Sobota przywitała nas uśmiechniętym słoneczkiem i świergotem ptaków! :)) Nareszcie nie słyszałam rano dźwięku odśnieżającej szufli! :) Dlatego zaraz po śniadaniu wybraliśmy się nad morze sprawdzić czy zima już od nas odpłynęła na dobre. Trafiliśmy akurat na wiosenne porządki plażowe. Bowiem zawsze wiosną (czyli już przyszła?) trójmiejskie plaże są sprzątane po jesienno-zimowych sztormach i innych przypływach, aby na sezon letni być czyściutkie i gotowe na przyjęcie turystów. A co morze wypluwa na brzeg w czasie swoich wzburzonych dni? Glony, patyki, muszle... i bursztyn. I z powodu tego ostatniego istna gorączka złota ogarnęła znaczną część spacerowiczów. Bowiem morski bałagan został przez Służby Porządkowe zebrany w mało atrakcyjne wizualnie, ale za to przebogate w złote skarby, hałdy. Amatorzy słonecznego jantaru, korzystając z chwili spokoju (to znaczy czasu, gdy wywrotka wypełniona szlamem wróci pusta i rozpocznie się ponowny załadunek) zebrali się wokół czarnego kopca jak stado mew wokół kutrów rybackich, i rozpoczęli grzebanie. Zajęcie to, które z boku wyglądało nader osobliwie, okazało się bardzo zaraźliwe, bo z minuty na minutę przybywało osób żądnych przygód. ;) Każdy chciał znaleźć Złoto Bałtyku. Moi poszukiwacze skarbów, a w szczególności córcia zwana w domu Bystre Oczko, okazali się rewelacyjni! Po pierwszych nieśmiałych próbach zakończonych sukcesem, córcia tak się rozkręciła, że nie nadążałam z chowaniem żółtych kamyczków. Zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy nie wyjechać z nią na Dziki Zachód po prawdziwe złoto? :)) Zresztą oceńcie sami. Zdjęcia nie są najlepsze, bo robione komórką, ale zawsze to jakaś relacja.
Ale skoro jesteśmy blisko morza, to pokażę Wam morskie pudełko, które dopiero co zrobiłam. Jest ono zupełnie nie w moim stylu, ale czasem mam wielką ochotę oderwać się od tego jasnego i bielonego świata i "pogrzebać" w świecie żywych barw. Gdy już się wyszaleję, jak podróżny po egzotycznych krajach, ;) zadowolona wracam do mego spokojnego domku, czyli działam znów z radością i nowym zapałem we francuskich klimatach. Wymyśliłam więc sobie takie magiczne pudełeczko z podwodnego, zaczarowanego świata (taka wizja autora). :D W trakcie zabawy z nim wykorzystałam pasty strukturalne i kolorowe złoto w płatkach. Wcześniejsze stadium bardziej mi się podobało, ale ja jak to ja, zawsze przedobrzę, no i teraz mniej mi się podoba. Ale cóż, jest jakie jest, a ten kto nie widział wersji wcześniejszej nie ma porównania, więc może ujdzie. ;) Na szczęście bursztynu wtedy jeszcze nie miałam, bo kto wie, czy bym nie użyła. :))
![]() |
Sopocka plaża bez śniegu ;) |
![]() |
Moi poszukiwacze |
![]() |
Molo |
![]() |
Tak niewinnie się zaczęło... ...a tu już w domu po umyciu bursztynów |
Od najmniejszego (to trzeba mieć bystre oczka!) do największego (tak mniej więcej) :)) |
Ale skoro jesteśmy blisko morza, to pokażę Wam morskie pudełko, które dopiero co zrobiłam. Jest ono zupełnie nie w moim stylu, ale czasem mam wielką ochotę oderwać się od tego jasnego i bielonego świata i "pogrzebać" w świecie żywych barw. Gdy już się wyszaleję, jak podróżny po egzotycznych krajach, ;) zadowolona wracam do mego spokojnego domku, czyli działam znów z radością i nowym zapałem we francuskich klimatach. Wymyśliłam więc sobie takie magiczne pudełeczko z podwodnego, zaczarowanego świata (taka wizja autora). :D W trakcie zabawy z nim wykorzystałam pasty strukturalne i kolorowe złoto w płatkach. Wcześniejsze stadium bardziej mi się podobało, ale ja jak to ja, zawsze przedobrzę, no i teraz mniej mi się podoba. Ale cóż, jest jakie jest, a ten kto nie widział wersji wcześniejszej nie ma porównania, więc może ujdzie. ;) Na szczęście bursztynu wtedy jeszcze nie miałam, bo kto wie, czy bym nie użyła. :))
![]() |
Prawda, że zupełnie inne? |
![]() |
A tu w późno popołudniowym słońcu najlepiej widać błyski - te szklane i te metaliczne |
