poniedziałek, 5 stycznia 2015

Czas urojony

- Mamo, już prawie południe, a Ty jeszcze w łóżku? - No też coś?! Koty cały dzień leżą w łóżku a nikt im uwag z tego powodu nie robi! A ja nie mogę? Wielkie mi mecyje - mama w łóżku w samo południe! Pomyślałby kto, że to zjawisko nadprzyrodzone! A korzystam sobie do woli z leniwego świątecznego czasu, który dobiega końca. Korzystam, bo taki był zamysł. Przez te dni miałam wyszarpnąć z jego wnętrza relaks, odprężenie, wytchnienie, chęć chcenia, radość istnienia i niecny plan na nadchodzący rok. Nie przeszkadzać!

- Wyjdziesz dzisiaj z tej ciemni? - pyta mąż przynosząc po południu herbatę i zerkając na zabarykadowane śniegiem okna dachowe - Nawet nie wiesz, że słońce pięknie świeci. - U mnie nie świeci, (co mi zupełnie nie przeszkadza, a nawet lepiej, że tu nie świeci, w ciemni lepiej się myśli) ale świadomość, że innym świeci jest miła. Nie interesuje mnie świat za oknem. Nie interesuje mnie pogoda, niebo, śnieg, ani słońce. Ani wskazówki na zegarze. Mam ważniejsze zadanie do wykonania - muszę wymyślić jak w Nowym Roku zwolnić czas, lub chociaż go przechytrzyć, muszę znaleźć czas na wszystkie ważne życiowe chwile.

Od tego leniwego, piżamowego dnia minął równo tydzień. Dziś śnieg już nie leży ani na dachu ani na ziemi. Zniknął. Dzieci zniknęły w szkole, tylko problem z czasem nie zniknął. Z czasem przybrał na sile! Nowy Rok coraz śmielej wkracza w moje progi, a ja wciąż nie wiem co zrobić z czasem?

Źródło: Printerest

Powiem szczerze, że męczy mnie to ciągłe ściganie się z nim (hmm, znak czasu?) Zadyszki dostaję, gdy tylko staram się dorównać mu kroku, o osiągnięciu prędkości (bliskiej) światła nawet nie marzę, a przecież tylko przy takiej prędkości czas zwalnia. A uciekaj sobie bezdusznie, upływaj bezpardonowo, proszę bardzo. Nie zamierzam znów cię gonić - w biegu, w pośpiechu, w pędzie. Z natłokiem spraw w głowie i na kartce - żeby nie zapomnieć, nie przeoczyć, nie zaniedbać. Żeby było tak jak być powinno. Żeby znów, gdy minie rok pomyśleć: wcale nie było tak, jak być powinno.

Znów nie pamiętałam, choć chciałam. Znów przeoczyłam, choć zanotowałam. Znów nie dopilnowałam, choć bardzo się starałam. Nie zrobiłam, choć planowałam. Spóźniłam, nie zdążyłam, zagubiłam, straciłam, zagapiłam, nie zmieniłam. I nie ma znaczenia czy chodzi o telefon z życzeniami, obcięcie paznokci dzieciom, rachunek do opłacenia, porządek na biurku, czy natemperowanie ołówków w piórniku. Znowu! Znowu nie ogarnęłam wszystkiego! Znowu nie tak! Znowu za dużo zadań, za mało czasu. Czasu... Czasu!

Choć to pojęcie względne, pełne paradoksów i kłopotliwe nie tylko dla mnie, (ale i dla naukowców) muszę problem szybko rozwiązać. Kto dziś nie cierpi z jego powodu? Albo jest go za mało, albo jest za szybki. Zastanawiamy się jak go zatrzymać, jak spowolnić lub przyspieszyć, jak pomnożyć lub podzielić, jak roztrwonić. A skąd w ogóle wiadomo czy czas istnieje naprawdę? Może to tylko myślowy koncept stworzony do opisu zmian we wszechświecie? Kto mi udowodni, że jest prawdziwie rzeczywisty? A może narzekam tylko na wytwór mojej wyobraźni? Uroiłam go sobie, że tak gna, tak pędzi, że istnieje. Więc uroję inaczej - mój czas będzie czasem urojonym. Ha, i tu go mam! Jak sprytnie go podeszłam, nawet się nie zorientował! W czasie urojonym nie ma bowiem żadnej różnicy między dwoma kierunkami jego przebiegu. Upływaj zatem niemiłosiernie, a ja i tak będę ignorować kierunek twojego upływu. Wystarczy, że przekręcę strzałkę czasu i znów się spotkamy! Powiecie, że to niedorzeczne? Cóż, jak stwierdziła to już wcześniej Simone Weil na tym świecie tylko "dwie rzeczy nie dają się sprowadzić do żadnego racjonalizmu: czas i piękno". I tym nieracjonalnym, lecz optymistycznym akcentem witam Was w Nowym Roku! :))

