środa, 2 sierpnia 2017

Pokoik z widokiem na morze

Mój ostatni post o łapaczu i pstryknięcie kilku elementów wystroju pokoju mojej mamy oraz tego co za oknem, a także fakt, że bywam teraz w domu rodzinnym codziennie, potrącił nostalgiczną nutę w mojej duszy. Naszła mnie refleksja nad wspomnieniami z dzieciństwa. Każdy je ma, każdy inne, i każdy pełne serce. Inne mogą się pozacierać, porozmywać i zagubić na przestrzeni upływającego czasu, ale te z dzieciństwa są najtrwalsze, najliczniejsze i chyba najskrupulatniej przechowywane.


Jedno z takich właśnie wspomnień - obrazów z mojego dzieciństwa, to widok z okna. Jest taki jak na zdjęciu powyżej i taki zostanie w mym sercu na zawsze. Moje biurko stało pod oknem i cokolwiek przy nim robiłam, czy to odrabiałam lekcje, czy wkuwałam słówka, rysowałam, czy pisałam pamiętnik zawsze w przerwach patrzyłam na morze. W ile barw przez te lata morze się oblekło, nie zliczę! O każdej porze dnia z niebem w kolory grało. Było blade i zziębnięte, stalowoszare i ponure, było atramentowe, kobaltowe i lazurowe. Było jaskrawe i było zamglone. Wzburzone i gładkie jak szkło. Niebo nad nim bywało puste jak płótno gotowe na pierwsze dotknięcie artysty albo pomazane różowawą farbą zachodzącego słońca niczym żywą ekspresją dziecięcych paluszków. Było nakrapiane dziesiątkami obłoków. Chmury nieraz tak ciężkie wisiały, że brzuchy prawie w nim moczyły. A ile piorunów przez ten czas połknęło, ho, ho! :)



Nie wiem, czy na tym zdjęciu dobrze widać cienką linię na horyzoncie, bo chciałam się Was zapytać jak myślicie: co to może być? Podpowiem, że to nie Szwecja. ;))


Poniżej zbliżenie owego lądu.... Pewnie trudno w to uwierzyć, ale to Półwysep Helski! Tak, tak, przy ładnej pogodzie, gdy widoczność jest dobra, można z sopockich okien mojego gniazda zobaczyć Hel z jasną plażą, sosnowym lasem i miniaturowymi domkami na brzegu, które po zmroku mrugają do nas punkcikami światełek. Może uda mi się kiedyś zrobić i takie nocne zdjęcie.


A tymczasem, na koniec, jeszcze jeden widok z okna... wieczorny, przy zachodzącym słońcu.


Dobranoc
Ewa


40 komentarzy:

  1. Jaki masz cudny widok z okna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne masz widoki. Ja niestety ze swoich okien widzę tylko skrawek tych niebieskości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dobre i to! ;) Cieszę się, że mieszkam nad morzem.:)

      Usuń
  3. Pięknie opisujesz zaokienne widoki barwiąc je emocjami dziecinnych lat. Śliczne zdjęcia. Byłam nad morzem wiele razy i nieodmiennie zachwycało mnie swoją potęgą, zmiennością i niepowtarzalnym urokiem. W tym roku nawet miałam ogromną przyjemność spacerować plażą zimą, w mrozie i śniegu. Było cudnie. Piękne to Twoje miejsce na ziemi, do którego wracasz nie tylko myślami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to już tak jest, że te wspomnienia z dzieciństwa są wciąż żywe.
      Ja w sezonie unikam "mojego" morza, bo jest mnóstwo turystów, ale za to nad otwarte w mniej uczęszczane rejony to lubię. ;)
      Dziękuję Marysiu za piękny komentarz. :)

      Usuń
  4. Cudne widoki z okna i to własnego, nie zapożyczonego na wakacje. Uwielbiam morze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Widoki cudne! Nasze Morze jest The Best! Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Mogło być cieplejsze, ;) ale poza tym jest debest! :))

      Usuń
  6. Akurat jadę na Hel. Jeszcze mnie tam nie było. :D Co za piękny post. Poczułam magię dzieciństwa. Ohhh moje marzenie. Mieszkać nad morzem z takim widokiem. Toż to raj. Obserwować, jak morze połyka pioruny, te wszystkie wschody i zachody, lód, sztorm. Rozmarzyłam się.
    Bardzo przyjemny post. Miłego dnia życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, takie niedopatrzenie! Jak Hel zniósł Twoją nieobecność! ;))) Ale ja też dawno tam nie byłam. ;)
      Udanego urlopu i pięknej pogody! :)

      Usuń
  7. Coś pięknego!!! marzę o takich widokach i możliwości codziennego patrzenia na morze. :D
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki widok jest kojący! Zawsze możesz popatrzeć przez moje okienko. ;)

      Usuń
  8. Oniemiałam ! Taki widok mieć z okna na co dzień !! Zazdroszczę :)
    Tak , z dzieciństwa są najtrwalsze wspomnienia , ja miałam z okna widok na sąsiedni blok brrr, ale u babci był to sosnowy , szumiący las :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blok też mam, nie ma tak dobrze! ;)
      Uściski

