Kocham maj! Uważam, że to najpiękniejszy miesiąc w roku. Długo trzeba było czekać w tym roku na efekty majowej wiosny, ale w końcu, przy końcu są! :)) Chociaż na szaleństwo bzów nadal czekam... Uwielbiam patrzeć, jak przyroda budzi swe kolory i zalewa świat soczystą zielenią. Drzewa obsypane białym i różowym kwieciem, widok ogrodów całych w kolorowych plamkach i poranny świergot ptaków są dla mnie najlepszą psychoterapią. Gdy wczesnym rankiem, jeszcze zanim oczy otworzę, dochodzą do mnie odgłosy ptasich treli, to myślę: jaka to radość być budzonym przez taką najsłodszą, miłosną muzykę... Gdy do tego poranek wita mnie promieniami słońca, wstając z łóżka myślę: ach, jak przyjemnie zaczął mi się dzień! Jakie to szczęście, że znów mogę zachwycać się światem, że mogę go podziwiać. Uciekajcie troski przed takim młodzieńczym szaleństwem przyrody. Albo lepiej - patrzcie i bierzcie przykład jak można się cieszyć życiem! ;)
To drzewo rośnie w przedszkolu u moich Maluchów. Nikt nie wiedział, jak się nazywa - każda pani dawała inną odpowiedź: dzika wiśnia, rajskie drzewko..., ale wygląda obłędnie, z daleka jak drzewiasta azalia. A ciekawostką jest, że kwitnie tylko 4 dni! Może Wy wiecie co to za drzewo?
Jabłonki w różnym wydaniu...
To drzewo rośnie w przedszkolu u moich Maluchów. Nikt nie wiedział, jak się nazywa - każda pani dawała inną odpowiedź: dzika wiśnia, rajskie drzewko..., ale wygląda obłędnie, z daleka jak drzewiasta azalia. A ciekawostką jest, że kwitnie tylko 4 dni! Może Wy wiecie co to za drzewo?
Jabłonki w różnym wydaniu...
Największa magnolia jaką widziałam rośnie w górnym Sopocie. Osiągnęła wymiary całkiem sporego drzewa. Nie ma się co dziwić, skoro ma ponad 100 lat! Dowiedziałam się od mieszkanki kamienicy, przy której stoi to cudo, że trzy zimy temu pod naporem mokrego śniegu, złamał się jeden konar i magnolia bezpowrotnie straciła 1/3 swojej urody! Wielka szkoda, chociaż patrząc na nią trudno wyobrazić sobie, że była jeszcze bardziej okazała. I trudno nie zachwycić się jej wielkością i urodą. Spóźniłam się nieco z uwiecznieniem jej piękna, ale jeśli dotrwam do przyszłej wiosny w blogowaniu, to pojadę zrobić jej zdjęcia w pełnym rozkwicie. :)
A skoro maj, to nie może przecież zabraknąć kwitnących kasztanowców (a wraz z nimi zakwitły wspomnienia z matury). :) Ech, kiedy to było?


A teraz majowe migawki z mojej Namiastki ;)
![]() |
| Moje pierwsze małe wiosenne radości |
![]() |
| Hiacynt na tle wrzośców |
![]() |
| Migdałki... |
![]() |
| i pierwszy "bzik" (ten z prawej, bo z lewej to nie mój) ;)) |
Uff! Ukwiecony ten mój post, ale kocham kwiaty i moja tęsknota za ogródkiem jest tak wielka, że nawet ten ciupeńki fragment przy domu od niedawna wykorzystuję za zgodą i pełnym przyzwoleniem super-sąsiada. ;) Chciałabym mieć swoje połacie do szaleństw, bo ten fragment jest przez większą część dnia zacieniony, więc pole manewru mam ograniczone. Ale już mi cosik świta i chodzi po głowie. Muszę tylko poczekać aż mąż w czerwcu wróci i obgadać sprawę... ;))
A skoro dziś tak kwiatowo i wiosennie, to tradycyjnie już pokażę dwa chusteczniki - również w klimacie romantyczno-wiosennym. ;) Pierwszy biały, z nutką różu i takimiż "wytarciami" na brzegach. Prosty, ozdobiony tylko drewnianym kwiatkiem z perełką w środku. Dla dziewczynki małej lub dużej. ;)
Drugi szary, bielony, bardziej stateczny, choć z duszą romantyczną. ;) Ozdobiony koronką i jedną różową materiałową różyczką.
Pozdrawiam majowo i nastrojowo i lekko romantycznie...
Umajona Ewa



























































