wtorek, 8 października 2013

Czerwone smaki jesieni cz. I - paprykowy zawrót głowy

Jak tam katary? ;) Trzymacie się? U mnie nadal przeziębieniowo. Na dodatek najstarsze me Szczęście również dopadło przeziębienie wraz z gorączką (a to stan wyjątkowy, bo pierworodny nachorował się w przedszkolu tyle, że matkę swą traumy nabawił, aż trzęsie się na samo wspomnienie, za to teraz - w szkole, właściwie nie choruje), średnie smarka jakby miało nos słonia (bo nie wiem, gdzie to się mieści w jej małym nosku?), tylko najmłodsze "bezmigdałowe" trzyma się dzielnie. Tym razem wyjątkowo brakuje mi "brakujących" chwilowo rąk do roboty przy wspólnych Szczęściach..., no właściwie do każdej roboty by się teraz przydały. ;)) "Menżu", odliczam dni do Twojego powrotu!

Ale mamy przecież jesień, a co za tym idzie nie tylko bogactwo infekcji, ale i kolorowych warzyw, z których warto korzystać, bo to przecież witaminki. ;) Dlatego pomyślałam sobie, że zrobię taki mini cykl smaków jesieni podzielony na kolory. Może Wam się spodoba, może ktoś zechce skorzystać. A ja przy okazji uporządkuję sobie trochę chaos w przepisach, bo i tam wdarł się skubany. ;)) Pamiętajcie, że fotograf ze mnie żaden, a już na pewno nie specjalista od fotografii kulinarnej, dlatego zdjęcia potraktujcie poglądowo i w razie wątpliwości uwierzcie na słowo, że proponowane potrawy są dobre. :)) Na początek kolor czerwony w dwóch odsłonach. Dziś papryka w roli głównej.

Zupa paprykowa

Aksamitna, delikatna, słodka, aromatyczna! Po prostu dla mnie marzenie i niebo w gębie. ;) Zupa pomidorowa, którą uwielbiam, przy paprykowej to zwyczajna szara myszka (chociaż pomidorową uwielbiam! Nadal). :) Zupę paprykową robi się oczywiście z czerwonej papryki (jakby ktoś się nie domyślił) pozbawionej skórki! Osobiście uwielbiam paprykę bez skóry - mogę ją jeść samą albo na kanapkach.

{I tu na wstępie muszę podzielić się z Wami moim patentem na zdejmowanie skórki z papryki, bo w większości poniższych przepisów paprykę serwuje się bez skóry. Wkładam całą paprykę do piekarnika nagrzanego do ok. 180 st. i piekę ok. 40 min. aż skórka zacznie miejscami czernieć i upajam się słodkim aromatem. ;)) Jak wtedy dom pięknie pachnie! Następnie przekładam ostrożnie do garnka, przykrywam i czekam aż ostygnie (śmiało można to zrobić wieczorem i zostawić ją w garnku na noc). Napisałam ostrożnie, gdyż jest ona miękka i ma w sobie cenny, aromatyczny i przesłodki wytopiony "soczek", który posłuży nam jako baza do zupy. W garnku może on nam sobie wyciekać ile zechce. ;) Gdy papryki już ostygną biorę dodatkową miseczkę i przekładam po jednej papryce w celu obróbki,  ;) czyli wyciągam powoli zielony ogonek przeważnie wraz z większością pestek i zdejmuję skórkę. Resztki wyrzucam, a "soczek" przecedzam do garnka zostawiając na sitku ewentualne pestki. Czynność powtarzam tyle razy ile mam sztuk papryki. :)) Opis może długi, ale roboty tak naprawdę niewiele, w każdym razie na pewno mniej niż przy skrobaniu jarzyn na zupę! :))}

Na środkowym zdjęciu są widoczne wyjęte ogonki razem z gniazdami nasiennymi, a w garnku na ostatnim zdjęciu jest obrana papryka w swoim "soczku"- zobaczcie ile jego się wytapia!

Tak przygotowany garnek z paprykami (5-6 sztuk) zalewamy bulionem (ok. 500 ml), dodajemy zeszkloną cebulkę oraz 2 ząbki czosnku, listek laurowy, sól, odrobinkę pieprzu i gdy papryka jest mało słodka troszeczkę cukru (ale jesienne papryki są takie słodkie, że mnie się nie zdarzyło, by dodawać cukier o tej porze roku). Gotujemy przez kwadrans, blendujemy na krem i podajemy ze śmietanką i grzankami. Pycha, uwierzcie!



