Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Candy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Candy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 października 2014

Podwójne wyniki

Powracam po dłuższej (jak na mnie) przerwie, chociaż wcale nie planowałam takiej. Postaram się troszkę z niej wytłumaczyć następnym razem. Nie było mnie co prawda przez cały tydzień także w życiu codziennym ;) i chociaż bardzo chciałam napisać przed wyjazdem post, aby okres milczenia nieco skrócić, to najzwyczajniej w świecie nie zdążyłam. Ale może ktoś się za mną stęsknił przez ten czas? ;) Tak czy inaczej, powracam z miłą dla Was nowiną. A właściwie miłą niestety tylko dla dwóch osób... ech, zawsze jakoś tak dziwnie się czuję, że nie wszyscy zostali obdarowani.

Kalinka niedawno (bo pod koniec września) napisała w odpowiedzi na jeden z pozostawionych pod jej postem komentarzy, że bardzo lubi, gdy czytelnicy do niej zaglądają i gdy „dusza może pogawędzić, albo zwyczajnie pobyć obok.” Ujęła mnie za serce ta piękna metafora relacji autor-czytelnik. Z mnóstwa osób, które zaglądają na blogi, przecież tylko garstka pozostawia komentarz. Ale ja czuję tę samą radość z Waszych odwiedzin, o której tak poetycko mówi Kalina. Poza widzialnym i mierzalnym śladem Waszej obecności, istnieje przecież jeszcze ślad należący do innego wymiaru - połączenie dusz - ślad w postaci Waszych życzliwych myśli, uśmiechu, czasem rozbawienia, może zadumy. Okazuje się, że dzięki najnowszym technologiom może toczyć się (i rozwijać) odwieczny dialog dusz! ;) Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której czytelnik czyta regularnie czyjś blog nie czując sympatii do autora. I choć wybór blogów jest ogromny, znajdujemy wśród nich te, które przypadają nam do serca. Mogą różnić się treścią, stylem, charakterem, lecz właśnie w takiej formie potrącają one zupełnie inne struny naszej duszy.

I właśnie dziś z wielką sympatią do swoich czytelniczek chcę powiedzieć, że naprawdę cieszę się, że do mnie trafiłyście i postanowiłyście towarzyszyć mi w blogowej drodze. :)) Korzystając z kolejnej okazji do tego, by nasze dusze mogły „zwyczajnie pobyć obok” i popotrącać się nawzajem ;) nie przedłużam już, tylko ogłaszam w dniu imienin miesiąca października Anno Domini 2014 wyniki rocznicowego Candy. 

Chęć przygarnięcia chustecznika nr 1, szumnie zwanego francuskim, zgłosiło 10 osób. :) Maszyna losująca wytypowała komentarz z numerem...3



...a kryje się pod nim nowa osoba - Aga Chmurka.


Chustecznik rustykalny, czyli nr 2 przypadł do gustu dwa razy większej liczbie chętnych, bowiem spodobał się 22 osobom. Tym razem maszyna losująca wyświetliła nr…10

...zatem chustecznik wędruje do anonimowej Ani


Gratuluję zwyciężczyniom, mam nadzieję, że chusteczniki sprawią autentyczną radość i będą się dzielnie spisywać. Wszystkim uczestniczkom zabawy bardzo dziękuję za udział. Dziękuję wszystkim duszyczkom za sympatię i wspólne rozmowy. ;) I żałuję, że nie wszyscy mogli wygrać! Osoby wylosowane bardzo proszę o przesłanie danych adresowych na mój mail oraz Barbarę 61 o kontakt.


