czwartek, 20 grudnia 2012

O czymś zapomniałam...


Zawsze w tym mniej więcej czasie działam na cztery ręce i cztery nogi. Ostatnie prezenty popakować, drobiażdżki dokupić, zakupy na Święta zrobić (majonezu wystarczy?, a śmietany?, no tak, mandarynki dzieci wchłonęły! o Matko, o śliwkach do schabu zapomniałam! co, tylko jedna cebula?, etc.). A w kuchni: ciasteczka, pierniki, sałatki, barszcze, ryby, torty, pieczenie. Oprócz tego ozdoby świąteczne w całym domu, różnej maści zwisy ozdobne, zawieszki, cuda-wianki. Z mopem po domu pojeździć, w kąty pozaglądać, sukienki na krzesła wyprasować, pościel zmienić, potomstwo czymś niebrudzącym zająć. ;) No i choinkę ubrać, lampki na balkonie zawiesić i stół pięknie udekorować.  Potem dzieci wyszorować i w galowe stroje wbić, włoski przyczesać. O niczym nie zapomnieć, z wszystkim zdążyć na czas... A w grudniu często serwuję też lekki lifting domu, czyli zabieram się za malowanie ścian, tapetowanie, przemeblowanie i inne takie zajęcia bardzo wskazane przed Świętami. ;) Lecz co roku jest coś o czym zapominam. O sobie.

Wczoraj wylądowałam w szpitalu. Głowa napchana mokrymi gazetami, że ledwo myśli zbieram, tak słabo styka. Jakieś zwarcie jeszcze będzie! ;) Chyba jakaś infekcja się szykuje. Pięknie! Jak się teraz rozłożę, to guzik zrobię na Święta! Poprzedniego dnia  jeszcze mocowałam i malowałam koronę zwieńczającą szafę u córci w pokoju (pokażę już po Nowym Roku). Trochę z nią pojeździłam w prawo i lewo. Docinałam i przyklejałam brakujące listwy przypodłogowe, twarde jak piorun, bo jesionowe! - "tymi mymi ręcami kobiecymi". :)) I z drugą szafą pojeździłam, aby je poprzyklejać. ["No tak", jak to potem lekarz określił, "Bob Budowniczy w kobiecym przebraniu"]. W nocy myślałam, że płuca wypluję. Ból w klatce piersiowej+ z jakimś podejrzanym pieczeniem w mostku! Ki diabeł? Nerwobóle (przez tego trupa!), lekki zawał, coś z płucami, bo kaszlę od dawna? Przestraszyłam się nie na żarty. Ale przeszło, znaczy żyć będę! :) Przeszło, to chyba nie wróci? Rano jakoś dziwnie słabo, zawroty głowy, powietrza nabrać nie mogę. Muszę się położyć. Ale gdy leżę znów ucisk w mostku powraca. Muszę wstać. Ale gdy stoję w głowie się kręci. To siadam. O, to najlepsza pozycja. Komputerek odpalam, tylko caraz trudniej mi się oddycha. Okna pootwierałam. Pewnie niedotleniona jestem. Nic nie pomaga, tylko zimno się zrobiło. E tam. Czuję się jak ten świąteczny karp - walczę o każdy oddech. No cóż, z koniem kopać się nie będę. Trzeba do lekarza. Co ma być, to będzie. Najwyżej zalegnę w pozycji horyzontalnej. Świat się przecież nie zawali, prawda?

Od lekarza, prosto do szpitala. RTG, EKG, krew, kroplówki, infhalacje, czekanie na werdykt do 20.00! Jak widzicie jastem na szczęście w domu z nakazem nieprzemęczania się!, polegiwania!, unikania steresu [no ja nie wiem, co ci lekarze tak się uczepili tego sformułowania? Jak można unikać stresu, czy ktoś mi powie? Przecież to nie ring bokserski, żeby robić uniki. A jeśli już stosować porównania sportowe, to lepiej w zaleceniach napisać pacjentowi: znokautować stres!], i z całą długą listą do specjalistów. Przyszły rok zacznie mi się od wędrówki ludów po przychodniach celem przeprowadzenia diagnostyki, czyli jednym słowem trzeba zrobić przegląd techniczny i ustalić przebieg! Chciałoby się zaśpiewać: Już szron na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj! ;) No, z tym szronem trochę przesadziam, ale pierwsze siwe włosy już mam!