Kurczak po kubańsku - rewelacyjny smak!

Do miksera wrzucamy pokrojone 2 czerwone papryki (ze skórką) ;) i 1 dużą cebulę, ananasa (świeżego lub z puszki) oraz 3 ząbki czosnku i miksujemy. Wylewamy masę na patelnię (z odrobiną oleju) i podgrzewamy ok. 15 min. aż odparuje i lekko zgęstnieje. Doprawiamy do smaku solą, słodką i ostrą papryką oraz gałką muszkatołową, na koniec dodajemy 3 łyżki miodu i mieszamy. Części kurczaka (udka, ćwiartki, pałki) układamy w naczyniu żaroodpornym, lekko nacinamy, doprawiamy solą i pieprzem i grubo smarujemy pastą ananasowo-paprykową. Pieczemy ok. 45 min. w 180 stopniach. Podawać z ryżem i sałatą. Pycha! Gdy Wam sos zostanie, zamroźcie, będziecie mogli wykorzystać go później, albo gdy goście niezapowiedziani wpadną, wyślecie brzydszą połowę po części kuraka i macie obiad aż im oczy zbieleją. ;)


Tarta z koziego sera z papryką

Dobra jako obiad, albo kolacja. Ma ciekawy smak i jest bardzo lekka.

Ciasto:
200 g mąki
120 g masła
pół łyżeczki soli
2 jajka
Zagniatamy i wkładamy do lodówki. Następnie pieczemy ok. 10 minut.

Wierzch:
2 czerwone papryki
200 g koziego sera
3 łyżki mleka
1 jajko
2 łyżki śmietany
sól, pieprz

Papryki pozbawiamy skórki (czyli tak jak w przypadku zupy paprykowej opiekamy ją wcześniej w piekarniku) i kroimy na paseczki. Ser drobimy i z mlekiem oraz odrobiną pieprzu ugniatamy na masę. Rozkładamy na cieście, na to układamy paseczki papryki i jajeczno-śmietanową "polewę". Pieczemy jeszcze przez 30 min.


Ajvar

Na koniec bałkański (a dokładnie serbski) smak - pasta ajvar, świetny dodatek do kanapek, mięs, ziemniaków, makaronów, pieczonych warzyw, czy innych zapiekanek.
Ja zrobiłam taką "podręczną" wersję na raz, albo dwa ;), czyli 1 słoiczek. ;)

5-6 papryk czerwonych
1 bakłażan
1 cebula
2 ząbki czosnku
papryczka chilli (lub suszony odpowiednik)
1 łyżeczka octu winnego
troszeczkę soli

Oczywiście paprykom serwujemy solarium, czyli wkładamy do piekarnika na 40 min. razem z cebulą i czosnkiem (ale te wyjmujemy po ok. kwadransie) i ponakłuwanym bakłażanem (aby nie eksplodował). Po zdjęciu skórek miksujemy wszystko niezbyt dokładanie i przekładamy na patelnię z olejem. Doprawiamy solą i smażymy ok. 20 min. aż się zrobi konsystencja pasty. Na koniec dodajemy ocet, a gdy papryki są za mało słodkie także trochę cukru. Przelewamy do słoiczka i pasteryzujemy. Bez pasteryzacji w lodówce można trzymać 2 tygodnie.


I jeszcze coś czerwonego mam dla Was na zakończenie, skoro dziś taki czerwony post. :) Najzwyklejszy decoupage na donicy ceramicznej i drewnianym sercu do kompletu. Na brzegach przetarty pastą do złoceń.


Trzymajcie się dzielnie i jedzcie czerwone papryki! ;)) Bo mają rekordową ilość witaminy C (której niewiele tracą podczas termicznej obróbki), a także bardzo dużo prowitaminy A. Czyli będziemy nie tylko zdrowe, ale i piękne, bezzmarszczkowe. ;) A przy tym poprawiają nastrój i zmniejszają apetyt. Myślę, że warto po nią sięgnąć nawet jako pochrupywacz między posiłkami.