Pozdrawiam z głębi duszy
Ewa


poniedziałek, 22 września 2014

Spodziewana niespodzianka

Klapa na całej linii! Dzisiejszy post miał się pojawić w połowie zeszłego tygodnia, wystarczyło tylko zrobić zdjęcia, usiąść i napisać. Proste, łatwe i przyjemne, a co najważniejsze niczym nie zakłócone! Ale zakłócenia się zdarzają i poprzedni tydzień okazał się na tyle bogaty w zaskakujące wydarzenia, że skutecznie uniemożliwił mi zajęcie się wirtualną stroną życia. ;)




Dlatego z lekkim poślizgiem zjawiam się dziś ze spodziewaną niespodzianką. ;) Tak jak zapowiedziałam, drugą rocznicę blogowania chciałam wykorzystać, by podziękować za Waszą obecność, odwiedziny i sympatię. Dziękuję "starym" wiernym gościom – blogującym koleżankom oraz osobom anonimowym za to, że są ze mną cały czas. Witam w swoich progach wszystkie nowe osoby, które niedawno do mnie trafiły i postanowiły zagościć na dłużej. Dziękuję za zaufanie i mam nadzieję, że zawsze będziecie się u mnie dobrze czuły. Oprócz słów mam dla Was oczywiście chustecznik, a właściwie to dwa. ;) W różnych stylach, do wyboru:

Nr 1 chustecznik francuski - bejcowany i malowany na jasny błękit, z żabotem i drewnianymi dekorami przetartymi złotem.




Nr 2 chustecznik rustykany - bejcowany i przecierany na biało, z reliefami 3D, przepasany sznureczkiem i zakończony guziczkiem w kształcie serduszka.




Jeżeli któryś przypadł Wam do gustu i macie ochotę na zabawę rocznicową, to serdecznie zapraszam. Zasadą przyłączenia się do zabawy jest Wasza chęć i już! :) A jeśli koniecznie chcecie przeczytać co myślę o warunkach organizowania Candy, to możecie zajrzeć TU. Zabawa trwa do imienin października, czyli do 10.10.2014. Osoby zainteresowane proszę o zostawienie komentarza wraz z numerem chustecznika, który chciałybyście zgarnąć. ;)) 

Trzymam kciuki za dobrą zabawę!
Uściski serdeczne
Ewa


sobota, 20 lipca 2013

Przerwa w nadawaniu ;)

Wpadam dosłownie na momencik, żeby się pożegnać przed urlopem. Ostatni czas spędziłam na obmyślaniu tras, studiowaniu poradników, wyszukiwaniu atrakcji, kalkulowaniu kosztów, etc... A także na zakupach, praniu i  pakowaniu. Dlatego długo nie pojawiałam się i nie pojawię się jeszcze przez pewien czas ze względu na ciąg urlopowy. :)) Jutro świtkiem-rankiem wyruszamy na podbój Danii. Mieliśmy jechać w tym roku w zupełnie przeciwnym kierunku, ale zmieniliśmy zdanie i znów obraliśmy kierunek północny. Kilka lat temu zakochałam się w Danii i wiem, że to nie ostatnia nasza wizyta w tym kraju. Relacja w pamiętniku wakacyjnym oczywiście będzie (może i Wy zakochacie się w niej?). Nieco opóźniona co prawda, ale po powrocie jesteśmy w domu tylko dwa dni i od razu jedziemy na wieś, by odpocząć po wyczerpującym urlopie. ;)) W Danii zamierzamy wędrować i zwiedzać, a na wsi leżeć do góry brzuchem, aby zachować równowagę wypoczynkową. ;)

A zatem całkiem spora przerwa szykuje się w moim blogowym nadawaniu. Ale jak urlop, to urlop całkowity - od wszystkiego! :)) No, prawie od wszystkiego. ;)`

Tymczasem na tarasie mam  lato w pełni! Kwiaty kwitną, oczy cieszą..., aż szkoda, że przez najbliższy czas nie moje. ;)

I przegląd ukochanych hortensji

Zanim wyruszę chciałabym się pochwalić, że po raz drugi w mojej dotychczasowej karierze blogowej poszczęściło mi się w candy. I to nie byle jakim! Po raz drugi wygrałam super-candy. :)) Tym razem ustawiłam się w kolejce po scrapowe cuda. Tak, wiem, wiem - ja nie scrapuję, ale... Ale od jakiegoś czasu myśli zaczęły krążyć mi wokół tego tematu - dla mnie zupełnie nieznanego. Może to za sprawą prowadzenia bloga - tak jakoś trafiałam na scrapujące dziewczyny. I poruszyła się jakaś struna, że może by tak spróbować...  I choć dla mnie to zupełna terra incognita, temat nie dawał mi spokoju. ;) A gdy okazało się, że to właśnie mnie trafiła się wygrana - TAKA wygrana, to nie mogę zawieść pokładanych we mnie nadziei i zmarnować tylu wspaniałości! Zresztą, co ja tu będę przedłużać, Panie i Panowie przed Wami wygrane niesamowite candy u Oli z Frankowego zakątka. Przecierajcie oczy, bo trudno w to uwierzyć! :)