W związku z tym incydentem, w tym roku postanowiłam, że do kolacji wigilijnej usiądę bez zadyszki, z pomalowanymi paznokciami (tak w przenośni, bo mi się połamały przy tych pracach domowych i trzeba było obciąć wszystkie na króciutko) :(, i wypoczęta. No, z tym ostatnim to trochę przesadziłam, ale chyba wiecie, co mam na myśli. ;) Powiedzcie mi kochane kobitki, czy też tak macie? Czy też wsuwacie się w ostatniej chwili w odświętny strój, jedną ręką podgrzewacie w piekarniku karpia, drugą malujecie rzęsy, nogą rozładowujecie zmywarkę, aby było miejsce na powigilijną zastawę stołową, a nieuszminkowanymi jeszcze ustami sprawdzacie, czy barszcz, aby na pewno idealny w smaku?! A jeśli nie, zdradźcie proszę tajemnicę na spokojną kolację wigilijną, aby późnym wieczorem można było odkleić się od krzesła, i o własnych siłach powędrować do łóżka? :))

A teraz nie gadam już, tylko korzystając z faktu, że do Świąt jestem zwolniona z logistyczno-transportowych zadań, a co za tym idzie rozwożenie dzieci do placówek opiekuńczo-wychowawczych mnie nie interesuje,  zakupy też same do domu przyjdą ;), szybko zdaję relację z ostatnich wyczynów, bo w weekend (mam nadzieję) w pozycji pół-horyzontalnej-pół-wertykalnej kolację wigilijną przygotować zamierzam.  ;)

Po pierwsze, zmalowałam stojak pod choinkę. ;) Czarny, do niczego mi nie pasował (może tylko do głośników) :)), ale był solidny i stabilny, oraz miał ładny kształt. Więc w ruch poszły farby, przecież stojak musi nie tylko być jasny, ale również ma wyglądać z francuska na leciwy i z patyną czasu w tle! :)) Oto on, w całej krasie, po bliskim spotkaniu z moim pędzlem czeka już na choinkę.




Po drugie, pozostając nadal w tematyce "pędzlowej":)), pokażę inną ekspresową weekendową robótkę. Najstarsze me dziecię: 9-letnie bożyszcze nieletnich kobiet ;), szło w sobotę na urodziny koleżanki z klasy. Pomyślałam, że do prezentu dołączę małą retro zawieszkę z inicjałem imienia zrobioną specjalnie dla tej niezwykle subtelnej i pełnej wdzięku osóbki. I tak mi się te zimowe śnieżynki spodobały, że zrobiłam podobne jako dodatek do prezentów.




Po trzecie zakwas zlany i czeka na bliższy kontakt z zupką. :)) Pokażę Wam szybko, jak przez ten czas nabrał rumieńców. :) Ma cudowny kolor!


Oj, zmęczyłam się trochę tym pisaniem. Chyba muszę chwilowo wybrać pozycję horyzontalną.

Pa, do miłego
Ewa

P.S.
Dbajcie o siebie dziewczyny i nie zapominajcie o sobie!
E.