Ewa


34 komentarze:

  1. Ewa, jak zwykle mogę podpisać się pod Twoim postem...:) Ja w Nowym Roku też zwalniam - mam takie postanowienie. Zawodowo na jakiś czas staję się mało aktywna, a biorę się za dzieci-dopilnowanie wszystkiego na cito, nadrobienie zaległości. Taki scenariusz przyniosło życie, ale się cieszę i liczę, że uda mi się dopilnować wszystkiego i nie mieć wrażenia, że o czymś zapomniałam. Ech, jak ja Cię doskonale rozumiem...Zwolnienia kochana w tym Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Asiu! :) Natłok spraw związanych właśnie z dziećmi przyprawia mnie o zawrót głowy i palpitacje serca w środku nocy, gdy sobie o czymś przypomnę, o czym zapomniałam. ;) Ale myślę, że mamy dobre postanowienia na ten rok! Byle nie dać się zapędzić czasowi w kozi róg! ;))
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Kochana Ewo:) Witam Cię w ten Nowy Czas:) niechaj ten właśnie Nowy będzie inny od poprzednika - niech ukaże piękno Istnienia na innej płaszczyźnie nie-czasu, płaszczyźnie po prostu bycia bez napierania, bez muszenia czegokolwiek, bez robienia czegoś "bo tak trzeba"...
    Niechaj się w tym Nowym otwierają drzwi do Spełnienia siebie wedle swojego własnego życzenia, a nie życzeń i wymagań innych:)
    Niechaj się dzieją rzeczy Piękne i Spodziewane, a te Niespodziewane też niech się kiedyś odzywają;)
    Niechaj trwanie sobie w tej Rzeczywistości aktualnej wywołuje Uśmiech i szczerą Wdzięczność, że oto Doświadczam rzeczy wartych doświadczania na tej Ziemi:)

    ..ale jeszcze co do czasu:) to zdaje się każdy ma go tyle samo, a jednak nieco inaczej go odczuwa, postrzega...jakby każdy żył w innej rzeczywistości, przestrzeni, wymiarze....ale czyż tak nie jest? Każda Istotka ma "swoje miejsce, swój czas i swoją przestrzeń" (to z utworu "Time is Nothing" który akurat jest na moim blogu;)

    Serdeczności ślę cieplutkie:)
    Dobro niech się niesie w Twoją Przestrzeń, niech swym odbiciem w Twoich doświadczeniach wyraźnie pokazuje, że....jest Dobrze tak, jak jest:)
    Utulenia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Kamilko, jaki piękny komentarz! :) A życzenia czytałam kilka razy, by każde słowo wchłonąć z apetytem! :)) To chyba najpiękniejsze życzenia noworoczne jakie kiedykolwiek dostałam!
      To prawda, że każdy inaczej postrzega upływ czasu, lecz dzisiaj każdy ma go jakoś za mało.Czas nieubłaganie pędzi do przodu, popycha nas, świat nęci - jest tyle rzeczy, których chciałoby się dotknąc, spróbować, poznać, tylu ludzi, z którymi chciałoby się spotkać, tyle miejsc wartych zobaczenia, człowiek tonie w obowiązkach, których tez jest jakby wspólcześnie więcej. Stąd to poczucie wiecznego niedoczasu tak bardzo dokuczające tylu ludziom! Trzeba znaleźć mądre wyjście z tej sytuacji. Ha, łatwo powiedzieć. ;))
      Kamilko, jeszcze raz dziękuję za tyle ciepłych słów i odsyłam wszystkie dobre myśli!
      Buziaki serdeczne :)