      Usuń
  9. widok z okna cudowny, wymarzony! :) Pięknie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy dałabym radę skupić się na nauce mając taki widok za oknem... zazdroszczę! ;)
    piękny wpis - przyjemnie się czytało i przyjemnie oglądało... :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i mnie bardzo przyjemnie! :)
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  11. Masz wielkie szczęście, że mieszkasz nad morzem, przepięknie je opisalaś, a ja morze kocham. Możesz sobie wyobrazić, że pierwszy raz je zobaczyłam po maturze? Egzaminy zdałam, studiowałam, a potem nawet mieszkałam w Gdańsku, na dodatek wyszłam za mąż za "marynarza".
    A teraz przesyłam pozdrowienia z centralnej Polski.:) Ech, życie.
    Ewuś, piszesz cudnie.:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je kocham. ;) Celuś, lepiej późno niż później. ;) No widzisz, jak czasami nas życie rzuca po kraju! ;) Ważne, by chwytać szczęście w locie i wędrować z nim wszędzie, gdzie nas życie rzuci! ;)
      Dziękuję Celuś, że jesteś! :)

      Usuń
  12. Jak zazdoszczę takich widoków. Ja ukochany Bałtyk mam tylko 4-5 dni raz w roku. Ale morze kiedyś marzenie o własnym domku nad morzem się spełni.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpiękniej by było, gdyby można było stawiać domy tuż przy linii wydm, jak w Skandynawii albo w Stanach - wielkie okna wychodzące na plażę i morze - to dopiero marzenie! ;))

      Usuń
  13. Szczęściara z Ciebie, taki niecodzienny widok na co dzień, można się rozmarzyć... Tylko jak się Tobie udało pokończyć szkoły w takich warunkach:-) Kiedyś wolałam góry i spokój który ze sobą niosły, ale teraz nawet poza sezonem szlaki zapełnione "klapkowiczami" za to w wielu nadmorskich mieścinkach życie cichnie poza sezonem i wtedy kocham nadmorskie wyprawy, tylko że nie bardzo mogę je wtedy uskuteczniać, taki pech:-) Pozdrawiam serdecznie z widokiem na sąsiedzkie podwórko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha - na szczęście jakoś udało! :))) Tak naprawdę zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem zżyta z morzem (choć,jak to bywa w myśl zasady, że szewc bez butów chodzi, czyli mieszając tuż przy morzu wcale nie spędza się każdej chwili nad jego brzegiem!), kiedy wyrzuciło mnie na rok 1200 km z dala od niego! Wtedy tęsknota była silna.
      W sezonie unikam, bo nie cierpię tłumów - co to za odpoczynek, gdy szumu morza nie słychać, tylko wrzaski plażowiczów!
      Sąsiedzkie podwórko też często cieszy. ;)
      Uściski nadmorskie

      Usuń
  14. Pięknie powiedziane.Tak to prawda wspomnienia z dzieciństwa są najtrwalsze,najskrupulatniej przechowywane.Też mam ich pełne serce,aż czasami się wylewa:)Każdy ma swoje,wyjątkowe,najpiękniejsze.Jesteś tego najlepszym dowodem.Bardzo się cieszę,że pokazałaś nam troszkę swoich obrazów,które pielęgnujesz w pamięci.Cudowne są!!!
    Dobrze czasem wrócić z dalekiej drogi do swoich starych,przytulnych miejsc,jak śpiewa Sylwia Grzeszczak w piosence "Najprzytulniej",prawda?Bardzo lubię ten tekst,to cała prawda o wielu z nas.
    Przesyłam uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę możliwość, że mogę je pokazać, nie ze wszystkimi tak jest. ;) Mogę wracać nie tylko pamięcią, mogę deptać stare ścieżki, choć dziś już inaczej wyglądają... nawet nie ma "mojego" trzepaka. ;)
      Buziaki

      Usuń
  15. Brak mi słów gdy patrzę na te zdjęcia i czytam ten tekst. Pięknie i za oknem i napisane. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja uwielbiam Trójmiasto, Półwysep, zatokę Gdańską, Pomorze. A mam do nich tak daleko ☹️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chociaż kilka takich fotek przesyłam. ;)

      Usuń
  17. Cudowne masz widoki z morza:))Wspaniałe zdjęcia:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Och...takie widoki z okna domu rodzinnego i ówczesnego do pozazdroszczenia i pomarzenia...:)
    Dlatego jak wyjeżdżam na urlop muszę mieć pokój z widokiem na morze, przynajmniej przez krótki czas napawam się...;)
    Cudownie...
    Ja niestety nie mogę zadzierać głowy na horyzont, nic ciekawego...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, fajnie mieć widok na morze, choć przez chwilę!:)
      Głowę zawsze można pozadzierać, ważne, by nie nosa. ;))

      Usuń
  19. A ja siedzę sobie w Krakowie i oglądam takie morze w monitorze - Ewuniu, dzięki za te piękne widoki, rozmarzyłam się i zakochałam w lazurowej głębi i białych trójkącikach żaglówek, w żółto-pomarańczowym zachodzie słońca i Półwyspie Helskim na horyzoncie - taki widok z okna to dla mnie bajka - ja ze swojego widzę Kopiec Kościuszki :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inko, dziękuję pięknie! :) Doceniam, i to bardzo, ten mój widok z okna. Wiem, że jest on ważny, ale nie wszyscy mogą mieć morze, góry czy las za oknem, dlatego doceniam to jeszcze mocnej. Ciesze się, że tym wpisem sprawiłam radość! :)
      A Kopiec Kościuszki - to też nie lada widok! :)
      Uściski

      Usuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...