26 komentarzy:

  1. Chyba każda gotująca tak ma co roku że rodzina się schodzi a ona w "dresach"W tym roku Ja zwalniam a co tam wszystko powili nie zaśmiecam myśli czy zdążę czy wszystko mam.Jak na razie mi wychodzi:)Przecież świat się nie zawali:)))
    Cudne te serducha i te śnieżynki na nich piękne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      W tym roku i mnie się uda zwolnić. Lepiej późno niż później. ;)

      Usuń
  2. Ewuniu!!! Odpoczywaj, zdrowie jest tylko jedno:))))Bardzo ładnie spatynowałaś ten stojak choinkowy:)
    buziaki i świąt z "pomalowanymi paznokciami":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Dziękuję i starać się będę nie nadwyrężać! ;)
      Papaśku

      Usuń
  3. Ech! Łatwo powiedzieć, trudniej zrobic!
    My kobiety często zapominamy o czymś takim jak egoizm i zobacz jak się to kończy!
    Rzuć wszystko "w diabły" i zadbaj o siebie!
    Jeśli nie możesz liczyć na pomoc innych, postaw na "gotowce";)
    Poza tym myślę, że z roku na rok będzie Ci lżej, jak dzieci podrosną i będa pomagać:)

    Jak zobaczyłam Twój stojak to aż łezka mi się w oku zakręciła... Przypomina bardzo ten, jaki był w moim rodzinnym domu. Z tym że u nas był właśnie czarny.
    "Do twarzy" mu po przemianie, jaką mu zaserwowałaś:)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas się uczę zdrowego egoizmu, tylko jakoś opornie mi ta nauka wychodzi. Dlaczego akurat ta?
      Z pewnością, gdy dzieci podrosną będzie lżej. Na razie więcej szkody narobią niż pożyku. ;))
      U mnie czarny, no nijak się ma do reszty. :)
      Pa

      Usuń
  4. Uważaj na siebie! Mam nadzieję, że nie okaże się, że to coś poważnego...

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany! Kobieto! Uważaj na siebie i zwolnij, bo rzeczywiście nie wyrobisz na zakecie! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej uważaj na siebie. Ja też tak mam ,że wszystko na ostatnią chwilę zostawiam. Podziwiam tych co już mogą świętować bo już i choinka w domu i posprzątane. Ale ponieważ jestem trochę zakręcona ( piszę o tym na moim blogu) zaczęłam malować ...obraz. I jak mam zdążyć ze wszystkim :-)))) .Ale spokojnie damy radę jak co roku!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zachwycasz tym, że inni tacy zorganizowani? Ech, nam zakręconym ciężko do tego ideału! :)) Ale masz rację, co roku wychodzi, prawda?
      U mnie choinka dopiero jutro zwędruje, a ubierać będziemy w sobotę.
      Zaraz do Ciebie wpadam. ;)
      Pa

      Usuń
  7. No, ja już tak mam, że zawsze jestem świetnie zorganizowana. Jestem królową logistyki :-)Na pocieszenie dodam, że to też często utrudnia życie :-)

    Trzymaj się zdrowo i koniecznie wrzuć na wolniejszy bieg.
    Pozdrawiam i ślę świąteczne życzenia w zdrowiu i radości !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Ci Kochana! Zazdroszczę zorganizowania, jednak chyba bardziej ułatwia życie. ;) Ja, w każdym razie, usilnie dążę do ideału! :))
      Pa, trzymaj się ciepło.
      Ewa

      Usuń
  8. Oj Ewa, Ewa i masz babo placek, a ja juz dawno pranie mózgu chciałam Ci zrobić, a Ty oporna na moje rozmowy wychowawcze byłaś i teraz prosze klops :-( oby to tylko było pomarańczowe światło, z którego wyciągniesz w końcu jakieś wnioski, a w zasadzie to razem z Twoim szanownym małżonkiem wyciągniecie!!!
    Jakby co znasz mój telefon, jak moge to z pewnością pomogę,
    trzymaj się,
    buziaki,
    Daga
    P.S. Nie masz ciut za dużo tego zakwasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam! :)) Podrzucę Ci.
      No widzisz, jakoś niereformowalna jestem. Usiedzieć na tyłku nie mogę, a potem się dziwię, że padam na nos. Z drugiej strony, wiesz jak jest...
      Pa