Próbowałam zrobić zdjęcia i w świetle, i w lekkim cieniu, pod skosem, z góry, z boku i z podskoku, żeby tylko oddać sposób, w jaki mieni się "szkatuła", ale i tak mi się nie udało. Ciężko uchwycić te niuanse. :( Ale i tak ciekawam Waszej reakcji? :) Mam ochotę zrobić w podobnym stylu chustecznik (no jakże to ja chustecznika bym nie zrobiła?). Tylko kompletu z tego raczej nie będzie, bo ja nigdy nie maluję kolorami "prosto z tubki" - to święte przykazanie mojego Taty. Nauka ta, tak została mi wpojona (już we wczesnym dzieciństwie), że mimo, iż teraz jest tyle pięknych i różnorodnych odcieni farb, nie potrafię wycisnąć koloru z przysłowiowej tubki i taką od razu malować. Dlatego zrobienie (np. na prośbę) czegoś identycznego z jakąś wcześniejszą pracą jest właściwie niemożliwe. Ale, że jest to praca świeżutka, to pamiętam jeszcze sposób mieszania kolorów, więc może mi się uda. ;) I może mi się uda nie przedobrzyć? :)
Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć, że dostałam przemiłe podwójne wyróżnienie, które choć już wcześniej trafiło w moje ręce, to jest to jednak bardzo miły prezent, którym oczywiście się chwalę. Chwalę się ponieważ ktoś podarował tę nagrodę wyróżniając mnie spośród innych blogów, dlatego nie wypada tylko podziękować, a na swoim blogu przemilczeć ten fakt. Dlatego nie milczę, tylko grzecznie staję do odpowiedzi. ;)

Pytania od Niki z Zakręconego świata Weroniki:
Kawa czy herbata
Herbata, z wiadomych powodów
Lato czy zima?
Zdecydowanie wolę lato od zimy, ale najbardziej lubię wiosnę
Ulubiona książka.
"Ziele na kraterze" M. Wańkowicza
Ulubiony film
Niestety nie mam
Mieć czy być?
Dobrze jest i mieć i być, ale nie mam wątpliwości, że lepiej BYĆ
Rok urodzenia
1974
Ulubiony kolor
niebieski
Rozśmiesza mnie...
...mąż, bo ma fantastyczne poczucie humoru
Wzrusza(ją) mnie...
...rączki, nóżki, uśmiechy moich dzieci
Marzę o...
...domku na wsi
Boję się...
...złych ludzi
A teraz pytania od Klubu Dobre czasy:
Wiosna czy jesień?
Wiosna, bo wszystko się budzi do życia, daje nową nadzieję, bo znów się chce, bo poprawia nastrój, bo pięknie pachnie...
Kapelusz czy beret?
Pewnie że beret - pasuje do tenisówek ;)
Kawa czy herbata o poranku?
Herbata zawsze i o każdej porze, bo kawy nie pijam
Kino czy teatr?
Uwielbiam teatr i jego magię, ale kinem też nie gardzę :)
Wycieczka do lasu rowerem czy pieszo?
Hmm, nie wiem, chyba jednym i drugim na zmianę
Sylwester w domy czy na sali?
Domowe imprezy są zdecydowanie lepsze
Szpilki czy baletki?
Kiedyś szpilki, teraz tenisówki, na baletki mam za dłuuugie stopy ;)
Lody czy ciastko?
Oj, ciastko, ciasto, ciasteczko i może być jeszcze tort, a zamiast lodów wolę bitą śmietanę
Co w niedziele na śniadanie?
O Matko jedyna, jeszcze w niedziele się muszę nad tym zastanawiać! Nie wiem, bo w niedziele śniadania robi mąż :)
Wschód słońca czy zachód?
Bardzo lubię zachody słońca nad naszym morzem, ale wschody widuję częściej, bo nieprzyzwoicie wcześnie wstaję ;))
Autobusem czy własnym autem?
Najchętniej własnym autobusem, ale że uwielbiam prowadzić, to może być mój poobijany samochód. ;)
Dziękuję dziewczyny! :))
A wszystkim dziękuję za uwagę i "do zobaczenia" wkrótce...
Ewa
TAK!!! WIOSNA do nas zawitała i oby się już rozgościła na dobre :)
OdpowiedzUsuńBursztynki cudowne :)
A pudełko....zatkało mnie z wrażenia :)) Coś wspaniałego :)))
Miłego słonecznego tygodnia :*
Mam nadzieję, ze już nas nie opuści!
UsuńOlu, dziękuję za komplement!
Buziak wielki. ;)
Uwielbiam bursztyny! Wiele bym dała za takie poszukiwanie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńPoszukiwania były rewelacyjne! :)
UsuńBuziaczki
Jak zobaczyłam bursztyny i tą morska szkatułkę...momentalnie pojawiła się myśl...te piękne bursztyny na szkatułce...cudo by było:)
OdpowiedzUsuńJa już się boje "przedobrzać", bo mam takie tendencje. :))
UsuńDziekuję i do zobaczenia.