Olu, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za przebogate candy, za Twoje cenne rady (po które na pewno jeszcze nieraz się zwrócę) i za sympatię (odwzajemnioną). :)))

Poza tym dostałam "cebulkową" przesyłkę od Edytki w ramach blogowej akcji Pauliny Nakarm pszczołę. Opóźniły nam się wymianki, bo czerwiec był zwariowany dla mnie, a urlopowy dla Edyty. Ale to nic, pszczółki co prawda będą musiały poczekać do przeszłej wiosny, ale co się odwlecze, to nie uciecze... ;)


Teraz to już naprawdę muszę zmykać, bo jeszcze dzisiaj czeka nas 18-tka chrześniaka i upakowanie samochodu.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, i jak zwykle latem: dużo słońca, radości i odpoczynku życzę i do "usłyszenia" po powrocie.
Ewa

P.S.
Czy Wam nadal działa Blog Reader? Bo u mnie nic się nie zmieniło, chociaż przyłączyłam się do Bloglovin', nie korzystam na razie z niego, bo stara lista czytelnicza działa cały czas bez zarzutu. Generalnie żadnych zmian nie zauważyłam. Ciekawa jestem jak jest u Was? Miałyście jakieś problemy?
E.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Wynik Zielonego Candy

Jestem, jestem! Późno dziś jak na mnie, ale i tak bałam się, że nie wyrobię się na czas. Dosłownie w biegu zasiadłam i przed sekundą poprosiłam Panią Glosser o szybkie losowanie. :) Ale zanim ogłoszę wynik chciałabym oczywiście podziękować wszystkim dziewczynom za udział w zabawie. Dziękuję nowym obserwatorom, którzy zdecydowali się przyłączyć do grona sympatyków i za przemiłe komentarze. Byłam u Was z wizytą ekspresową - tym razem nie u wszystkich zostawiłam komentarz, bo po prostu z czasem u mnie teraz kruchusieńko. Ledwo nadążam ze wszystkim - kalendarz mam na najbliższe 2 tygodnie wypełniony po brzegi sprawami, zadaniami, zapiskami i wizytami na każdy dzień. I to wypełniony szczelnie! Jak na niego patrzę, to już chce mi się płakać. :( I mam syndrom nakręcenia: "tylko nie zapomnieć i zdążyć ze wszystkim". Ostatni tydzień spędzam w szpitalu, w piątek jest koniec roku, a w sobotę już wyjeżdżam na wieś, więc wszystko muszę pozałatwiać, przygotować i częściowo popakować wcześniej - od ważnych po najbardziej błahe sprawy. Denerwuję się upływem czasu, bo ciągle coś nowego się pojawia ważnego, albo nieprzewidzianego, a i tak boję się, że o czymś zapomnę. W domu i szkole parę spraw jeszcze czeka na dokończenie... Eee, ale co ja tam Wam smęcę! A fe!

A zatem, aby nie przedłużać, ogłaszam wynik Zielonego Candy - dziś króciutko i szybciutko.

Pani Glosser tym razem typowała spośród 56 chętnych osób (bo Paulinka wpisała się dwa razy). I zadecydowała, że zielony chustecznik otrzyma nr 19. A pod tym numerem kryje się Isza sza



Gdy zajrzałam do posta z Candy i policzyłam, na kogo wypadł los, to uśmiechnęłam się czytając komentarz od Iszy, która napisała, że zielony chustecznik jest dla niej idealny. :)) Mam nadzieję, że tak się właśnie okaże. Gratuluję i pozdrawiam Cię (napisz do mnie maila z namiarami). A pozostałym uczestniczkom jeszcze raz dziękuję za udział w zabawie i mam nadzieję, że będziecie do mnie jeszcze czasem zaglądać. ;))

Żegnam się dziś z Wami majowym wspomnieniem i wszystkim przesyłam słoneczne i prawdziwie letnie pozdrowienia (szczególnie tam, gdzie deszcze cały czas dają we znaki).


