niedziela, 11 listopada 2012

Rzuć biszkoptem o podłogę oraz Entliczek-pentliczek cz. II

Pisząc ostatni post o jabłuszkach celowo nie zamieszczałam przepisów na ciasta. Po pierwsze, aby Was nimi nie zanudzać (wyszedłby baaardzo długi i chyba w związku z tym niestrawny post). Po drugie dlatego, że nie byłam pewna, czy rzeczywiście przepisy Was zainteresują - w końcu jest tyle fantastycznych stron kulinarnych, a i na innych blogach też często przepisy goszczą. Ale skoro zainteresowanie takowe było tudzież prośby o podanie przepisów, nie pozostaje mi nic innego jak naprawić błąd. ;) Dlatego dziś post dla zainteresowanych. ;)

Ciasto nr 1 - szarlotka z orzechami


Zagniatamy ciasto na jednolitą masę z poniższych składników:

400 g mąki krupczatki
4 żółtka
kostka margaryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szkl. cukru pudru

Wygniatamy nim blachę (małą część zawinąć w folię i schować na chwilę do zamrażalnika - będzie na kruszonkę). Na to rozrzucić potarte jabłuszka i posiekane orzechy włoskie, obsypać  cynamonem. Następnie ubić pianę z pozostałych białek razem z dodatkową połową szklanki cukru i wyłożyć na ciasto, a na wierzch pokruszyć resztę schłodzonego ciasta. Piec ok. 50 min.


Ciasto nr 2 - szarlotka z obgotowanymi jabłkami


Do tego ciasta wykorzystałam nowy przepis na ciasto kruche, które się robi z gorących składników (dla niewtajemniczonych pisałam o nim w poście Na żółto, do którego odsyłam po przepis). Szarlotkę zrobiłam z dwóch ciast. Jedno stanowiło podstawę, drugie wierzch. Pomiędzy dałam jabłka pokrojone na małe kawałeczki, które wraz z odrobiną cukru i cukrem waniliowym, rodzynkami oraz cynamonem obgotowałam chwilę w garnuszku, aby zmiękły, ale się nie rozpadły. Piekłam ok. pół godziny. Po przestygnięciu posypałam cukrem pudrem. Koniec!

Mała uwaga praktyczna. Pierwszym ciastem wylepiam formę i wraz z folią do pieczenia zdejmuję z blachy czy formy do tarty. Drugie wylepiam i zostawiam jako bazę, na nie kładę jabłka i przykrywam pierwszym ciastem (po prostu odwracam folię do góry nogami i delikatnie ją ściągam). Jak widzicie na zdjęciach, gdzieś się zawsze ta  kołderka podrze nieco przy zdejmowaniu folii (stąd te pęknięcia), ale nam na szczęście zupełnie takie "niedociągnięcia" nie przeszkadzają. ;)

Ciasto nr 3 - jabłecznik na biszkopcie z migdałami


Składniki łatwe do zapamiętania:

szklanka mąki
szklanka cukru
5 jaj
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Żółtka ubijam z cukrem, dodaję powoli mąkę z proszkiem, a na koniec ubite na sztywno białka. Nie wiem, czy znacie tajniki dobrego biszkoptu, ale w razie czego napiszę kilka uwag (1. białka miesza się z ciastem po pierwsze bardzo delikatnie, a po drugie drewnianą łyżką! W żadnym wypadku metalową końcówką miksera).
Przelewam ciasto do formy (2. nie smarujemy boków, aby ciasto nie przywarło, bo przy stygnięciu tylko środek się zapada, a boki trwają przyklejone do formy!)  i wrzucam na nie pokrojone jabłka. Koniec filozofii. Piekę ok. 35 min. Posypuję płatkami migdałowymi (mogą być zrumieniane na patelni)
Aaa, no i ważna uwaga: 3. nie stresujemy biszkoptu i nie wyjmujemy go od razu po upieczeniu z piekarnika, tylko zawsze zostawiamy przy uchylonych drzwiczkach, aby ostygł.

Ten przepis na biszkopt jest moim od lat sprawdzonym, najlepszym i najprostszym ciastem. To moje ciasto wytrych! ;) Jako baza do tortów, rolad, przekładańców, z owocami i kremami - słowem: mój wierny giermek. :) Stosując się do powyższych zasad w 98% wyrasta takie właśnie wysokie (tych 2% klapniętych wersji jeszcze nie rozgryzłam, może mąka inna, albo jajka za zimne, albo pogoda nie taka...) :)) Ale teraz wiem jak uzyskać efekt podobno zawsze w stu procentach zadowalający.

Trafiłam na przepis na stronie Moje wypieki (zresztą właściwie identyczny z moim - tylko bez proszku do pieczenia, tę rolę pełnią białka z dodatkiem mąki ziemniaczanej, czyli szklankę mąki dzielimy na 3/4 zwykłej i 1/4 ziemniaczanej i w odwrotnej kolejności dodaje się składniki), w którym jest rada, że po upieczeniu należy rzucić biszkoptem o podłogę z wysokości ok. pół metra! Wyobrażacie sobie minę domowników, kiedy wyciągając ciasto z piekarnika mówicie teatralnie, że dosyć macie tego kieratu domowego, tego niedocenianego zajęcia, jakim są prace domowe, etc... i łuup ciastem o podłogę! :))) Chwila konsternacji - bezcenna. :)  Potem oczywiście znów ciasto wędruje do piekarnika, aby spokojnie ostygło. Dlaczego rzucać? Nie podano. 