Piękna będzie taka z bursztynami:)
Usuńcałkiem sporo tych bursztynków i jaka frajda ;)
OdpowiedzUsuńSama oczom nie wierzyłam - ale córcia jest po prostu mistrzem! No i była jedna pani, która uzbierała prawie cały woreczek śniadaniowy! Ale my bylismy krócej. ;))
UsuńBuziaki
Mieszkam tak blisko morza, a jeszcze nigdy nie znalazłam bursztynu:( Jutro biorę łopatę, sitko i wyruszam na poszukiwania:)) Ale patrząc na Twoje zbiory, to dla mnie już chyba nic nie zostało:)) Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńŁopatę bierz, może jeszcze cosik znajdziesz! Ale jakby nie, to nie moja wina ;)), tylko służb porzadkowych, że wszystko wywieźli. :)
UsuńLidko, a też jesteś z Trójmiasta?
Pa
Jestem z Rumi, to już prawie Trójmiasto:)) Śladami porządkowych trafiłam do Szadółek, ale zero bursztynu:))
UsuńNo tak, no tak! Zapopmniałam. ;)
Usuń:))))) na Szadółkach zdecydowanie spada prawdopodobieństwo znalezienia bursztynu! ;)))
Pa
Szkoda że ni miałaś wtedy tych bursztynów,pięknie by wyglądały na skrzynce!(równie pięknej)
OdpowiedzUsuńGratuluję wyróżnienia!!
Pozdrawiam słonecznie:*
Dziękuję Iguś. :) Hmm, może rzeczywiście coś wymyslę z tymi bursztynami. ;)
UsuńBuziaki
Jakie śliczne bursztyny,frajda niesamowita w zbieraniu:))
OdpowiedzUsuńOj, tak! :))
UsuńFajna zabawa w poszukiwaczy bursztynu :) Fajne zdjęcia :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOj tak, dzieki. :)
UsuńPa
Nieźle się obłowiliście na plaży :-)
OdpowiedzUsuńMiło cię poznać troszkę bliżej.
Pozdrawiam ciepło
Aż nie do wiary. :)
UsuńCała przyjemnośc po mojej stronie. ;)
Pa
Ile skarbów wow, aż mnie zatkało!!!!!!! Szkatułka cudowna!!!
OdpowiedzUsuńMiłego dnia kochana
:))) Dziękuję.
UsuńTobie też życzę miłego dnia.
Pa, pa
Piękne zbiory. Nigdy nie udało mi się znaleźć nawet jednego bursztynka więc podziwiam .
OdpowiedzUsuńDo tej pory... mnie tez nie! :))
UsuńPa
Szczerze mówiąc myślałam, że już nie można znaleźć bursztynów, a tu taki piękny połów widzę :). Szkatułka równie piękna :).
OdpowiedzUsuńPierwszy taki połów w moim życiu. ;))) Aż wstyd się przyznać.
UsuńDzięki, pa, pa
Twoja córcia to naprawdę bystre oczko . A skrzyneczka jak z bajki , pewnie syrenka trzymałaby tam bursztyny :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia
:)) Oj, tak - jak coś w domu trzeba znaleźć, to prosto do niej po ratunek!
UsuńDziękuję, jaka miła sugestia... ;)
Buziaki
Ewciu nie znalazłam e-maila do Ciebie więc pisze tutaj.Proszę o napisanie trzech (znaczy dwóch bo o niebieskim już wiem)ulubionych kolorów w związku z zabawą "podaj dalej"iga-26@o2.pl
OdpowiedzUsuńOj, chyba muszę go chyba jednak wystawić pro publico bono. ;))
UsuńCo Ty tam knujesz? :)) Już piszę...
Prawdziwy skarb! Uwielbiam bursztyny!!
OdpowiedzUsuńNapisze napewno maila Ewo, narazie nie udalo mi sie jeszcze dowiedziec dokladnie jesli chodzi o przesylke.
Grażynko, ja też się nie odzywałam, bo jeszcze u tapicera się nie dowiedziałam, jak tam z tymi sprężynami cenowo by wyglądało, więc spokojnie też się nie stresuj. ;)
UsuńBuziak
Wspaniała wyprawa.Jakie skarby ! My z chłopcami zbieraliśmy ciekawe muszelki i kamyki.Tak nam zostało do dziś :)Bursztynków nigdy nie znaleźliśmy.Brawo dla Twoich zbieraczy!
OdpowiedzUsuńSzkatułka cudna jak zwykle wszystko czego się tkniesz:)To dobrze,że każda inna.Tworzysz unikaty.
Pozdrawiam wiosennie.Olka
Wstyd się przyznać, ale ja też nigdy bursztynów na plaży nie znalazłam. Trzeba było dopiero z dziećmi się wybrać, żeby znaleźć. :))
OdpowiedzUsuńDziękuję, tak mnie naszło. ;)
Uściski