Do miłego
Ewa

piątek, 24 maja 2013

Zielone Candy

Moje  drugie Candy postanowiłam zorganizować już w pierwszych dniach maja kiedy to licznik przekroczył okrągłą liczbę 100 obserwatorów. Cichutko przyłączają się nowe osoby, nie "narzucając się" nawet komentarzami. ;)) To dla mnie bardzo ważny dowód sympatii i dlatego chciałabym dziś podziękować wszystkim, którzy do mnie zaglądają. Dziękuję Wam za zaufanie i za Waszą obecność u mnie, za to że chcecie mnie odwiedzać. Cieszy mnie ogromnie, że się Wam u mnie spodobało i że się zdecydowałyście(-liście, bo jest jeden Rodzynek!) :) zostać na dłużej. Radość jest tym większa, że ja naprawdę mam bardzo mało czasu na to, aby pobiegać po innych blogach, aby zaprosić do siebie. Nie gniewajcie się, że zaglądam do Was z rzadka, ale po prostu, tak najzwyczajniej  w świecie, nie daję rady. Zaglądam zawsze z rewizytą, gdy zostawiacie komentarz - tak mi najłatwiej: tylko klik i już jestem u Was! ;)

Skoro mamy w końcu wyczekaną wiosnę oraz zieleń dookoła, to Candy musi być wiosennie zielone! Jak zwykle przygotowałam dla Was chustecznik (już go ostatnio widziałyście) - zielony, a jakże, skoro to Zielone Candy! Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Myślę, że idealnie będzie się nadawał do zielonych ogrodów, na ukwiecone tarasy i balkony jako dyskretny poskramiacz kapiących nosów, czy umorusanych rączek. :) Oczywiście salonem też nie pogardzi.

Zasady są takie same jak przy ostatnim Candy, czyli osoby chcące wziąć udział w zabawie proszone są o pozostawienie komentarza. Po prostu. Podlinkujcie poniższe zdjęcie (blogerki) i pamiętajcie, że wcale nie ma obowiązku przyłączania się do grona obserwatorów (TU pisałam na ten temat). Zabawa trwa dwa tygodnie do 09.czerwca, a ogłoszenie zwycięzcy następnego dnia. I to tyle. Częstujcie się i powodzenia. :))


A na smaczek znów szparagi... Tym razem w naleśnikach.
Szparagi zagotowujemy w osolonej wodzie z łyżeczką masła i w tym czasie smażymy naleśniki. Następnie na każdym układamy po 3-4 szparagi i zawijamy naleśnikiem. Takie ruloniki okręcamy plastrem szynki (np. parmeńskiej, ale może być i inna) i układamy w naczyniu zaroodpornym. Posypujemy parmezanem i pokrojonym pomidorem (bez skórki), na wierzch kapiemy trochę śmietany. Sól, pieprz do smaku. Zapiekamy ok. 15 minut. Proste i smaczne!


I już absolutnie na sam koniec moje tulipanki balkonowe, a właściwie jeden przedstawiciel specjalnie dla Was. ;) Tak mi jakoś pasował do dzisiejszego zielonego wpisu. :) Tylko kilka dni różnicy, a i listki winobluszczu pojawiły się w tle na prawym zdjęciu... Listki teraz są jeszcze większe. Takie cuda, to tylko w maju. ;)
Bardzo mi się podoba. Może dlatego, że troszeczkę przypomina peonię?
I zachęcam wszystkie fanki "Mojego Mieszkania" do poparcia akcji "Tuczymy Moje Mieszkanie". Może uda nam się wspólnie pogrubić nieco to lubiane czasopismo. Warto spróbować, dlatego czekam na Wasze komentarze pod tym postem. Im więcej opinii, tym większe szanse! Gorąco zachęcam do przyłączenia się - w kupie siła Mości Panny! :))

Pozdrawiam zielono i zmykam na zieloną wieś...
Ewa

piątek, 5 kwietnia 2013

Biało dość...

