wtorek, 4 marca 2014

Mandø i Rømø

Powiew wiosny czuć w powietrzu, lada moment trzeba będzie pomyśleć o wakacjach - który azymut obrać i co tam nas czeka ciekawego? A ja jeszcze nie skończyłam zachwalać Danii, dlatego czas nadrobić zaległości i może skierować czyjś wzrok i plany wakacyjne na północ? ;) Ostatnio pisałam, że zabiorę Was w miejsce, gdzie występuje ciekawe zjawisko przyrodnicze, jedyne w Europie. Zapraszam nad Morze Wattów na dwie z wysp Połnocnofryzyjskich.


Morze Wattowe (po duńsku Vadehavet) właściwie nie jest morzem a wodami przybrzeżnymi na styku zachodniej Danii, Niemiec i Holandii o długości 450 km. Cały obszar należy do unikatowego rezerwatu przyrody i znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. 


Nazwa morza pochodzi od wattów, czyli po naszemu osuchów - szerokich równin odsłanianych w czasie odpływu morza. 


I ta właśnie dobowa cykliczność ruchów morza jest tu niezwykła, bo odbywa się co 6 godzin i 12 minut, a różnica poziomów morza potrafi wynieść nawet 2 metry (w czasie pełni i nowiu)! Oznacza to, że gdy przed wyruszeniem na Mandø nie zasięgniemy informacji na temat godzin przypływów i odpływów, możemy co prawda dotrzeć na wyspę bosą stopą po prawie suchym dnie morza, ale już z niej takową nie wrócić. ;) Będziemy czekać na odpływ odcięci od świata. :))


Powyższe zdjęcia zrobiłam w Mandøbussie (ku przestrodze dla zagubionych w czasie), którym można dotrzeć na wyspę, żeby zaoszczędzić czas i nerwy. :) Bo gdy zaczyna się przypływ, wody przybywa po prostu w oczach! Jeżeli jednak ktoś chce przeznaczyć sobie dzień i przejść "bosą stopą" (a zajmuje to ok. 2 - 2,5 godzin) powinien zabrać kalosze (szczególnie dla dzieci), bo droga przez morze to błotko z przeróżnymi muszlami, więc kłuje w stopy niemiłosiernie. 


Jak już wspomniałam, pierwszą wyspą, którą odwiedziliśmy była maleńka (bo licząca niecałe 7 km2) wyspa Mandø. Wjeżdżając na nią  mijamy łąki marszowe, czyli cenne pastwiska dla owiec rasy wschodniofryzyjskiej, słynących ze znakomitej  jakości mięsa  i mleka.


 Tylko tam występują ostrygojady czerwonodziobe, które udało mi się wypatrzeć.




Na samej wyspie mieliśmy dwie godziny czasu, aby nacieszyć się ciszą i spokojem. Wyjątkowo pilnowaliśmy czasu, bo nikomu nie uśmiechało się czekać kolejnych 6 godzin na odpływ! ;)) Wyspa jest mała, zamieszkana zaledwie przez 40 mieszkańców, jest kameralnie i bardzo spokojnie (jak to w Danii). ;) Znajduje się na niej urokliwie położony stary młyn z 1830 roku, jeszcze starszy kościółek (do którego ze strachu przed czasem nie dotarliśmy) ;) i dziewicze tereny.



Charakterystycznym elementem pejzażu wattowego są drewniane, wysunięte w morze palisady wzmacniające wybrzeże. 



 

Stamtąd, po południu, pojechaliśmy na królową duńskich Wysp Północnofryzyjskich, czyli wyspę Rømø, oddaloną o jakieś 20 minut drogi na południe od Mandø. Jest to największa plaża w Europie (ma 3 km szerokości - a przy solidnym odpływie i więcej!) i jedyna, na którą można wjechać samochodem!


Ciekawy widok prawda? W pierwszej chwili myślałam, że mam przewidzenia. ;)) A to prom płynący na niemiecką wyspę Sylt.

Wiejące wiatry i ubite bezkresne piachy sprzyjają różnym sportom plażowym. :)



Gdy dotarliśmy na wyspę przypływ cały czas przybierał na sile. Dlatego trzeba bardzo uważać, gdzie się parkuje. Nawet, jak nam się wydaje, że stanęliśmy w bezpiecznej odległości od morza... ;)


Wody zabierały plażę z każdą minutą... Ledwo zaparkowaliśmy (zapobiegawczo z dala od linii brzegowej!) i leniwie wysypaliśmy się z samochodu podziwiając widoki bezkresnej plaży, gdy po chwili córuś podniosła alarm, że pod nasze koła podchodzi woda! To było coś wręcz niewiarygodnego! Dwa razy musieliśmy się w popłochu ewakuować.


Dlatego ważne jest, aby nie zapomnieć o pozostawionym samochodzie...


 i zdążyć odjechać na czas...


Choć niektórym nic już nie pomoże... ;)

To i tak jest spory zoom. ;))

Słońce chyli się już ku zachodowi, a długa droga powrotna nas czeka. Czas pożegnać pływy morza, muszle i zamaszystym krokiem wracać na kemping.



Pozdrowienia wakacyjne w środku zimy
Ewa

21 komentarzy:

  1. Az poczułam ten letni wiatr:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się. :)) Ale gdzie Ty się podziewasz tyle czasu?!! Ja tęsknię....

      Usuń
    2. No właśnie Iga, gdzie TY się podziewasz? Ja tęsknię też...

      Usuń
  2. Ale super wyprawa,zazdroszczę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Danię, jej spokój działa na mnie jak balsam. ;)

      Usuń
  3. Świetna fotorelacja! Miejsca zachwycające!!! A ja w Danii tylko w Legolandzie byłam hihi
    buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Wspaniale miejsce! Zazdroszcze wycieczki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyłączam się do "zazdrośnictwa" i też zazdroszczę super wakacyjnej podróży :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki wspaniały fotoreportaż ! Aż chce się tam biec ...bezkreśnie...Pozdrawiam cieplutko w środku zimy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się pokazać kawałek bezkresu. ;))
      Pa

      Usuń
  7. Mówisz, że już czas pomyśleć o wakacjach? Piękna fotorelacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli z namiotem, to nie. Ale gdy trzeba coś rezerwować, to powoli już czas... ;)
      Buziak

      Usuń
  8. Zaczarowane miejsce :)
    Nadrobiłam zaległości i przeczytałam kilka ostatnich Twoich postów :) Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam sie z dziewczynami,piękne miejsce i ciekawa fotorelacja ;-)
    Pozdrawiam ciepło....i będę zaglądać :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...