      Usuń
    2. Baaardzo się cieszę, że życzenia się spodobały:) ..widać dotarły w samo Centrum Dowodzenia, znaczy w Serduszku wylądowały:) i tak ma być - od Serca do Serca:)
      Wiesz...jakiś spory już kawałek czasu wstecz też czułam, jakby coś mnie omijało, jakbym nie nadążała ze wszystkim, czego pragnęłam doświadczyć...i zdałam sobie sprawę, że to wszystko, co sobie jestem w stanie wyobrazić, ale tak plastycznie wyobrazić, jestem też w stanie doświadczyć, lecz z taką tylko różnicą, że na innej płaszczyźnie, w innej czasoprzestrzeni jakby:) ..i po takim uświadomieniu sobie tej kwestii spokój napełnił mój umysł niczym woda szklankę:) i miałam wręcz poczucie, że wszędzie tam, gdzie pragnęłam - już byłam, widziałam, dotykałam...to dziwnie brzmi...ale tak to czuję:)
      I jeszcze jedno, może nawet jeszcze bardziej odjechane;) Mam poczucie, że skoro wszyscy żyjący na Ziemi sa jakby jednym organizmem, to jestem w stanie poczuć to, co człowiek na drugiej półkuli;) ..a nawet zobaczyć, niefizycznie dotknąć.. bo wyobraźnia to dość potężna siła, która nieużywana zanika zabierając tym samym możliwości zmieniania stanów świadomości:)
      Ciekawe, prawda?:)
      ..myślę, że wszystko jest możliwe, nawet zmiana w odczuwaniu Czasu:) ..ale skoro zdecydowaliśmy się na wizytę tutaj na Ziemi;) to może właśnie naszym pragnieniem było doświadczać tej formy czasu..?:)

      Ot, takie przemyślenia nocne...:) którymi się dzielę:)

      Zapraszam na Hiacyntowe myśli na mojego blożka:*

      Usuń
    3. Tak, najważniejszym zadaniem na ten rok to jest właśnie zmiana w odczuwaniu czasu. Skoro nie mam wpływu na jego upływ, to chociaż spróbuję inaczej go odczuwać. A to już duży postęp i krok ku wyzwoleniu się z jego nakręcającego kołowrotka. ;)
      Buziaki
      Byłam, byłam... :)

      Usuń
    4. Super!:) Zatem wielu radości na te zmiany:) ..a jak kołowrotek będzie miał zamiar znowu się nakręcać;) to niech tylko samych radości nabiera na swą nić;)
      Dzięki za odwiedziny:)

      Usuń
  3. Cały dzień w łóżku? A to dopiero rozpusta. Ale przecież nie w tym wypadku. Przecież Ty koncypowałaś.
    I co? Znalazłaś sposób jak okiełznać ten uciekający czas ...pędzący z zawrotną prędkością? Bo ja też się w nim gubię...
    A dzieci w szkole??? To nie mają wolnego do jutra??? Za to masz chwile domowej ciszy, ale z drugiej strony nie poleżysz sobie w łóżku ;) ...bo grafik, bo plany lekcji i obiad na ściśle określoną godzinę...
    Ja już dawno "wyczaiłam", że ziemia od jakiegoś czasu obraca się wokół własnej osi znacznie szybciej niż te podawane ok 24godz Nie wiem, czy to skutek efektu "cieplarnianego" czy innego licha. Pozostawiam to nauk
    Człowiek wtedy z czystym sumieniem zmieniłby zakres planów na każdy dzień... tymczasem nałogowo się nie wyrabiamy ;) a wystarczy plany zmienić, trochę okroić... po oraz kolejny przyjrzeć się swoim priorytetom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Ty może masz rację! O efekcie cieplarnianym nie pomyslałam, ale rzezcywiście może byc coś na rzeczy! ;))
      Ach, Penelopko, żebyś wiedziała jak bardzo doskiwiera mi to ciągłe ściganie się z czasem. Czasami czuję się jak w potrzasku. Pocieszam się tylko, że nie tylko ja jedna. Planów dzieci nie bardzo mam jak zmienić (chyba że usunę im te wszystkie "atrakcje" popołudniowe, ale one je chcą), a to te zajęcia zabierają mi najwięcej czasu... Ech, muszę jakoś obejść czas, nie mam wyboru! ;))
      Uściski cieplutkie

      Usuń
  4. Ewa, ale rozpusta... Ja nie umiem tak, jak się budzę, to już wstaję.