Od kilku dni codziennie rano budzi nas dźwięk odśnieżania. Jak zaczęło sypać w Wielki Piątek, tak śnieg pada niemal nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Ostatnio raczej drobny i mokry, ale w Święta - wielki i puszysty. Chyba jeszcze nigdy tak białych i prawdziwie zimowych Świąt Wielkanocnych nie przeżyłam. Były pogody, owszem, pozostawiające wiele do życzenia, ale tegoroczna oprawa Wielkanocy była bardzo osobliwa. 
Dzisiejszy widok z okna
Na trójmiejskim biegunie zimna (gdzie mieszkam) śniegu mamy pod dostatkiem i chyba jutro zarządzę lepienie wiosennego zajączka! Zamiast bałwana. :)) Nie chcę zaczynać postu od narzekania na piękną, bądź co bądź, zimę tej wiosny. Bo i po co narzekać, jak nic na to nie poradzimy i nic się nie zmieni od ciągłych pytań o wiosnę. Mamy zimę - koniec i kropka. Tylko pewnie nie ja jedna czuję się, jakbym była w lekkim stanie hibernacji. Bo i owszem, śnieg w kwietniu to przecież nie nowina, pod warunkiem, że jest on poprzetykany wiosennym ciepłem i słońcem. Czyli kiedy mamy do czynienia z kapryśnym przedwiośniem. A my w tym roku mamy zimę trwającą właściwie od grudnia, stąd też jestem ostatnio jak na wpół uśpiony niedźwiedź, który nie wie co ma robić i czeka, kiedy będzie mógł wyjść w końcu z gawry. Potulnie podporządkowuję się aurze za oknem, chodząc jak lunatyk i działając na zapasowych bateriach. :)

Efekt ciągłego spoglądania na otaczającą mnie zewsząd biel zaowocował bielą we wnętrzu. ;) Nie żadne tam kolorki radosne, tylko biel. Biel mnie otacza dookoła. :) Dlatego wymieniłam swój stary chustecznik na nowy pasujący do pogody nie tylko tej za oknem, ale i ducha. ;)  Tak mi się spodobał pomysł z żabotem, że zrobiłam do salonu (okropne słowo, ale duży pokój też nie lepsze!) podobny, jak do pokoju córci i na Candy, tylko wykorzystałam inny dekor. W końcu dwa prawie takie same w jednym domu, to już przesada, :) ale tym razem jest malowany a nie bejcowany. Biel olśniewająca nie jest, bo tworzona na bazie szarego beżu, ale że nie przepadam za bielszym odcieniem bieli, więc taki przybrudzony bardziej mi pasuje. ;)  Zdecydowanie wolę biel zamgloną, niejednoznaczną, nawet kremową. Ciekawa jestem jak Wam ten skromnie dostojny chustecznik przypadł do gustu? Bo ja jestem zadowolona z jego nie rzucającej się w oczy posługi w podawaniu chusteczek. :)) 



A skoro biel jest all around, to zatrzymam Was jeszcze w tym temacie i pochwalę się prezentami, jakie dostałam od blogowych, czyli wirtualnych koleżanek. :) Po raz pierwszy w życiu (nie tylko tym blogowym) ;) COŚ wygrałam. Nie mam szczęścia w grach losowych, więc zbyt dużych nadziei sobie nie robię biorąc udział w jakiejś zabawie. Na blogowe Candy też zapisuję się raczej oszczędnie (wystarczy spojrzeć na boczny pasek!). ;) Gdy coś mnie złapie za serce i wiem, że chciałbym to mieć, to się zapisuję, ale zawsze pamiętam, że to głównie zabawa z baaardzo malutkim łutem szczęścia. I właśnie mnie taki łut całkiem niedawno przypadł w udziale. Ledwo ogłosiłam zwycięzcę własnego pierwszego Candy, a tu przychodzi informacja, że ja też wygrałam. Dopiero na własnej skórze poczułam, jaka to radość coś wygrać! Coś pięknego, coś co nam się podoba i co autentycznie sprawi nam przyjemność. Choć uśmiech i tak mam na stałe przyczepiony, to tym razem znacznie mi się poszerzył! :)) Tralalałam sobie z radości i cieszyłam jak dziecko. Bo choć uwielbiam robić niespodzianki i cieszyć się widząc czyjaś radość, to dostawać prezenty jest równie przyjemne! :) Dlatego stwierdziłam, że muszę częściej organizować Candy, aby sprawiać frajdę innym, bo to wielkie uczucie szczęścia z powodu wygranej jest po prostu zaraźliwe! I szkoda nie wykorzystać prowadzenia bloga do dzielenia się taką małą radością częściej. Co o tym myślicie?

