piątek, 17 lutego 2017

Mistrzowie Zen

"Mieszkałem z kilkoma mistrzami Zen, 
wszyscy byli kotami" 
                                                                                                           Eckhart Tolle


Tak, ja też mieszkam z mistrzami Zen, którzy samym przebywaniem w pozycji medytacyjnej - tak zwanej na kłębek, roztaczają spokój i ukojenie, a mantra wymruczana w ich języku jest najlepszym sposobem przywracającym równowagę. :) Dziś jest Światowy Dzień Kota. Jak się zorientowałam, światowy jest on bardziej z nazwy, gdyż owszem, obchodzony jest w wielu krajach, lecz w różnych terminach. My świętujemy razem z Włochami, gdzie zrodziła się idea ustanowienia takowego święta. Włosi bardzo lubią koty, a te podobno ze wszystkich miast świata upodobały sobie Rzym. ;) Oprócz dzisiejszego Dnia, swoje specjalne święto mają tam również czarne koty (17.11).

Typowy kot - indywidualistka. Robi to, co chce.
A ja uwielbiam jej wąsy!
 
Pomyślałam, że można by dzisiaj coś ciekawego na temat kotów napisać, ale musiałabym się zastanowić co to miałoby być i... może za rok taki post opublikuję. :)) Ale uświadomiłam sobie, że za rok może być różnie. Moje koty są już sędziwe, dobijają dwudziestki (czyli są około osiemdziesiątki licząc w ludzkich latach), jedna jest głucha, drugi chory na cukrzycę, nie wiadomo ile im życia zostało. Koty domowe dożywają 18-20 lat (co prawda rekordzista Guinessa w 2015 roku skończył 26 lat) i wiem, że wiek ten się wydłuża ze względu na większą świadomość właścicieli, bardziej zbilansowaną dietę pupili i ogólnie lepsze warunki życia, to co komu pisane, lub w tym wypadku wymiauczane, pozostaje tajemnicą. Wszystkie moje zwierzęta były długo-, niektóre nawet bardzo-długo-wieczne, stąd dedukuję, że i obecne koty mogą z nami pobyć jeszcze wiele lat! I tego się trzymam. ;)

Pieszczoch nad pieszczochy, zupełnie jak pies!
I jak zawsze niewiniątko!

Niemniej jednak zdecydowałam się dzisiaj napisać chociaż dwa słowa, nawet jakby miały być nieciekawe. ;) Przedwczoraj przed zaśnięciem, gdy się zastanawiałam, co by tu skrobnąć w tym temacie, przyszły mi do głowy powiedzonka związane z kotami. I muszę Wam powiedzieć, że zdumiałam się, bo nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje ich aż tyle! To co, wymieniać? A zatem (1) pierwsze koty za płoty: przede wszystkim znane jest to o pechu, gdy (2) czarny kot przebiegnie drogę, albo że (3) w nocy każdy kot czarny. Wiadomo też, że (4) gdy kota nie ma, to myszy harcują. (5) Można spaść (jak kot) na cztery łapy, albo (6) chadzać (jak kot) swoimi ścieżkami. (7) Można żyć z kimś jak pies z kotem lub (8) drzeć z kimś koty. Ewentualnie można także (10) drzeć się jak kot w marcu. Albo (11) latać jak kot z pęcherzem lub też (12) mieć coś lub zrobić, co kot napłakał. (13) Można też się brzydzić czegoś jak kot sadłem i później (14) rzygać jak kot. No i pamiętajcie, żeby nigdy (15) kota w worku nie kupować! Uff, pominęłam jakieś? Nic mi już nie przychodzi do głowy.

Źródło

A przy okazji wspomnę o pewnym dziwnym dla mnie zjawisku - nie wiem dlaczego miłośników kotów i miłośników psów stawia się bardzo często naprzeciw siebie, w opozycji. Albo lubisz koty, albo wolisz psy. Musisz się określić. Dla mnie to kompletne nieporozumienie, coś z tych nonsensów: albo rybki albo akwarium. ;) Ja szczerze kocham i psy i koty i nie potrafię się określić. I wcale nie chcę. Przecież zupełnie inną radość daje pies a inną kot. Ale, jak rozmawiałam o tym ze znajomymi wszyscy stwierdzili zgodnie, że jestem wyjątkiem, gdyż większość ludzi dzieli się jednak na psiarzy i kociarzy. Hmmm, o ile dla mnie różnica między kotem a psem jest oczywista, to już między psiarą a kociarą - niepojęta, ;) bo przecież...

"Aby człowiek miał dobry charakter 
potrzebuje psa, który będzie go uwielbiał 
i kota który będzie go ignorował".