    Zatem życzę Ci na ten nowy rok, aby udało Ci się zwolnić... Niech się spełni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelajno, ja na taką rozpustę czekałam 12 lat! :)) I choć sama jestem ranny ptaszek i nigdy nie miałam w zwyczaju "piżamować" cały dzień (dlatego dobrze Cię rozumiem), to jednak po 5 dniach przyjmowania gości potrzebowałam tego jak niczego innego w tym momencie. ;)
      Oj, bardzo bym chciała zwolnić, bardzo!
      Serdeczności

      Usuń
  5. Podobne przemyślenia nurtują mnie od kilku lat, kiedyś nie miałam tego kłopotu, nie męczył mnie upływ czasu, marnowałam go do woli. Teraz ciągle za czymś pędzę, nie realizuję planów i mam ciągłe uczucie straty czasu. Często zastanawiam się, czy nie warto sobie odpuścić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko, myślę, że bez odpuszczenia nie da rady. Sama doszłam do tego wniosku, gdy zastanawiałam się co zrobić, by nie mieć poczucia ciągłego biegu. Takie odczucie jest destrukcyjne na dłuższą metę i bardzo męczące. Teraz tylko trzeba się zastanowić co można odpuścić bez większych strat. ;)
      Ściskam Cię ciepło

      Usuń
  6. Twój posta to opis mojego życia w minionym roku! Ka tak bardzo zagubiłam się w czasie ,że nawet mi telefon zupełnie zablokowali, bo owszem wysłali jakiś ponaglające sms jeden, drugi, ja odczytałam i nawet w biegu coś zapłaciłam. Dzisiaj znalazłam czas, aby dowiedzieć się o przyczynę dalszej blokady. Okazało się,że wysłałam pieniądze nie tam gdzie trzeba..... No cóż szybko, szybko, szybko!!!! Jesli wymyślisz, jak to wszystko ogarnąć, błagam podziel się receptą na zwolnienie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ten pośpiech! No właśnie, brakuje czasu, by przycupnąc na moment i spokojnie pomysleć. Chce się zrobic więcej, szybciej, czyli lepiej, a tu klops! Tych klopsów w tym roku wcale nie chcę. ;) Nic a nic!
      Do miłego :))

      Usuń
  7. Moim jedynym sposobem na czas jest jego ignorowanie, no ale sobie na to zapracowałam. Zawsze mi go brakowało, a teraz tylko odcinam kupony, nic nie muszę, a więc liczyć się z czasem też nie muszę. Teraz tylko się cieszę, ze go tyle mam na swoje pasje. Solennie Ci obiecuję, też kiedyś tak będziesz miała, tylko musi minąć trochę czasu, aż dzieci się usamodzielnią i nie będzie Cię poganiać praca zawodowa.
    Wszystkiego dobrego życzę i dogadania się z czasem w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuj mi, obiecuj, bo coś mam wrażenie, że posiadać czasu w nadmiarze, to ja raczej nigdy nie będę. ;) Ale skoro obiecujesz, to zaczynam miec nadzieję, że może tak będzie. Chociaz jak mnie dzici wnukami zasypią, to jednak chyba nie... :))
      Całuski najcieplejsze

      Usuń
    2. Obiecuję dlatego, ze też ciągle goniłam, też praca w szkole, dzieci, dom, zwierzaki i ogród, a przez większość tego czasu goniłam sama, bo mąż z powołania pływający, więc rzadko w domu bywał. Naprawdę Cię rozumiem, ze czasami trzeba odreagować i zaszyć się w samotności i ciemności.
      Bardzo Cię serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  8. Kombinujesz Ewa :-). Ja zauważyłam ,że na wakacjach zawsze jakoś tak inaczej czas płynie. No to mam wieczne wakacje. I mam to gdzieś ,że czegoś nie zrobiłam . Zrobię jutro albo kiedyś a jak nie zrobię to świat się nie skończy. Życie to jednak nie sen i przespać całego go nie można. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo ja taki kombinator jestem. ;)
      Chciałam napisać, ze wakacje to taka swoista czarna dziura, ale zaraz doczytałam, że Ty na wiecznych wakacjach, więc wyszłoby, że Ty w czarnej dziurze po uszy siedzisz! :)) A to jakoś tak nie brzmi za dobrze. ;))
      Chciałabym też miec to gdzieś, ale nie umiem. za bardzo się przejmuję... Ale wszystko jeszcze przede mną, rok dopiero się zaczął. ;)
      Całusy noworoczne