Dobra, rozgadałam się, a Wy czekacie, abym pokazała w końcu to moje szczęście. Otóż wygrałam śliczną białą, w stylu shabby półeczkę u Maszki prowadzącej "białego" ;) bloga Reminiscencje. I dodam, że trafiłam na bloga Maszki właśnie za sprawą zorganizowanego przez nią Candy i ...wygrałam! Można się zdziwić? Można. Można się ucieszyć? Można, i to jak!

Mój skarb w zimowej scenerii...

A tu na razie jako domowy ogródek ziołowy będzie cieszył moje oczy każdego dnia. :)

Tym bardziej, że w przesyłce oprócz półki oczom mym zaskoczonym ukazał się zajączek w cudownie różowej wstążeczce, który poprawia mi nastrój ilekroć na niego spojrzę, oraz paczuszka skrywająca istne cudeńka!
Zajączek wpasował się kolorystycznie w barwę tulipanków, jakie kupiłam przed Świętami. :))

Te cudeńka wykonane własnoręcznie przez Maszkę zawisły na wianku (kupionym kiedyś w Pepco), który zawsze staram się dekorować wraz ze zmieniającymi się porami roku. Jednakże w tym roku weny dekoratorskiej jakoś nie miałam i ze smutkiem spoglądałam na goły wieniec. I cóż ja pocznę z nim w te białe wiosenne Święta? Jak go ubiorę? Maszki prezenty rozwiązały problem idealnie. :)) Są białe, ale w swej formie niosą wiosenne przesłanie. I nie muszę ich chować zaraz po Świętach, bo na wiosnę jeszcze czekamy! ;)

Urocze, prawda?

A tu zawieszka z inicjałem mojego imienia, która mnie zupełnie wzruszyła. Doczepiłam ją do naszyjnika i wystąpiłam w niej w Święta. Maszko, bardzo Ci dziękuję za tyle darów od serca! Jak ja Ci się odwdzięczę? Jestem zachwycona i onieśmielona Twoim gestem. Wielkie całusy!!!


Ale na tym nie koniec niespodzianek. Bo również przed Świętami dostałam prezent od innej blogowej koleżanki zza wielkiej wody. To dowód transatlantyckiej, bezinteresownej sympatii, którą po prostu chciała okazać Alexls z Destinationart. To najmilszy gest sympatii, jaki można dostać. Towarzyszy mi on zawsze przed snem, przypominając, że został zrobiony specjalnie dla mnie! Lubię czytać, a czas na tę przyjemność mam tylko przed snem (jeśli nie padnę wcześniej na nos ze zmęczenia), a zakładki z prawdziwego zdarzenia nie miałam. Nie będę się publicznie przyznawać czego to ja nie używałam, jako zakładek do książek, bo to wstyd. :) Ale teraz mam - swoją, osobistą, piękną zakładkę, którą mogę się chwalić! ;)


Oprócz tej jednej, jedynej mej prywatnej, dostałam również 3 sympatyczne, kolorowe zapasowe zakładki jako pozdrowienia z Nowego Jorku. :)) Bo zrobione z kart do metra. Super pomysł! Mąż ma chrapkę na jedną, więc wspaniałomyślnie mogę j e d n ą pożyczyć. :)) Olu Kochana, bardzo Ci dziękuję za prezent i za to, że o mnie pomyślałaś! Cmok, cmok, cmok. ;)

Prawda, że fantastyczne?

I tym kolorowym akcentem żegnam się z Wami, otulona bielą po uszy. :) Dziękuję również za wszystkie życzenia i za to, że do mnie zaglądacie.

