sobota, 6 października 2012

Ogórki i nie tylko


Spojrzałam wstecz na mój ledwie raczkujący blog i stwierdziłam, że strasznie Was zamęczam tym gotowaniem! Co wpis, to przeważnie albo o jedzeniu albo o kwiatach. ;) Ale, na usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że nie ma co ukrywać, że po urlopowym lecie, nadchodzi pracowita jesień. Wszystkie mróweczki robią teraz zapasy na zimę i na bieżąco korzystają z dobrodziejstw Matki Natury. A wrzesień i październik to chyba najbardziej pracowite w kuchni miesiące. I ja też, na tyle, na ile czas mi pozwala, zamieniam się w mrówę i działam w kuchni. Mam nadzieję, że jeszcze trochę wytrzymacie, bo przede mną na horyzoncie (mam nadzieję, że zdążę) przerób pomidorów i trochę papryki. :)) A potem przerzucam energię w stronę "twórczości wnętrzarskiej", ;) co maleńkim akcentem dziś Wam zapowiadam.

U mnie, jak wspomniałam, nadal działania kuchenne. Zrobiłam ogórki na zimę według nowo zdobytego przepisu na znane ze swojego przepysznego smaku ogórki kaszubskie. Są naprawdę rewelacyjne.


Zalewa:
3 l wody
15 łyżek cukru
1 butelka octu
4 łyżki soli

Zalewę zagotowujemy i ostudzoną zalewamy słoiki z ogórkami (zalewa wystarcza na niecałe 4 kg ogórków, co daje ok. 10 słoików). Skoro są to ogórki kaszubskie oprócz kopru, czosnku i gorczycy, dodajemy jeszcze krążki cebuli i czerwonej papryki. Pasteryzujemy 2 min. i do spiżarni!

Jak już siedzę w temacie ogórków, to zrobiłam też na zimę zwykłe kiszone. Kiedyś do tego celu korzystało się ze słynnej sopockiej solanki. Ale żeby Was już tak nie zamęczać wizerunkiem ogórka w słoiku, ;) to pokażę, dla odmiany ową znaną uzdrowiskową solankę, która znajduje się tuż przy Molo. W końcu ogórek jaki jest, każdy widzi, a Sopockie perełki architektury - nie każdy. :)

Solanka, popularnie zwana grzybkiem


A tuż opodal: jedyny w Trójmieście kościółek ewangelicki


W tym tygodniu miałam też przymusową ;) odskocznię od kuchni i chwyciłam za pędzle. Czekało na mnie zamówienie na tabliczki z imieniem do pokoi dziewczęcych i musiałam się w końcu za nie zabrać, bo sprawa była terminowa. Tabliczki ozdobiłam metodą decoupage'u, w ukochanych kolorach dziewczynek. :) Jedna dla malutkiej (świeżo urodzonej) Klary, druga dla nieco starszej Nataszki. Mam nadzieje, że będą się podobać. Zdjęcia wyszły blade i nie najlepszej jakości. Ponieważ musiałam szybko oddać tabliczki, więc zdjęcia robiłam w pośpiechu i przy kiepskim porannym świetle, dlatego nie widać dobrze cieniowań.




P.S.

Właśnie uśmiałam się serdecznie z moich Bąbli, które w coś tam bawią się w najlepsze okupując oparcia od kanapy. Gdy zagadnęłam do nich, najmłodsze Szczęście odpowiedziało: „Mamo, nie mów do mnie, bo ja jestem rurą.” :))) Cóż, jednak wyobraźnia dziecięca nie zna granic!

Tym wesołym akcentem żegnam się z Wami, życząc Wam (i sobie) bezgranicznej wyobraźni!

Ewa

20 komentarzy:

  1. Ponieważ zostałam ostatnio okrzyczana, że nic nie komentuje więc komentuję :) Blog podoba mi się bardzo, z niecierpliwością czekam na kolejne Twoje myśli i nie tylko...Kulinaria hmm... jestem doskonałym degustatorem więc w razie czego polecam się pamięci :). Ewuś tak trzymaj blog jest super :)
    pozdrawiam
    P.S. Tabliczki wyszły super i komu trzeba się podobały :) (oczywiście mnie również)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czego to podobne, żeby osoba bliska memu sercu przez cały miesiąc nie zostawiła ani jednego komentarza! Należało Ci się i już!
      Mam ciasto... może wpadniesz? :))
      Dzięki Daguś

      Usuń
  2. Dziękuję za miły komentarz u mnie na blogu:) Wydaje mi się, że moja ciocia robi podobne ogórki, choć do końca nie jestem pewna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam,że już skończyłam moje "zimowe zapasy". Też uwielbiam je przygotowywać,a potem tylko wyciągać i konsumować:)Jednak widok ulubionych ogórków spowodował ,że chyba skorzystam z przepisu,skoro go wreszcie mam:)
    Tabliczki słodkie:)
    Olka

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne tabliczki :). Ja chyba jakaś ślepota jestem, tyle raz byłam w Sopocie, a tej Solanki jakoś nie kojarzę :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawo, tuż przed (starym) wejściem na molo!

      Usuń
  5. Ewa! Ty Jesteś z Trójmiasta???
    A ogórki uwielbiam pod każdą postacią, z papryką....mmmmm :) Miodzio :)
    Tabliczki wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, jam Ci z Trójmiasta panna :))

      Usuń
    2. No proszę......to koniecznie trzeba się kiedyś umówić w realu :)

      Usuń
  6. Zalewać ogórki Sopocką solanką,no nigdy bym nie pomyślała.Za to bardzo ciekawi mnie jak smakuje taki ogórek :)
    Witam kolejną wszechstronnie uzdolnioną:)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sezonie ogórkowym ;) kobitki z plastikowymi baniaczkami ustawiały się w kolejkę! Nie żartuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przesympatyczny blog :) Przepisy warte zapisania:)
    I Sopot który baaardzo lubię;)))
    I jeszcze śliczne tabliczki - coś co sama właśnie zaczęłam "działać":)
    Miło:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Zajrzę do Ciebie podejrzeć, co majstrujesz.
      Ewa

      Usuń
  9. Ja w tym roku zaniedbałam zaprawy, ale kiszonych ogórków trochę stoi na półce. Sopot jak zwykle piękny:) Ślicznie pocieniowałaś zawieszki, przeuroczo wyglądają. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na ostatnią chwilę zaszalałam z przetworami, ale w lecie niestety nie zdążyłam.
      Dziękuję za pochwałę :))
      Pozdrawiam
      Ewa

      Usuń
  10. Zawieszki są piękne. Delikatne i dziewczęce.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie się bardzo podobają twoje przepisy. Mam nadzieję, że znajdę jeszcze na kiszone ogórki bo mi kurcze jakoś rzadko wychodzą :/ U mnie to istna loteria, nie wiem od czego to zależy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie zawsze wyjdą, hmm czary mary? :))

      Usuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...