznie i zapraszam do siebie po małe co nieco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jadziu za ciepły komentarz. Naprawdę jest mi cieplej na sercu. :)
      Zajrzę na pewno.
      Pa

      Usuń
  7. Nie poddawaj się !.Ja też nie mogę się doczekać wakacji. Mały przedsmak urlopu będę miała w następnym tygodniu- wyjeżdżam nad morze . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudownie, myślę, że tropikalna pogoda się utrzyma.
      Pa

      Usuń
  8. Jeśli Cię to Ewuniu pocieszy, to u mnie też czerwiec taki jakiś zwariowany:) Dużo obowiązków, nieprzewidzianych zdarzeń a czasu dziwnie mało:) Dzieci masz śliczne i zdolne bardzo:) Czekam na kolejne wpisy z niecierpiliwością:) Pozdrawiam.J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czerwiec zawsze jest dla mnie ciężki, ale ten przeszedł samego siebie.
      To miło słyszeć, że ktoś czeka z niecierpliwością.
      Duży buziak

      Usuń
  9. mam nadzieje że jeszcze wpadniesz w czerwcu:)Córcia to podobna do Ciebie:)(na portrecie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Tak, chociaż kitków nie noszę. ;)
      Pa

      Usuń
  10. Ściskam Cię Ewuniu!
    Jeżeli to TO o czym myślę to ściskam jeszcze mocniej :)
    A dzieci masz zdolne że hoho....Gratuluję. Zdjęcia z morza moje ukochane....Mam nadzieję że uda nam się w końcu latem spotkać ;)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Oleńko...
      Dzieci moje - cudeńka moje. ;)
      Uda, musi się udać.
      pa

      Usuń
  11. Kochana, ja dokładnie rozumiem, że nie ogarniasz. Mam to samo więc ściskam cię mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko chwila! I przerwa w ogarnianiu.
      Pa

      Usuń
  12. POciechy masz fajne gratki , powodzenia
    widoki cudne !
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale masz wspaniałe, mobilizujące trzy szczęścia!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, sercem i myślami jestem przy Tobie. Zdolne masz te Swoje Dzieci, oj zdolne! Cudnie patrzy się na takie zdjęcia i cudnie czyta takie o Nich opisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci! Pierwszy raz zdecydowałam się na tak osobisty wpis...
      Buziak

      Usuń
  15. Ewa przykro mi sama wiesz dlaczego! No i gratuluję pociech, to jest ich podziękowanie za Twój codzienny trud!!!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymaj się, zdrówka dla synka, zdolne masz dzieciaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamietaj Ewa, zycie nie raz jeszcze Cie zaskoczy . Ale szczescie nie polega tylko na lezeniu i spijaniu smietanki , tego co najlepsze . To byloby bez sensu . Nuda . Nie sztuka jest upadac i pozwalac na to, sztuka jest sie podnosic i walczyc . Tak zrob. Nie wazne jak masz na imie, nie wazne ktorego dzisiaj mamy, wazne ze masz dla kogo sie podnosic, dla kogo trwac , dla kogo walczyc . Pamietaj , ze wszyscy mamy odraniczony czas i powinnismy starac sie przezyc go jak najlepiej . A nie ma nic piekniejszego niz dawac czastke siebie innym . Szalej, jedz lody , biegaj bosymi stopami po rosie - to jest zycie. I naucz tego swoje dzieci, bo naprawde warto . Szkoda czasu na ograniczenia, diety, cieple kapcie , salate i brokuly ( chociaz kocham brokuly ). Ja przezylam raka i wciaz walcze i sie nie daje . Dasz rade i Ty . Trzymam kciuki . A propos fajnie popatrzec na znajome katy. zanim wyjechalam mieszkalam niedaleko , Gdynia byla moim pierwszym miejscem gdzie zapuscilam korzenie po przeprowadzce z mazowsza. Oj pieknie tam, ale juz niedlugo i ja tam bede . Wakacje !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie raz pogłaszcze a raz kopnie... Raz przytuli raz odepchnie. Szkoda czasu na głupie przepychanki, na muchy w nosie - tak jak piszesz trzeba cieszyć się kazdą dana chwilą - szaleć, śmiać się, spędzać czas wśród przyjaciół... Nie zawsze tak się da. Czasem smutki i przykrości paraliżują, blokują i wtedy ciepłe kacpcie są jak znalazł. Ale jutro też jest dzień i może on przyniesie radość i uśmiech.
      Odszedł ktoś, kto zbyt późno pojawił się w moim życiu... serce nie rozdziera ból, ale boli tęsknota za straconą przyszłością.
      Buziaczki i cały czas trzymam kciuki za Twoją walkę. I nie mogę zapomnieć Twojego zdjęcia z gigantycznym pucharem truskawek - to jest radość życia!
      Pa

      Usuń
  18. Uderzające podobieństwo córci do mamy :))) Fajny pomysł z tym drzewem :) Gratuluję z całego serca, tyle sukcesów i tyle emocji - nie dziwię się, że czasu brakuje! Urlop też najchętniej spędzam nad polskim morzem, wdychając jod nawet jak jest pochmurno. I smażę pachnące racuszki z akacją :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) No tak - te kitki. ;))
      Mniam - też lubisz akacjowe placuszkki?!
      Pa

      Usuń
  19. Hej :) to jeszcze raz ja ;) Zapraszam do mnie po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...