Dowód, że ciasto wylądowało na podłodze.
Chociaż chyba z mojego przepisu wychodzi jednak wyższe...

Więc ja, nie byłabym sobą, gdybym - zanim rzucę biednym ciastem o podłogę - nie dowiedziała się czegoś więcej. Przecież nie będę rzucać ciastem, jak nie wiem dlaczego! Otóż biszkopt (ten udany) jest ciastem puszystym, a to za sprawą pęcherzyków powietrza, w których znajduje się para wodna. Gdy ciasto stygnie, para wodna skrapla się, zmniejszając swą objętość i "ściągając" ciasto w dół. I nieraz zamieniając "puszka" w gniota. ;) Rzucając biedakiem o podłogę powodujemy, że ciasto się rozszczelnia a bańki powietrzne po prostu pękają lub uciekają. Rezultat: biszkopt nie opada. I oto nam chodzi.

Dzisiaj z malinami (moimi oczywiście) :) , bitą śmietaną i polewą... Rozpusta?
W końcu jak cała rodzina chora, to trzeba sobie jakoś humor poprawić. :))


Co nam szkodzi rzucić biszkoptem o podłogę, prawda?
Pozdrawiam
Ewa

20 komentarzy:

  1. Jesteś mistrzynią poprawiania nastroju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Mam nadzieję, ze nie tylko swojego!
      Ściski ;)

      Usuń
  2. Zazdroszczę takich umiejętności:-) będę podgladac :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam gorąco, będzie mi bardzo miło.
      Pozdrawiam
      Ewa

      Usuń
  3. Ewcia, czy moglabym z Wami pochorować??? Całkiem smacznie się u Was jak widze choruję więc chętnie dołącze. A jak nie to może chociaż się przydam jako pielęgniareczka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj cały dzień w piżamie. :( Na większą część dnia zabarykadowałam się w sypialni! Ale dzieci męczyły o ciasteczka, dlatego zrobiłam szybki biszkopt. Nie mogłam się doczekać, kiedy rzucę nim o ziemię! :) Ciasteczka będą jutro, więc wpadaj tylko z maseczką chirurgiczną, bo my strasznie rozkaszleni!)
      Ewa

      Usuń
  4. Też bym dołączyła:)Mniam ,mniam...
    Podpisuję się pod przepisem.Stosuję taki sam od zawsze!!I zawsze wychodzi,
    choć o podłogę jeszcze nie rzucałam!:)
    Mam nadzieję,że zdrowiejecie?Na takim wikcie?!
    Pozdrawiam.Olka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzucać, rzucać - nic się nie stanie (bo bałam się, że może popękać).
      Chorobowo u nas constans... niestety.
      Całuski ślę
      Ewa

      Usuń
  5. Dlaczego ciasto na jabłecznik na biszkopcie miesza się wyłącznie łyżką drewnianą i w żadnym wypadku metalową końcówką miksera? A metalową łyżką można?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ani metalową łyżką, ani w metalowej misce. Nie jestem w stanie naukowo tego wyjaśnić, ale wiem, że chodzi o niekorzystny wpływ jonów metalu, które zmniejszają napięcie powierzchniowe i piana traci swoją sztywność. Tylko tyle mogę napisać, ale że jest to stara "babcina" rada, a zatem stosuję się do niej od zawsze. :)
      Pozdrawiam
      Ewa

      Usuń
  6. Dziękuję za naukowe;) podejście do tematu biszkopta. Z moją Mamą zawsze zrzucałyśmy winę na nasz brak dobrej ręki do ciast, a tu się okazuje że miałyśmy za małą wiedzę! Muszę koniecznie spróbować tego rzucania ciastem o podłoge:)

    Twoje wypieki prezentują się tak smakowicie! Ach!

    Moc pozdrowień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Jestem zdania, że naukowe wyjaśnienia rzeczywistości są wielce pomocne w różnych sprawach. :)) Nawet w przypadku biszkopta! ;)
      Pierwszy raz rzucałam... i śmieszne uczucie. Ale, co tam! Takie oryginalne urozmaicenie kuchennej monotonii. :))
      Buziaki

      Usuń
  7. Rzucanie pomaga! Przyznaję :)
    Ależ mi narobiłaś smaka :) mmmmmmniam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja rzucilam ciastem, a ono w ramach rewanzu .......opadlo :((( a dokladnie upuscilm z wysokosci kostki, trudno....... moj maz to lasuch i tak bedzie zjedzone tylko nie bedzie wysokie, pozdawiam goraco

    OdpowiedzUsuń
  9. I masz babo placek! :)) U nas wszystko zostanie zjedzone, nawet zakalce. ;) Ale nie poddawaj się i spróbuj jeszcze raz, może się uda!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie rzucam (ale może zacznę) za to przepis na biszkopt mam sprawdzony - podobny do twojego, tyle, ze zawsze na mące krupczatce i bez proszku. I dzięki za te przepisy jabłecznikowo - szarlotkowe, bo ostatnio próbuję właśnie w tą stronę. Może tym razem się uda :D

    OdpowiedzUsuń
  11. O tym rzucaniu biszkopta o podłogę dowiedziałam sie niedawno, a żyję na świecie prawie 50lat, dzis to wypróbowałam i stwierdzam, że naprawdę działa! Od dzis moje biszkopty będą równe. Wielkie dzieki temu, kto to wymyslił i podzielił sie tym wynalazkiem :) SUPER!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...