Źródło

Ja niestety nie wyobrażam już sobie życia bez zwierząt. Mimo wszystkich stresów i skoków ciśnienia, o które przyprawiają mnie okresowo moje czworonogi, mimo chęci zamordowania ich z zimną krwią (co też się zdarzało) i retorycznego pytania od czasu do czasu: i na co mi przyszło, to wiem, że bez nich byłoby mi i smutno i pusto. A gdy kiedyś zamieszkam na wsi, będę miała psy i koty, i kury, i pszczoły (własne a nie tylko adoptowane), oraz kozy, a może i nawet owce! A co się będę ograniczać! ;)

I na koniec taki cytacik i dwa kolejne słodziaki, którym nie mogłam się oprzeć:

"Pies przyjdzie na zawołanie,
kot odbierze wiadomość i skontaktuje się z tobą w wolnej chwili."
 
Źródło
Źródło

A jak jest z Wami? Bardzo jestem ciekawa ile z Was woli kot, a ile psy, a ile jest wyjątków? ;) Napiszcie proszę.

Dzisiaj szczególne pozdrowienia ślę tym, którzy mają kota (niekoniecznie chodzi mi o czworonoga) ;)
Ewa


18 komentarzy:

  1. Uwielbiam koty...jednak niestety nie mogę posiadać,ze względów zdrowotnych...więc podkarmiam te sąsiedzkie:)
    Pozdrawiam serdecznie Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, czasem miłość przegrywa z alergią. :( Ale tak, jak piszesz - zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie. :))
      Uściski

      Usuń
  2. Nic dodać, nic ująć, też kocham te zwierzęta. Mieszkam z dwoma, ale swego czasu było ich sześć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje to prawdziwe cuda. :) O ho ho, to się działo! :)))
      Buziaki

      Usuń
  3. Wolę zwierzęta, które chodzą za mną wiernie jak pies, a nie swoimi drogami...co nie znaczy, że ich nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy psiarę. :)) Oj tak, towarzystwo, które nie odstępuje Cię na krok, to cudowne uczucie. Mój psiak, jak szłam zrobić sobie herbatę do kuchni, to zbierał swoje wielkie cielsko i kładł się na środku kuchni, bo mu zniknęłam z oczu, tylko po to by za 2 minuty, gdy herbata była już gotowa, znów wracać na miejsce. :)

      Usuń
  4. Zawsze w moim domu były zwierzaki, dom bez nich jest jakiś taki pusty...
    Pozdrawiam ciepło, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajne sentencje udało ci się znaleźć. Wszystko święta prawda. Ja bym dodała jeszcze kategorię ludzi którzy kochają psy, ale z różnych powodów nie są w stanie wziąć na siebie takiej odpowiedzialności, wiec kupują/biorą kota na otarcie łez. I wtedy dowiadują się, że ich życie już nigdy nie będzie takie samo :) Dopóki nie miałam "sierściuszka" w domu nie miałam pojęcia jak cudownie są niezależne, piekielnie inteligentne i jak wszystko mają w nosie. I można na nie patrzeć bez końca, uśmiechać się i łapać zen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie posiadanie psa jest większym obowiązkiem - np. nie da się psa zostawić na cały dzień samego w domu, nie mówiąc już o weekendzie. ;) Tak, najbardziej odprężający widok, to kłębek zwinięty na kanapie, fotelu, krześle... najprawdziwsze zen! :)
      Całuski

      Usuń
  6. Ja też kocham psy i koty, psy za wierność a koty za niezależność. Psa mam, kota właściwie nie, bo każdy jeden, którego próbuję adoptować do warunków domowych wybiera wolność podwórkowo - sąsiedzką. Uwielbiam je obserwować, szczególnie latem gdy buszują po ogrodzie. Więc kota nie mam, ale karmę dla kotów zawsze:-)Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli są już dwa Wyjątki. :) No tak, dobrze takiemu - w każdym domu miska czeka. :)) Ja też lubię tę grację u kotów,to chodzenie jak modelka na wybiegu - miodzio!
      Całusy

      Usuń
  7. Miałam kiedyś psa i kota, ale niestety, oboje są już w zwierzakowym Niebie...
    I było dokładnie tak, jak piszesz: pies przychodził na wezwanie, a kot, jak miał wolną chwilę:)
    Świetne kocie powiedzonka wyszukałaś.
    I piękne kocie fotki:)
    Uśmiechnięte pozdrowienia przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje psy też już hasają po niebiańskich łąkach. U mnie akurat rudy ma wiele z psa. ;) Przychodzi jak się go zawoła, ba! nawet jak się na niego spojrzy, ale pewnie dlatego, że ma nadzieję na porcję pieszczot. ;)
      Cieszę się, mnie też się one spodobały.
      Też się serdecznie oduśmiecham :)

      Usuń
  8. Zawsze koty wolałam i tak jest do dzisiaj tyle że teraz mam...psa a kota to już w głowie :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot, przewrotność losu. ;)) Kota w głowie też mam, niestety... ;)
      Ściskam Cię

      Usuń
  9. Kota w głowie mam zdecydowanie, a takiego w realu... Chciałabym, ale nie wiem, czy bym podołała :) Świetnie zestawienia przysłów, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle kocich porzekadeł funkcjonuje w naszym języku :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotem jest zdecydowanie mniej problemów organizacyjnych, ale za to inne jednak są... jak to ze zwierzętami ;)
      Ja też nie zdawałam sobie sprawy!
      Uściski ślę

      Usuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...