piątek, 4 lipca 2014

Kerteminde

Fionia to druga największa wyspa Danii, która wraz z 90 okalającymi ją wysepkami tworzy Archipelag Wysp Fiońskich. Sama Fionia jest bardzo zróżnicowana geograficznie - na południu znajdują się pasma górskie zwane Fiońskimi Alpami, północ zaś jest równinna z najładniejszymi ponoć plażami.

Tytułowe Kerteminde to urocze miasteczko rybackie położone na północy Fionii. W porcie znajduje się ok. 700 miejsc do cumowania! Jedno z najstraszych miast Fionii przywodzi na myśl klimat śródziemnomorskich przystani.  Przy dobrej pogodzie można się tam poczuć jak na południu Europy. ;) 



W Kertemide mieści się jedyne na świecie morświnarium. Można też przejść po dnie morza suchą stopą długim na 40 m podwodnym tunelem edukacyjnym. Przez okna tunelu można podglądać przepływajace foki i morświny, z głośników słychać odgłosy życia morskiego, a wewnątrz są porozstawiane makiety zwierząt oraz atrakcje dla dzieci w postaci skrzynek, które zachęcają do zajrzenia do środka. 


Przyznam się Wam szczerze, że morświnarium nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia, nawet pokazy trenerów z morświnami i fokami  - może jesteśmy rozpuszczeni naszym fokarium na Helu?


Za to to, o czym przewodniki nie mówią, a co było największą frajdą, to możliwość pogłaskania rozgwiazdy czy innych żyjątek morskich oraz... 


...konkurs łapania krabów! Dzieci (i dorośli, jak ktoś miał ochotę się pobawić) dostawali trzy części ryby ;) i wędkę z kija. Zadaniem było złowić kraba na tę wędkę i szybko przenieść do swojego pojemniczka zanim krab zje rybkę. :)) Jak zje, to już więcej krabów nie złowimy, no bo niby na co? :) Dlatego trzeba się spieszyć, bo krab taką rybkę wciąga raz dwa!


I choć miny na początku były nietęgie, to w miarę łowienia zabawa się rozkręcała i śmiechu było co niemiara! :) 
Uzbrojeni w ogonki rybie w oczekiwaniu  na gwizdek oznaczający start  

A gdy zabawa przednia, to i odwaga rosła. :) Oczywiście wszystkim oprócz mnie, bo gdy próbowałam złapać w rękę kraba a on wierzgnął nóżką, ja w pisk... ku uciesze dzieci swoich i nie tylko swoich. :)) A do odważnych świat należy! Córcia pod okiem duńskiego instruktora wzięła w rączki kraba. A za rakami, krabami, a także pająkami, mrówkami i ogólnie robaczkami delikatnie mówiąc nie przepada. ;)


Ale do poniższej sztuczki jakoś nie dała się przekonać. :))

Dokąd  pojechaliśmy po wizycie w Fjord&Baelt dowiecie się w kolejnym odcinku zeszłorocznego Pamiętnika wakacyjnego. :))

Tymczasem znikam rozbawiona wspomnieniami
Ewa


4 komentarze:

  1. Wspaniałe przeżycia, dzięki za posta. Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi byc klimatyczne miasteczko!

    OdpowiedzUsuń
  3. ...i pewnie nieźle opalić.
    Stereotyp, że Skandynawia to śnieg, mróz i dziko biegające łosie to bajka. Za każdym razem, gdy byłam w Szwecji, wracałam bardziej opalona, niż po moich regularnych wizytach w solarium.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...