Pozdrawiam serdecznie
Ewa

piątek, 8 marca 2013

Wynik Candy

Na wstępie mej przemowy chciałam podziękować wszystkim uczestnikom zabawy. :) Cieszę się, że chustecznik się podobał i okazał się tak pożądany. :) Nie przypuszczałam nawet, że będzie aż takie zainteresowanie z Waszej strony. Dziękuję też nowym osobom za przyłączenie się do grona obserwatorów, które jak pisałam wcześniej, jest tym  milsze, że było zupełnie dobrowolne. Starałam się do wszystkich zajrzeć i w miarę możliwości zostawić komentarz. Nie wszystkie osoby mają blogi publiczne, u niektórych nie znalazłam żadnego linku do strony oprócz profilu. Nie prowadzą bloga? Chociaż wśród moich dawnych  obserwatorów też są takie osoby, które blogi posiadają, a zalinkowania do nich nie ma. :( I nie raz musiałam się naszukać, kto to taki. Do niektórych do tej pory nie dotarłam. Czy ktoś mi wyjaśni dlaczego tak się dzieje? Przy okazji chcę dodać, że jeżeli jest ktoś, kto jest moim obserwatorem od dawna, a ja do niego nigdy nie zajrzałam, to nie ze złej woli, tylko najwidoczniej nie znalazłam bloga tej osoby, dlatego proszę śmiało przy okazji podać mi link, a na pewno odwiedzę. Zresztą zawsze wpadam z rewizytą i póki co daję radę odpowiadać na wszystkie komentarze. :)

Dzięki tej zabawie mogłam pozachwycać się pracami, jakie tworzycie. To wręcz niesamowite, ile kobiet w zaciszu swojego domu własnoręcznie tworzy rzeczy niepowtarzalne i piękne. Jak to dobrze, że dzięki internetowi mają możliwość zaprezentowania swej twórczości innym. Miły komentarz zawsze dodaje skrzydeł, a i często wiary w to co się po cichutku do tej pory robiło. Dziękuję, że do mnie wpadłyście, bo dzięki temu ja mogłam wpaść do Was. :) Dziękuję też wszystkim anonimowym osobom, bo sama z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze ma się odwagę ustawić w kolejce, gdy wokół tyle Blogujących. ;) Dlatego, doszłam do wniosku, że następnym razem muszę bardziej zadbać o osoby anonimowe zwiększając ich szanse na wygraną! ;) Bo ja Wam tak w tajemnicy powiem, że ja cały czas się czuję takim pół-anonimem i najbardziej cieszą mnie komentarze od Was. Tylko nie mówcie tego Blogerkom, dobrze? :))


A teraz nie przedłużając już nudnawej przemowy, ogłaszam wynik mojego pierwszego Candy. Komentarzy zostało umieszczonych 95, ale jedna osoba dodała dopisek, a zatem chętnych było 94. Uroczyście ogłaszam, że maszyna losująca w postaci Mrs. Glosser's Custom Random Number Generation wytypowała swym strzałem w Dniu Kobiet roku Pańskiego 2013 komentarz nr 14!



A pod tym numerem kryje się Kasia z Domu na wygnanku. Nie spodziewałam się, że przyjdzie mi słać mój wyrób aż na Zielone Wyspy, ale dobrze, niech sobie trochę świata chustecznik zobaczy i dzielnie służy na emigracji. :))
Kasiu bardzo Ci gratuluję i mam nadzieję, że prezent Cię ucieszy. Czekam na namiary od Ciebie (aby na Święta był już z Tobą) na maila: blog@marzeniamimalowane.pl

Jakoś mi dziwnie, że 93 osoby los ominął. Następnym razem przygotuję dwie niespodzianki i nagrody pocieszenia, tak aby więcej osób mogło się cieszyć.