      Usuń
  9. Oj!!! To chyba rzeczywiście powinnaś wyhamować.
    Nie za wesoła ta historia, mam nadzieję, że to nic poważnego i zaraz wrócisz do formy.
    ja wychodzę z założenia, że Święta są po to by świętować a nie harować.
    Zdrowia życzę Ewuniu :*
    pozdrawiam gorąco
    MZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, bo po to są Święta! :)) Tyle tylko, że nic się samo nie chce zrobić. ;)
      Dziękuję i czekam na nowe Twoje piękności.
      Pa

      Usuń
  10. Ojej to nie ciekawie!!!To prawda trzeba dbać o swoje zdrowie, ja dziś zapomniałam o sobie i przeholowałam a teraz zdycham na ból pleców... co z nami kobietami się dzieje przed tymi świętami????
    Zdrówka życzę i relaksu dużo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tylu stron płyną nauki, żeby kobiety nie zapominały o sobie, tyle same nie robiły, nie zaharowywały się, etc... Prawda, ale Święta to jednak czas wzmożonych zajęć różnorakich, po prostu samo się nic nie przygotuje. I jak tu położyć się na kanapie, gdy tyle rzeczy czeka? No, nie umiem.;)
      Dzięki i Ty też odpocznij w miarę możliwości, bo ból pleców, to nic miłego.
      Pa

      Usuń
  11. No ,nareszcie mi się podobasz.Nareszcie zaczynasz myśleć choć trochę o sobie.Czy to zawsze musi być takim kosztem?
    Nie dołuj się.To chyba normalne,że pracujemy równocześnie rękami,nogami i głową!
    Przynajmniej ja też tak terminowałam w młodości,a teraz jak znalazł!Przydaje się ta umiejętność.Tylko sił nieco mniej ale i tak dużo można znieść:)
    Mnie teraz moi dorośli synowie uświadamiają,że można mniej zrobić i nic się nie stanie.Za to mam więcej sił i lepszy humor.
    Dziś wiem,że naprawdę lepiej usiąść razem i pogadać niż upiec jeszcze jedno ciasto by było duuuużo i do wyboru.
    I to jest moja odpowiedź na Twoje pytanie Ewo.
    Stojak fajny,a serduszka cudne:)
    Pamiętaj,że masz jedno życie a dzieciaczki jeszcze małe i długo Cię będa potrzebować.
    Buziaki.Olka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Zrobię tylko tyle ile dam radę. Dzielimy się zawsze z Mamą przygotowaniem kulinariów, ale i tak jest dużo do roboty, bo i potrawy (jak to świąteczne) są bardziej pracochłonne. A w następne dni też coś trzeba jeść, a nie uśmiecha mi się stanie przy garach (od podstaw) we wszystkie dni, bo potem są już "normalne" dni, w które też trzeba jeść... więc o wszystko trzeba samemu zadbać, żeby mieć choć chwileczkę na niby-relaks. No i dom ogarnąć trzeba, bo u nas zawsze, jak po wybuchu! :) E, nie wiem, nie wiem...
      Całuski

      Usuń
  12. A mam jeszcze pytanko, napisz mi proszę, czy ta komódka na zdjęciach to jest woskiem przecierana, piękny efekt! Jeśli tak to jakiego wosku używałaś?
    Z góry bardzo dziękuję za wiadomość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytałabym się o która komódkę chodzi, ale ja do wykończenia mebli zawsze stosuję wosk, ewentualnie wosk zmieszany razem z olejem pielęgnacyjnym.
      E.

      Usuń
  13. No tak, typowa kobieta - wszystko sama, sama. Mądra mi dama!
    Trzymaj się i coś z tym zrób! :)))
    Pozdrawiam
    Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) W końcu zmądrzeję i coś z tym zrobię!
      Pozdrawiam
      EWa

      Usuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...