I to tyle na dziś, pozdrawiam Was serdecznie, bo z serca (czerwonego) :))
Ewa

40 komentarzy:

  1. Pyszne smaki! uwielbiam paprykę ;)
    co do zupki Ty ją potem blendujesz czy sama papryka się rozpada ?
    smakowitości
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszne smaki! uwielbiam paprykę ;)
    co do zupki Ty ją potem blendujesz czy sama papryka się rozpada ?
    smakowitości
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszne smaki! uwielbiam paprykę ;)
    co do zupki Ty ją potem blendujesz czy sama papryka się rozpada ?
    smakowitości
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zapomniałam napisać - zaraz to poprawię. Oczywiście blenduję na krem. ;))
      Pa

      Usuń
  4. Ale pyszności:-) na zakupy muszę iść i zupkę dziś zrobić:-) my zdrowi:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale smakowicie wszystko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też choroba. Oliwia dostaje swój pierwszy antybiotyk. Amelka ma się lepiej, tylko lekkie przeziębienie. Na szczęście mnie nic nie bierze. Ja jestem technikiem żywienia, ale ogólnie gotować nie lubię. Gotuję, bo muszę dla dzieci, aczkolwiek od czasu do czasu mam ochotę pokombinować w kuchni. Decu śliczne :)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoj, to niedobrze! Oby Oliwka szybko wyszła i Amelki nie zaraziła. Tfu, tfu.
      Specjalista od żywienia nie lubi gotować? Czyli poniekąd szewc bez butów chodzi. ;) Tak to jest czasami!
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Wszystkie przepisy brzmią smacznie, muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roboty jest niewiele, a smakują wybornie. Ja nieprzyzwoicie wręcz uwielbiam kurczaka po kubańsku! :)
      Pa

      Usuń
  8. Zaszalałaś z papryką jak złoto ale to dobrze:) Masa witamin wpadła do waszych brzuchów. Ja zadyniowania ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie będzie dyniowo pod koniec października. ;))
      Pa

      Usuń
  9. Pysznie brzmiące przepisy :). Nigdy nie jadłam zupy paprykowej, a uwielbiam paprykę :) jedynie ten Ajvar do mnie za bardzo nie przemawia ale może dlatego, że ten przepis wydaje mi się jakoś bardzo pracochłonny. Skomplikowane potrawy lubię jedynie jako ich degustator. Zazwyczaj przyrządzam szybkie, tanie i mało skomplikowane przepisy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie paprykowa tak jakoś mało znana, a jest przepyszna (i właściwie sama się robi). Eee, ajvar jest prościutki do zrobienia - same siedzą w piekarniku, potem wskakują do blendera i na patelnię. Koniec. ;))
      Buziaki

      Usuń
  10. Ech, po co ja tu zajrzałam? Jest 22 a po tych smakowitych zdjęciach i przepisach głodna jestem! Na tę tartę mam ochotę - w przyszłym tygodniu chyba taką zmajstruję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a jakżeby tatry we Francji nie wypróbować i to z kozim serem?! :))
      Cmok

      Usuń
  11. Ewuś! Toż to prawdziwa kopalnia wiedzy kulinarnej:) Krem z papryki mocno mnie kusi, oj kusi!

    A wirusom i bakcylom wszelakim dziękujemy!

    Niech Ci czas do powrotu męża się nie dluży! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech kusi, bo pyszny. ;)
      Synek ma teraz temperaturę 35,3. :) I co tu począć?
      Już przytupuję z niecierpliwością i skreślam dni w mojej celi. :))
      Pa

      Usuń
  12. Ależ nas zasypałaś przepisami:)Wybieram zupkę,tartę i Ajvar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym zobaczyła je na Twoich zdjęciach! :)) A kurczak paprykowo-ananasowy - też jest mniam (ja go uwielbiam).
      Pa

      Usuń
  13. Dobrze nazwałaś ten post,to rzeczywiście zawrót głowy:) Wystarczy obejrzeć ,a już się ma ochotę pędzić do kuchni...Dzięki za kolejne ,ciekawe przepisy.Na pewno skorzystam:)
    Olka

    OdpowiedzUsuń
  14. Ile przepisów,i co tu wybrać? Czerwone pychości zrobiłaś. Kochana paczuszka doszła,dziękuje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) O, już? To mamy jednak XXI wiek! :))
      pa i pozdrawiam