      Usuń
  9. Nie potrafię czasu nie liczyć . Mi też on ciągle ucieka :-(. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczyć godzin i lat... to ciężka do opanowania sztuka. Bo najlepiej nam wychodzi właśnie liczenie czasu. ;)
      Uściski serdeczne

      Usuń
  10. Mama w łóżku do południa? - od czasu do czasu obowiązkowo! Ale wiesz co Ewcia, ja Ci powiem tak: to jest absolutnie fantastycznie, ze czas zabierają ci Twoi najukochańsi. Tak sobie myślę, że najgorzej to jednak mieć czas i nie mieć dla kogo go mieć... Życzę Ci więc żebyś go miała w tym roku wystarczająco dla siebie i dla tych, dla których chcesz go mieć. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od czasu do czasu, szczególnie w zimowy czas, bardzo potrzebne! ;) Oj, cenne spostrzeżenie - najgorzej to miec czas i nie wiedzieć z kim się nim podzielić. U mnie nie tyle dzieci go zabierają, co ich zajęcia, na które trzeba gonić i nie tyle mnie, co nam - na spokojne bycie razem. Zawsze kogoś nie ma po południu, po kogoś trzeba jechać, kogos zawieźć. Ale z drugiej strony myślę sobie, że skoro dzieci tego chcą (i ciągle wynajdują nowe "atrakcje"), to widocznie tak ma być.
      Buziaczki

      Usuń
  11. Dodając do siebie te dwa ogniwa , których nie można sprowadzić do racjonalizmu, powiem: Piękny Czas.
    W końcu to nasze życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja powiem: piękny wniosek! :))
      Serdeczności ślę

      Usuń
  12. Z tym czasem to tak jest.Zawsze go mało,za mało..... Pozdrawiam cieplutko,Edyta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wciąż za mało!
      Odściskuję też cieplutko :)

      Usuń
  13. Walczę i Ja z tym czasem.Żeby go wydłużyć i pasji swoich nie zaniedbywać..tylko jak:/
    Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jak? Oto jest pytanie. A kiedy na blog wrócisz? Może jakies małe w tym względzie postanowionko? ;)
      Całuski najserdeczniejsze

      Usuń
  14. To wyobraź sobie, że nic nie musisz, że codziennie masz czas, że możesz wstać o której chcesz, że nie ma obowiązków, pracy, terminów, rachunków, odpowiedzialności, ołówków... nic nie ma, tylko ten czas...
    Cudowne, na jeden dzień lub na wakacje ale na co dzień? Szybko zaczniesz tęsknić za zabieganym i gwarnym dniem przepełnionym po brzegi, takim po którym padasz na łóżko ze zmęczenia, zasypiasz jak dziecko i czujesz w kościach, że żyjesz. Wiem, o czym mówię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że masz niestety rację. ;)) Inaczej patrzy się z perspektywy minionego czasu a inaczej z oka cyklonu. Ale oczywiście cieszę się, że mój czas jest własnie taki! :)
      Uściski serdeczne

      Usuń
  15. Witaj Ewuś! Najserdeczniejsze życzenia noworoczne! Jakoś dziwnie, z dużym opóźnieniem pokazują się u mnie Wasze nowe posty:((( Z doświadczenia wiem, że nadejdzie taki czas:))), kiedy wszystko u Was "wyhamuje" i będzie go w końcu za dużo:))) Ot, takie paradoksy życiowe:) Chwile, które macie teraz pewnie są czasem ... intensywne:), ale to jest właśnie prawdziwe życie:) Będzie dobrze! Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy. ;) Czy bedzie go kiedyś za dużo...? Hmm, mówicie, że tak będzie, więc muszę w to wierzyć! W każdym razie każdego dnia dziękuję za to właśnie prawdziwe zycie. :))
      Też pozdrawiam miło!

      Usuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...