A tymczasem wszystkim kobietom życzę udanego dnia i weekendu a uśmiechu każdego dnia (nie tylko od święta). :)) 


Pozdrawiam
Ewa

czwartek, 14 lutego 2013

Moje pierwsze Candy

Udało się. Nic nie stanęło na przeszkodzie i mogę ogłosić swoje pierwsze Candy. :)) Wybrałam ten dzień, bo choć za Walentynkami nie przepadam, (wolę naszą Sobótkę, czyli Noc św. Jana), to jest to jednak nie tylko dzień zakochanych, ale także dzień, w którym można innym okazać sympatię. I poprzez to dzisiejsze Candy chciałabym powiedzieć, że Wasze odwiedziny, pozostawiane komentarze, okazywana sympatia sparwiają mi dużą radość. Nieraz zastanawiałam się, czy aby nie zaprzestać pisania, bo co tu owijać w bawełnę, zajmuje to trochę czasu. Trzeba coś sensownego napisać, zrobić zdjęcia, potem wybrać te nadające się, zestawić je ze sobą, etc. Odwiedzanie innych blogów też zajmuje czas. Ale z drugiej strony bardzo lubię te moje chwile "skrobania" na klawiaturze i Wasz odzew. I jak tu zrezygnować z chwil radości? :)) Mogłabym nawet etatowo się tym zająć - tylko kto wypłaci pensję? ;) 

Cieszę się, że to bajdurzenie na temat różnistych wycinków mojej codzienności przypadło niektórym do gustu. Przy tej okazji chciałam baaardzo podziękować wszystkim osobom, które polubiły mnie na tyle, że zaglądają do mnie regularnie. Oraz tym, które z własnej i nieprzymuszonej woli zdecydowały dołączyć do grona Obserwatorów. Jest mi niezmiernie miło, że jesteście. Odbieram to jako dowód sympatii i zaufania. Dziękuję.

A teraz koniec lania wody, oto niespodzianka:

Tak mi się spodobał efekt chustecznika, jaki niedawno zrobiłam dla córeczki (TU można zerknąć), że postanowiłam zrobić jeszcze raz, tym razem dla Was, dlatego bardziej naturalny i neutralny w kolorze. Jest on bejcowany na kolor dąb rustykalny i wybielony woskiem. Ma żabocik i drewniany dekor. Myślę, że bedzie pasował do większości wnętrz. :)


A teraz krótko uzasadnię, dlaczego uwielbiam chusteczniki. :)) Mając takowy, nie trzeba się już przejmować kolorem opakowania zakupionych chusteczek. Może być w najbardziej bajecznych i odjazdowych kolorach! :) Pakiet chusteczek wyciągamy, kolorowe tekturowe pudełeczko wyrzucamy, a zawartość lokujemy w chusteczniku "eleganckim", pasującym do wnętrza salonowego, sypialnianego, łazienkowego, etc. :)




Tak zwane warunki uczestnictwa w Candy nieco zmodyfikowałam. W związku z tym, że Candy (cukiereczek) jest rodzajem podarunku, a prezenty (szczególnie cukiereczki) :) powinno się dawać bezinteresownie, dlatego nikogo nie przymuszam do stania się obserwatorem mojego bloga. Jeśli znacie mnie już troszkę, to wiecie zapewne, że nie chodzi mi o bicie rekordów popularności. Nie bardzo mi się podoba wymóg przyłączenia się do grona obserwatorów jako warunek konieczny wzięcia udziału w zabawie, dlatego rezygnuję z tego. Dzięki temu wiem, że osoby, które dołączają do grona obserwatorów, robią to, bo mają na to ochotę, a nie dlatego, że muszą - są przez to dla mnie cenniejsze. 
Poza tym wszystkie anonimowe osoby niech nie zostawiają swoich maili pod komentarzem - toż to istna pożywka dla spamerów. Poza tym chcę uszanować Waszą prywatność. Jeśli wygra osoba anonimowa, poproszę ją o przesłanie swoich danych na mój adres mailowy. Tak chyba jest lepiej?

A zatem moje warunki: ;)

1. pozostawienie jednego komentarza pod tym postem
2. osoby anonimowe proszę o podpisanie się imieniem
3. osoby blogujące mogą, ale nie muszą, podlinkować zdjęcie z informacją o Candy na swoim blogu
4. termin zabawy do 7. marca, a losowanie i ogłoszenie wyników w Dniu Kobiet. :)


Z wyrazami sympatii
Ewa

P.S.
Nie będę odpowiadać pod dzisiejszym postem, bo nie wiem, czy to nie przeszkodzi blogowej maszynie losujacej w pracy?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...