czwartek, 14 listopada 2013

Co tu rzec?

Aby usprawiedliwić milczenie. Ponad dwa tygodnie ciszy to zupełnie niepodobne do mnie. To jak cała wieczność. Wstyd mnie ogarniał coraz większy, gdy widziałam, że zaglądacie, że codziennie kilkadziesiąt osób sprawdza czy coś skrobnęłam. A ja nic, nie piszę, nie bywam. Muszę się w końcu odezwać, nie wypada przecież nie napisać choć słowa wyjaśnienia. Ale co tu Wam rzec po takim czasie? Który minął mi jak oka mgnienie. Najlepiej (jak zawsze) prawdę: niemoc mnie ogarnęła, energia wyparowała z dnia na dzień, sen deptał mi po palcach o każdej porze dnia, a w środku pustka taka, że aż wiatr hulał. Sens dnia codziennego wydał się bez sensu, a każda czynność bez znamiona większego znaczenia. I to nie żadna chandra, ani jesienna aura tu zawiniły (bom ja na to niepodatna), ;) tylko moja własna natura.


Ciszy potrzebuję do życia. Jak tlenu, jak pożywienia. Wychowałam się w niej i dobrze się z nią czuję. Gdy za dużo szumu wokół, gdy za długo trwa, coś zaczyna mnie uwierać. Wiadomo, że dom z trojgiem dzieci jest "pełen radości i krzyku". Wiadomo, że mój gen wiecznego ruchu spokoju mi nie daje i każdą minutę zagospodaruje. Wiadomo, że w biegu żyję - takie czasy, takie okoliczności. Wiadomo...

A moja cisza milczy wymownie. I czeka. A im bardziej wymownie milczy, tym bardziej dociera do mnie, że czeka. I wtedy zaczynam jej szukać. Choć na codzień nie zagłuszam jej radiem czy telewizją (której zresztą nie mam), to odnaleźć ją wcale nie jest tak łatwo. Tylko w ciszy usłyszeć można własne myśli. Te najistotniejsze. Bo one, jak gdyby wyjawiały nam najgłębszą tajemnicę, zawsze mówią szeptem. A gdy fale codzienności są wiecznie wzburzone nie usłyszysz ani krwi szumiącej w żyłach, ani własnego oddechu, ani szeptu ciszy.


Nie było mnie, bo ją znalazłam. Wtuliłam się i korzystałam z jej dobrodziejstw. I pilnie słuchałam co szepce...

Dziękuję za Waszą obecność mimo braku mojej i pozdrawiam bardzo serdecznie
Ewa

12 komentarzy:

  1. każdy potrzebuje swojej ciszy :)
    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą ciszą teź czasem tak mam, że jej bardzo potrzebuję i nadziwić się nie mogę patrząc na ludzi wiecznie podłączonych do słuchawek, wydaje mi się, że oni właśnie nic nie słyszą....


    OdpowiedzUsuń
  3. Ewuś..Twój czas ciszy jest bardzo kreatywny ! To dzieło na dzisiejsze czasy..to rarytas i piękno ! Wspaniale , że właśnie czasem wracasz do siebie po ciszę...zazdroszczę i tęsknię do takich chwil... chętnie bym gdzieś zniknęła ...buziaki Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Cisza potrzebna jest czlowiekowi. Zawsze mi to pomaga,choc jeden taki cichy dzień:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Z naturą walczyć nie wolno i jeśli domaga się ciszy to znaczy ,że ma rację i już :)
    A tak poważnie to smutne , że w dzisiejszych czasach kiedy wydaje się , że ludzie nawet jak nie muszą to starają się być w ciągłym ruchu, zagłuszają myśli i nie dają sobie czasu na refleksję. To dobrze , że są jeszcze tacy , którzy cisze doceniają , szukają jej , a co najważniejsze znajdują .
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewus dobrze ze jestes i dobrze ze taki powod Twojego urlopu od bloga. Dziś króciutko, by nie robić hałasu;) Przepiękne ujęcie rosy na trawce...

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nawet nie wiesz jak Ci tej ciszy zazdroszczę :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówią że milczenie jest złotem:)ale bez przesady:)

    OdpowiedzUsuń
  9. "A gdy fale codzienności są wiecznie wzburzone nie usłyszysz ani krwi szumiącej w żyłach, ani własnego oddechu, ani szeptu ciszy."
    Dziękuję za mądrość:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też tak czasem mam, rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo Wam dziękuję za komentarze i pozdrawiam serdecznie! :))
    Ewa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...