      Usuń
  15. OOO mniam zaśliniłam się , papryki lubię tylko świeże ale tak tu pisałaś ,że czerwienią wraz z jej zapachem się zalałam.Doniczka przepiękna i do tego serduszko ! A dzieciaczkom Twoim życzę dużo zdrowia i coby nie przechodziło na resztę z Tobą włącznie:) Wiem ,że porozkładanie cebule w całym domu w różnych miejscach ułożone działają bardzo bakteriobójczo tak jak opary olejku drzewa herbacianego ...ale chciałam wspomniec o kurczaku ,, nie wiem dlaczego ale przypomniała mi się historia mojej mamy która robiła kurczaka po hiszpańsku....robiła dla panów pracujących przy jej nowej łazience i spiesznie biegła dwie ulice dalej by zanieść swoją przodującą potrawę...a składała się z : ugotowany kurczak podrobiony na kawałki, rzucony na surowy ryż i uduszona cebulę zalane wszystko rosołem z kurczaka a na koniec koncentrat pomidorowy przyprawione słodką papryką i wymieszane takie jakby rosotto..więc biegła Panów nakarmić i czekała i patrzyła a oni ...no jakoś to niespiesznie zjedli podziękowali ale nie żeby zachwyty było słychać...zawiedziona wróciła do domu weszła do kuchni i wydała z siebie okrzyk ...! ... w kuchni na stole stał cały kurczak !!! Panowie zjedli ryż z cebulą zabarwiony koncentratem.. Z pewnością zachodzili w głowę dlaczego to nazywa się "kurczak po hiszpańsku"minęło chyba z 20 lat a my wciąż się tarzamy ze śmiechu ! Pozdrawiam Cię cieplutko !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat bardzo lubię czerwoną paprykę w każdej postaci, szczególnie o tej porze roku, kiedyt jest najsłodsza. Ale taka bez skórki, och toż to sama rozkosz! ;))
      O właśnie przypomniałaś mi o działaniu cebuli jako "ściągacza brudów" , chyba dziś zainstaluję przy łóżku!
      :))) Takie zabawne historie często juz po wielu latach śmieszą niezmiennie! To panowie musieli się zdziwić, że taki mało treściwy posiłek dostali. A swoją drogą, co to były za czasy? Nie dość, że panowie pracowali często jak im się chciało, zapłatę za pracę dostawali, a i ciepły posiłek musiał być! I kawusia! ;))
      Buziaki

      Usuń
  16. Ja cały czas walczę i próbuję się nie dać jesiennemu przeziębieniu , ale szla zwycięstwa przechyla się raz na moją raz na jego stronę ;)
    Potrawy wyglądają fenomenalnie , szczególnie zaintrygowała mnie zupa paprykowa , jutr biegnę na ryneczek po zakupy i w weekend pewnie będę eksperymentować :)
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już drugi tydzień walczę z przeziębieniem i ani ja ani ono nie chce się poddać. U mnie jeszcze działapewnie efekt adrenaliny - wiem, że jestem sama, dziecko się rozłożyło, to ja nie mogę! ;) Mam nadzieję, że jak mąż wróci, to się nie rozłożę. ;))
      Zupka jest dobra i kurczak, jak lubisz takie ostro-słodkie smaki też rewelacyjny.
      Pa

      Usuń
  17. I nas dopadły choróbska, ale Twój post jest jak balsam-taka masa pyszności!! Wszystko wygląda nieziemsko, a opisy są tak dokładne, że aż tutaj czuć zapach papryczki!!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta nasza jesień słynie z rozsiewania choróbsk. ;)
      Oj, dziękuję Ci za taki piękny komentarz. :)) To z kolei balsam na moje serce.

      Usuń
  18. Zjadło by się... A czy ja mogę wpaść na taką zupkę...? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, tylko daj znać kiedy to zrobię, bo tej juz nie ma! :))
      Pa

      Usuń
  19. No nie - Ewa padlam, nawet Ajvar robisz ???????????????? Niesamowita jestes . Ja kupuje u turka w sloikach gotowych , a Tomek wyczarowuje z niego rozne jedzonka. Ale zeby samemu go robic - wielki szacun . tak mnie nakrecilas, ze wyobraz sobie , ze zamiast siedzie w niecie albo nianczyc moje malenstwa to ja chutney zaczelam robic . i to bez przepisu - improwizowalam. I nawet dobre wyszlo . No no, kochana dajesz czadu z tym ,, zarlem '' . Juz Cie nie dogonie, nie ma szansy . Dobra , ide dokarmic maluchy . Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, gdybym miała dostęp do takich oryginalnych tureckich czy bułgarskich też bym nie robiła. ;)) Oj tam, oj tam, ajvar właściwie sam się robi.
      To się cieszę, że dodałam Ci szwungu do kuchennej roboty! Chociaż w Twoim przypadku powinnaś zdecydowanie odpocząć, bo jak maleństwa staną na nogi, to dzadzą Wam popalić. :))
      Ściskam Cię mocno, pa

      Usuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...